Dixit Odyssey (recenzja)

Dixit to gra, która już w momencie pojawienia się na rynku, a było to w roku 2008, natychmiast wzbudziła spore zainteresowanie i entuzjazm graczy. Przede wszystkim dlatego może, że tak wyraźnie odwołuje się do wyobraźni, a co za tym idzie, oferuje zabawę graniczącą z doświadczaniem prawdziwej poezji. W grze centralną rolę odgrywają mianowicie ilustracje na kartach, z których każda stanowić może klucz do pokładów wrażliwości obecnych przecież w każdym z nas.

Autorem Dixit jest Jean-Louis Roubira, lekarz ze szpitala w Poitiers, pracujący z młodymi pacjentami przeżywającymi trudności w środowisku szkolnym i poza nim. Grę zaprojektował z myślą o swoich nastoletnich pacjentach z objawami zaburzeń osobowości. Szybko się okazało, że Dixit jest wspaniałym narzędziem pedagogicznym i terapeutycznym. Podopieczni doktora Roubira’y bardzo szybko otworzyli się, poprawili swoje relacje z otoczeniem, nauczyli się lepiej i skuteczniej komunikować.
Nie do przecenienia dla sukcesu doktora, a potem i samej gry, był wkład ilustratorki kart do Dixit, pani Marie Cardouat, która poświęciła pół roku na stworzenie nie tyle ilustracji, co właściwie obrazów, pełnych symboliki, głębi, a jednocześnie emanujących ciepłem i świeżością, pełnych lekkości – zapraszających do inteligentnej i emocjonalnej podróży do świata na pograniczu marzeń i snów.
Dixit z roku 2008

Nic dziwnego, że już niebawem po swojej premierze Dixit, ta urocza gra zamknięta w sporym kwadratowym pudełku z wbudowanym wewnątrz torem punktacji, po którym skakały śliczne choć nieco nazbyt często wywracające się drewniane króliczki, ukazała się w wielu wersjach językowych, w tym także nakładem Hobbity.eu w edycji polskiej. Nic też dziwnego, że raz po raz słychać było o kolejnych branżowych odznaczeniach i nagrodach dla tego tytułu – włącznie z tym najważniejszym, Spiel des Jahres 2010. Ta gra zachwyciła tak wielu, że nie mogło stać się inaczej.

W dwa zaledwie lata po premierze Dixit ukazał się niesamodzielny dodatek do niej – Dixit 2. W jego pudełku zawarto 84 nowe karty autorstwa Marie Cardouat. Na łamach Spiellust.net wspólnie z wydawnictwem Hobbity.eu, które także ów tytuł przygotowało do wydania na rynek polski, zaprosiliśmy wtedy naszych Czytelników w inspirowaną kartami tego dodatku oraz sławną przygodą Kubusia Puchatka Wyprawę po Biegun Północny.
Niesamodzielny dodatek Dixit 2 z roku 2010

Ponieważ również Dixit 2 spotkało się z zainteresowaniem i znalazło swoich fanów, autor i wydawnictwo Libellud, jednocześnie z wydawcami innych edycji językowych, w tym – jakże by inaczej – edycji polskiej, wydało kolejny tytuł serii. Dixit Odyssey kontynuuje koncept pierwotnej Dixit, zarazem jednak dopełniając go i rozwijając.

To wystarczy słów kilka rozmowy niedługiej,
Abyśmy się zbliżyli.
(Homer, Odyseja, Pieśń XXI)*

Pudełko Dixit Odyssey jest tej samej wielkości co pudełko Dixit. W środku znajdziemy doskonale zaplanowaną wypraskę, która pomyślana została tak, aby pomieścić karty z obu poprzednich odsłon gry. Mamy więc osobne przegródki na karty Dixit oraz Dixit 2. W trzeciej mieszczą się 84 karty Dixit Odyssey – ilustrowane tym razem przez Pierre’a ‘Piérô’ Lechevaliera. (Marie Cardouat zadbała tu jedynie, żeby kolorystyka kart nowego ilustratora nie odbiegała od kolorystyki jej kart.)

Reszta miejsca w wyprasce przewidziana jest na specjalne tabliczki do głosowania, znaczniki głosowania, przypominające małe plastikowe pinezki w kolorach zielonym i czerwonym, oraz na drewniane znaczniki punktacji – czyli sławne dixitowe króliczki. Na szczycie wypraski przewidziano miejsce, w którym umieścić możemy składaną planszę punktacji.

Idealna wypraska
Całości dopełnia oczywiście książeczka z zasadami gry w kilku językach – drukowana w kolorze. Sama instrukcja gry – a są to reguły wszystkich trzech wariantów Dixit Odyssey – mieści się na 2 zaledwie stronicach.

Jakiż to z ust twych wyraz wymknął się nieskładny? 
                                             (Homer, Odyseja, Pieśń IV)

Dixit Odyssey rozgrywać można i na zasadach pierwotnej Dixit i według zasad dwóch nowych wariantów: Dixit Party i Dixit drużynowo. