Chatka z piernika

Chcecie bajki, oto bajka

Chatka z piernika to nie byle jaka gra. W jej tle kryje się opowieść na miarę naszych popkulturowych gustów. Jest chatka, jest wiedźma, słodkie są pierniki – cały ten klasyczny entourage grimmowski niby taki, a okazuje się, że jednak właśnie zupełnie nie. Historię Baby Jagi napisano na nowo. Granice baśniowe złamano – tłumy postaci z różnych opowieści klasycznych i absolutnie nieklasycznych szturmują tu chatynkę biednej wiedźmy. Głodne nie szlachetnej zemsty, tylko ordynarnie żarłoczne, łase na ściany i dachy z piernika… Konsekwentnie także czarownica – w którą wcielamy się w tej grze my – odgrywa całkiem nową rolę: Niby jakaś bohaterka w swoim domu – tu wznosi chałupę, dopiekając pierniki na nadgryzione ściany, tam jej broni – zastawiając pułapki na intruzów, by – zwabionych łakociami – unieszkodliwić, wtrącić do lochu. Chcecie bajki, oto bajka… Ba! Można powiedzieć – istna bajkogra! Posłuchać posłuchaliście, teraz czas usiąść do stołu i sprawdzić, jak ta Chatka się sprawdza. Czy solidna i nie skrzypi czasem tu i tam zanadto?

Bohaterka w swoim domu

W kwestii zasad nie mamy w tej grze żadnych większych komplikacji. W każdej turze wybieramy najpierw z osobistej puli jeden z trzech odkrytych kafelków, wyglądających jak płytki domino z symbolami, i układamy go na własnej planszy o obszarze 3×3 pola. W ten sposób – zapełniając kolejne poziomy planszy – budujemy coraz wyższe piętra chatki wiedźmy. Ważne jest przy tym jakie symbole na planszy lub na leżących już na niej innych kafelkach takim dokładanym kafelkiem zakrywamy – dostajemy wtedy różnego rodzaju żetony pierniczków względnie wykonujemy odpowiednią akcję: wymieniamy jeden piernik na inny z ogólnej puli, rezerwujemy sobie kartę upatrzonej postaci lub dobieramy z puli żeton schodów, którym możemy potem uzupełnić luki w kondygnacjach.

Po dołożeniu kafelka możemy zabrać się za chwytanie baśniowych postaci – te leżą albo u furtek naszej chatki (jako karty dostępne tylko nam) albo we wspólnej puli odkrytych kart postaci na środku stołu.

Żeby jednak móc niewolić owych przesłodko paskudnych baśniowych piernikożerców musimy posiadać odpowiednie surowce wskazane na ich kartach. De facto mamy więc tu do czynienia z grą w zbieranie zestawów żetonów, za pomocą których zdobywamy karty przynoszące nam punkty: w wariancie “gra wprowadzająca” te wskazane na karcie wprost, w wariancie pełnym, zatytułowanym “gra standardowa” – także punkty dodatkowe, wynikające m.in. z powiązań kart postaci z treściami kart bonusowych.

Same karty bonusowe zdobywamy w momencie zapełnienia kafelkami kolejnego piętra naszej chatki. Każdy gracz może zdobyć takich kart maksymalnie trzy. Wariant “gra wprowadzająca”, w którym gra się tylko rewersami kart bonusowych, promuje wprost jak najszybsze budowanie kolejnych pięter – im dalej w grze, tym po prostu mniej punktowane karty dostajemy. Wariant pełny rozgrywki pozwala nam wybrać kartę z kart pozostałych jeszcze w talii. I tu mamy większą decyzyjność względem tego, jak chcemy kształtować naszą strategię w grze i w jakie wymagania celować. Liczba punktów dodatkowych może zależeć np. od liczby złapanych wściekłych lub radosnych postaci, ale są też karty bonusowe promujące np. liczbę pięter w chatce lub widoczne na końcu gry symbole pierników na najwyższym jej poziomie.

Poza zbieraniem czegoś, żeby zdobywać coś innego, ważne jest przy Chatce z piernika także samo zarządzanie posiadanymi zasobami.

Po pierwsze: Zasobami są kafelki, z których budujemy nasz chatkę, a także pozyskiwane w trakcie gry płytki schodów czy płytki z gwiazdką, zdobywane extra za każdym razem, gdy uwięzimy kolejną postać. Układając te żetony na poprzednich nałożonych wcześniej na niższym piętrze musimy nie tylko myśleć o tym, jakie symbole chcemy zakryć teraz i co dzięki temu zyskać. Musimy też planować ten nowy poziom chatki w taki sposób, aby i on był maksymalnie optymalny dla nas w przyszłych turach gry. Tło tych decyzji tworzą postacie dostępne jeszcze w grze, pierniki w naszej spiżarni, ale także zamiary przeciwników, które staramy się rozpoznać.

Po drugie: Zasobami są oczywiście same żetony pierników – nimi wabimy przecież postacie na kartach.

I wreszcie po trzecie: Zasobami są i same karty postaci. W grze na zasadach uproszczonych – po prostu gromadzonymi. W grze pełnej będziemy je już wybierać celowo – wiążąc je ze wspomnianymi wcześniej kartami bonusów, na które się zdecydowaliśmy.

Jest więc Chatka z piernika grą prostą i przystępną, ale jednocześnie nie brak jej głębi. U podstawy całego tego konceptu leży zwykła, sympatyczna układanka z optymalizowaniem przestrzeni chatki. Układamy, aby zbierać. Gromadzimy, żeby zarządzać i zarządzamy, żeby gromadzić.

Żebyście mogli sobie wyrobić lepszy ogląd na genialność Chatki z piernika w tym względzie, opowiem Wam na koniec o momentach, które mi szczególnie sprawiają przy niej frajdę. Jest tu zasada, że w swojej turze możesz złapać tyle postaci, na ile wystarczy Ci surowców – aż do wyczerpania odkrytych kart postaci na stole. Przy czym nie trzeba mieć wcale zgromadzonych od razu wszystkich pierniczków na 2 czy więcej postaci; nasza spiżarnia ma zresztą ograniczenie. Za każdym razem gdy złapiesz postać, oddając oczywiście pierniczki wskazane na jej karcie, dostajesz bonusową płytkę z gwiazdką, którą układasz od razu w swojej chatce, zakrywając wybrany symbol. W ten sposób można pozyskać pierniczek brakujący nam do kolejnej karty postaci, za którą zdobywamy kolejną płytkę z gwiazdką, itd. Wasza radość – niezmierna, przeciwnicy cieszyć się mogą nieco mniej, szczególnie kiedy sprzątnięcie im upatrzone postacie, na które sami zbierali. Niekiedy zdobywanie postaci łączy nam się dodatkowo z ukończeniem piętra chatki – dochodzi wtedy dodatkowa satysfakcja ze zdobycia karty bonusowej.

Gdy piękne staje się przyjemne

Nie wiem, czy to moje osobiste sentymenty, czy co – ale od pierwszego spojrzenia na pudełko Chatki z piernika w zapowiedziach wydawniczych coś we mnie tak specyficznie drgnęło. Chyba ujęła mnie tematyka. Motywy baśniowe zawsze mnie fascynowały, a moja miłość do pierników od razu pobudziła we mnie wrażenia sensoryczne. Rzut oka na rekwizytorium tej gry również trącił we mnie odpowiednie struny – bo poczułem, że mechanicznie gra mocno trafi w moje gusta – w czym się zresztą nie pomyliłem, dlatego to jest też ta z tych pozytywnych recenzji.

Pozytywna nie w sensie subiektywnym jednak, a obiektywnym. Bo moja zdecydowana sympatia do tej produkcji nie zmienia przecież wcale rzeczywistości: Zupełnie rzeczowo rzecz traktując – to jest po prostu bardzo dobrze zrealizowana i wyprodukowana gra.

Jakość wydania stoi na wysokim poziomie. Początkowo miałem obawy, czy kafelki nie będą się rozwarstwiały z czasem, bo po wyjęciu z wypraski wydawały się jakby zbyt słabo sprasowane, ale po kilku rozgrywkach wciąż się jeszcze nie rozpadły, więc chyba zdają egzamin. Wszystkie pozostałe elementy w pudełku – bez żadnych zarzutów. Nawet instrukcja napisana bardzo zgrabnie, co wciąż wcale nie jest oczywistością w tej branży.

Można by może utyskiwać na brak jakiejś plastikowej wypraski, która by lepiej trzymała w porządku elementy gry, ale ostatecznie tekturowe przekładki spełniają swoją rolę. Jeśli nie za bardzo miotać pudełkiem, udaje się utrzymać jako taki ład i uniknąć konieczności żmudnego segregowania elementów przed kolejną rozgrywką. Jedynie plansze chatek polatają nam po pudełku wyraźnie bardziej luzem.

Graficznie Chatka z piernika jest cudownie przyjemna dla oka, spójna, celowa i oczywista, a jednak wciąż potrafiąca zaskoczyć smaczkami w ilustracjach.

Oceniając zasadność użytego w grze rekwizytorium – jest perfekcyjnie: Nie ma tu zbędnych elementów. Wszystko, czym gramy da się doskonale usprawiedliwić. Taka gra przykrojona dokładnie na miarę swoich potrzeb i potencjału.

Moje wrażenia z rozgrywek w Chatkę z piernika wypadły bardzo pozytywnie. Gra jest przesympatyczna, odprężająca, a jednocześnie odpowiednio emocjonująca. Zasadniczo każdy gra bowiem sam dla siebie, ale przecież przy wspólnych obszarach. Trzeba więc obserwować zamiary graczy, umieć ocenić w jakie postacie czy karty bonusowe będą celować. Nierzadko zdarza się, że ktoś komuś pomiesza szyki – prostym podebraniem karty postaci lub nieszczęśliwą zbieżnością interesów przy wyborze karty bonusowej.

