Die Dolmengötter (recenzja)

Die Dolmengötter jest grą wydaną w 2005 roku przez niemieckie wydawnictwo Eggertspiele. Niestety pozycja ta przeszła praktycznie bez żadnego większego odzewu, pomimo iż jest to bardzo ciekawy tytuł. Właśnie dlatego dzisiaj postanowiliśmy zaprezentować tę grę naszym czytelnikom.

Autorem gry jest Thomas Odenhoven. Nazwisko to powinno być znane osobom interesującym się nowościami, ponieważ ta sama osoba stworzyła grę Portobello Market.

Tematem gry Die Dolmengötter jest budowanie przez druidów kamiennych kręgów, a druid, który ma największy wkład w jednym kamiennym kręgu może liczyć na największą przychylność bogów. Temat dość ciekawy, ale… (o tym później).
Pierwsze wrażenie
Po otwarciu pudełka z grą pierwsze wrażenie do ciekawych nie należy. W pudełku jest plansza z grubego kartony, płócienny woreczek z masą drewnianych elementów, ale wszystko to zajmuje dużo mniej miejsca niż zapewniono w pudełku. Do tego szarość pudełka w połączeniu z małą (po złożeniu) czarno-zieloną planszą nie robi zbyt dobrego wrażenia. Ilekroć otwieram pudełko z Dolmengötterem mam wrażenie, że ktoś mi zakosił coś z pudełka (wypraskę?… kartonowe przegródki?), ale niestety tak nie jest.
Po otwarciu pudełka.

Domyślam się, że wydawnictwo posłużyło się gotowym wykrojnikiem do pudełek, ale mogło to być rozwiązane lepiej, na przykład poprzez zmianę układu składania planszy tak, aby była bardziej dopasowana do pudełka.
Kiedy minie pierwsze rozczarowanie możemy bliżej przyjrzeć się zawartości. Jak już wspomniałem wcześniej, w pudełku znajduje się plansza, która po rozłożeniu ma wymiary 42x60cm. Wykonano ją z grubego kartonu i sprawia wrażenie bardzo porządnej.

Na planszy zaznaczone są kamienne kręgi składające się z 8, 6 lub 4 pól, w zależności od wielkości kręgu, w jego środku znajduje się różna cyfra (5, 4 lub 3). Wokół planszy przebiega tor punktacji. Niestety podczas projektowania planszy ktoś wykazał się brakiem obycia z grami i w narożnych polach, gdzie tor punktacji zakręca, wstawił logo gry, nie byłoby to irytujące, gdyby nie fakt, że tor wygląda przez to następująco 79, 80, logo, 81, 82…. Takie wstawianie dziwadeł nie jest udane, ponieważ często podczas liczenia punktów pionkiem się po prostu idzie, stając na każdym polu, w związku z czym łatwo zapomnieć, że narożne pola należy po prostu pominąć. Do tego czarno-zielone kolory planszy nie wzbudzają szczególnego podziwu.

W płóciennym woreczku znajdziemy 5 zestawów drewnianych elementów. W skład każdego zestawu wchodzi: 4 druidów (pionków w kształcie meepli z Carcassonne), 16 kamieni (8-mio kątnych walców identycznych kształtem jak śmieci z Wysokiego napięcia) oraz 13 dolmenów (kwadratowych płytek z nadrukowanymi wartościami od 1 do 4).

Drewno!!!

No dobra, ale o co w tym wszystkim chodzi?

Zasady gry są następujące – gracze podczas kolejki mogą wykonać jedną z 3 następujących czynności:

  • poruszyć jednego z 3 swoich druidów (czwarty druid służy jako znacznik zdobytych punktów),
  • położyć druida na brzuch,
  • przelecieć na dowolne pole planszy druidem, który został położony na brzuchu.
Podczas ruchu gracz przesuwa swojego druida na sąsiednie, wolne pole. Jeżeli druid stoi na krawędzi planszy, może przemieścić się na pole po drugiej stronie, które jest oznaczone takim samym runem. Druidom wolno także przeskakiwać innych druidów lub łańcuszki złożone z druidów, jednak nie wolno im przeskakiwać kamieni. Opcje kładzenia druida na brzuchu i przelatywania nim są na ogół wykorzystywane w momencie kiedy pionek zostanie odcięty i służą do przemieszczenia go na pozycję, z której może już normalnie się poruszać.
Po opuszczeniu pola gracz może zostawić na nim swój kamień, jeżeli nie chce zostawiać żadnego kamienia, traci wtedy jeden punkt zwycięstwa.

Poprzez ustawianie kamieni gracze zaczynają tworzyć kamienne kręgi. W momencie kiedy jeden z graczy będzie w jednym z kamiennych kręgów dominował (w kręgu będzie więcej kamieni w jego kolorze niż kamieni w kolorze przeciwnika) może umieścić w nim swój dolmen. Kładzie wtedy wybrany przez siebie dolmen wartością do dołu. W momencie kiedy inny gracz wyrówna (ustawi w kamiennym kręgu tyle kamieni co przeciwnik), wsuwa swój dolmen pod dolmen przeciwnika. Kiedy jakiś gracz zdobędzie dominację w kamiennym kręgu, kładzie swój dolmen na szczycie stosu itd. W momencie kiedy kamienny krąg zostanie zamknięty (na wszystkich jego polach zostaną ustawione kamienie) następuje jego podliczenie.
Systematykę podliczania opiszę poprzez krótki przykład, ponieważ pozwoli to łatwiej zrozumieć jak ona działa.