Losowość w Chatce z piernika naturalnie odgrywa pewną rolę. Losowo pojawiają się karty postaci odkrywane z talii. Na początku gry losujemy też 15 podwójnych kafelków i to, czy w tej puli będzie więcej kafelków z dwoma piernikami czy więcej kafelków w układzie [piernik-pole akcji] może wpłynąć na szybkość pozyskiwania przez nas żetonów pierniczków, tak bardzo przecież ważnych. Jeden z moich współgraczy strasznie był niekontent, że w jego puli większość stanowiły kafelki tylko w swojej połówce zapewniające pierniczki. Uznał, że to przekreśliło jego szanse w grze. Natomiast przy podliczeniu punktów okazało się, że wcale nie był ostatni. Wyniki ułożyły się wtedy następująco: 68-66-65-53. 53 punkty zdobyłem ja, a z pierniczkami nie miałem jakichś większych problemów. Utyskujący zebrał 66 punktów. Sprawdziłem potem prawdopodobieństwo zepsucia się gry, tzn. sytuacji, gdy gracz w swojej puli 15 kafelków dostanie same o układzie [pierniczek-pole akcji]. Prawdopodobieństwo to wynosi 1/37.777.713. Obawiać się tego raczej nie trzeba. Za to statystycznie w co 9 rozdaniu może być rzeczywiście tak, że na 15 kafelków dostanie się wam najmniejsza możliwa większość – czyli 8 – kafelków, które zapewnią Wam tylko 1 pierniczek. Pamiętajcie tylko, że to wciąż nie stanowi o niczym złym dla tego tytułu. Tu nie jest takie ważne, co jest na jednym kafelku, tylko w jakich konstelacjach na danym piętrze te kafelki sobie ułożycie. Poza tym zakrycie dwóch symboli tego samego piernika, daje nie dwa a trzy żetony tego rodzaju, więc nawet braki w liczbie symboli na swoich kafelkach w swojej puli można jakoś sobie skompensować.

Skaluje się Chatka z piernika przyzwoicie – właśnie ze względu na taką swoistą “sobkowatość” rozgrywki. Odpowiednio do liczby graczy dobiera się odpowiednią liczbę czy zestaw kart bonusowych. Za to grając w mniejszym składzie mniej się musicie obawiać, że zabraknie pierniczków danego rodzaju w puli. W pełnym składzie z kolei więcej osób łapie postacie, a co za tym idzie – pod koniec gry grać będziecie bez możliwości wzięcia bonusowej gwiazdki. Te różnice w profilu rozgrywki są jednak całkiem akceptowalne i nie zmniejszają jakoś znacząco przyjemności z zabawy.

Gra jest względnie łatwa do wytłumaczenia nowym graczom, nie ma jakiegoś wysokiego progu wejścia. Natomiast zdarzało się, że z niektórymi grającymi graliśmy sobie turę próbną – kilka zależności trzeba w końcu tu umieć dostrzec i zrozumieć.

Ja Chatkę z piernika polubiłem – nie zawsze umiem w nią wygrać, ale też nie o wygrywanie przecież chodzi. Ważne, że czas spędzony przy tej grze nie jest dla mnie czasem zmarnowanym.

Na często stawiane grom pytanie: Słuchaj kochana, a czy ty mi się za szybko nie znudzisz? – w przypadku Chatki z piernika trzeba chyba postawić sprawę jasno. Jeśli szukasz epickich historii – to raczej nie tutaj. Chatka z piernika jest lekko złożoną eurogrą, ma bardzo ścisłą, spójną konstrukcję. Za takimi konceptami idzie siłą rzeczy pewna powtarzalność rozgrywek. To co różni jedną partię od drugiej to jedynie losowość w zbiorze kafelków i kart plus różnorodność wyborów graczy. Jedni takie gry lubią, bo czują się przy nich i dobrze i bezpiecznie, inni wolą hasać po territory control i konfrontować się z przeciwnościami losu. Tu jest bardziej cywilizowanie, bardziej rodzinnie, przytulnie. Ta gra pachnie lukrem, cynamonem i imbirem. Sympatyczną, nawet jeśli lekko absurdalną historią w tle. Która mnie zainspirowała do takiego wierszyka, który Wam dedykuję:

Dziękuję wydawnictwu Rebel.pl
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

Punktometr Zagramy

ocena ogólna: 9/10
strategia / taktyka: 9/10
losowość: 4/10
interakcja: 4/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 9/10

cena w sklepach: ok. 130  zł

moja ocena dla „Chatka z piernika” w serwisie BGG: 8

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Chatka z piernika
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 30 – 45 min
Wydawca: Rebel.pl
Projektant:  Phil Walker-Harding
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
•4 plansze graczy
• 60 podwójnych płytek
• 28 płytek z gwiazdką
• 22 płytki schodów
• 72 żetony pierniczków
• 40 kart postaci
• 20 kart bonusowych
• notes
• instrukcja
• omówienie kart bonusowych

„Chatka z piernika” w serwisie BGG

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…