Załóżmy, że został właśnie zamknięty kamienny krąg złożony z 8 pól. W jego centrum znajduje się liczba 5, na której zostały ustawione następujące dolmeny (idąc od góry): 4, 2, 1, 3, 4.

Gracz, którego dolmen znajduje się na szczycie mnoży wartość swojego dolmenu razy 5 (4×5=20). Gracz, którego dolmen znajduje się na miejscu drugim od góry mnoży wartość swojego dolmenu razy 4 (2×4=8). Gracz, którego dolmen znajduje się na 3 miejscu od góry mnoży wartość swojego dolmenu razy 3 (1×3=3) itd. za każdym razem zmniejszając o 1 liczbę, przez którą gracz mnoży wartość swojego dolmenu.

Dolmeny, które zostały podliczone są usuwane z gry, a rozgrywka trwa dalej.

Partia kończy się kiedy:

a) jeden z graczy wyłoży swój ostatni dolmen – wtedy przeciwnicy mają jeszcze po 1 ruchu,
b) wszyscy gracze wyłożą wszystkie swoje kamienie – wtedy gra kończy się natychmiast.

Na końcu gry podliczane są wartości wszystkich dolmenów znajdujących się jeszcze na planszy, a zwycięzcą zostaje osoba z najwyższą liczbą punktów.

W trakcie gry

A w rzeczywistości?

Gra sprawdza się doskonale. Podczas gry ciągle przed graczami stoi problem wyboru najlepszego ruchu, który zapewni największą liczbę punktów. Problemem jest wybór strategi – czy okopać się i zdobywać maksymalną wartość za kamienny krąg, czy może starać się jak najszybciej rozmieścić swoje kamienie na planszy i szybko zakończyć grę. Ciekawym rozwiązaniem jest też możliwość zrezygnowania z ustawiania kamienia. Stosuje się ją na ogół w sytuacji, kiedy przeciwnik ma już w kamiennym kręgu jakieś kamienie i poprzez dostawienie naszego kamienia sprawilibyśmy, że zdobyłby on w nim przewagę (przewaga występuje jedynie wtedy, gdy jeden kolor można porównać z innym – przewagą nie jest ustawienie kamieni tylko w jednym kolorze). Pomimo utraty jednego punktu możemy utrudnić życie przeciwnikowi.

Po zdobyciu przewagi (lub wyrównaniu) w kręgu gracz stoi też przed trudną decyzją wyboru, który dolmen wykorzystać? Czy zużyć najlepszy (4 zawsze ma się tylko jeden) czy zużyć najsłabszy, a lepszy zostawić na później?
Co ważne gra doskonale sprawdza się przy różnej liczbie graczy. Zarówno podczas gry w dwie, jaki i w cztery czy pięć osób zabawa jest wspaniała. Jest to też uzyskane między innymi dzięki temu, że liczba kamieni i dolmenów jest uzależniona od liczby graczy.
Znaczną wadą gry jest to, że nowi praktycznie nie mają szans. Gracze potrzebują na ogół 2 lub 3 partii aby załapać niuanse strategii, która będzie drogą do zwycięstwa. Nie jest to jednak specjalnie wymagające, ponieważ pojedyncza rozgrywka jest na tyle szybka (20-30min), że podczas jednego spotkania można zagrać kilka partii, dzięki czemu nowicjusze będą mogli w pełni rozwinąć skrzydła.

Podsumowując

Die Dolmengötter to naprawdę udana pozycja, pomimo wad związanych z wykonaniem. Jest to bardzo dobra gra z pogranicza territory control. Fakt, że gra doskonale nadaje się zarówno dla 2 jaki 5 graczy sprawia, że tytuł można brać na spotkania gdzie będzie więcej niż 1 przeciwnik, co jest bardzo ważnym atutem w przypadku abstrakcyjnych strategii.

Na początku wspomniałem o małym „ale” – otóż podczas gry w ogóle nie czuje się klimatu druidów, Celtów itp. Nawet umieszczenie na planszy symboli runicznych nie pomaga w odczuciu klimatu i wyraźnie widać, że tematyka została dodana na siłę.
Ogromnie żałuję, że Die Dolmengötter ciągle pozostaje w cieniu innych gier wydanych przez Eggertspiele, ponieważ jest to naprawdę doskonały tytuł, którym powinno zainteresować się o wiele więcej osób. Jeżeli więc natkniecie się na tę grę i będziecie gotowi zapłacić za nią około 100-110zł to nie będziecie tego żałować.

Tytuł: Die Dolmengötter
Autor:
Thomas Odenhoven
Liczba graczy:
2-5
Czas rozgrywki:
20-30 min.
Wiek graczy:
od 10 lat
Wydawca:
Eggertspiele

Ocena ogólna: 5/5
Wykonanie:
3/5 (powinno być 4/5, ale odjąłem 1 punkt za okropne wrażenie po otwarciu pudełka)
Złożoność:
3/5

Die Dolmengötter na BGG

Autorem powyższej recenzji jest: uiek. Tekst został pierwotnie opublikowany w niefunkcjonującym już serwisie Kraina Gier i – po uzgodnieniach z redakcją tamtego portalu – przeniesiony na łamy Spiellust.net.

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…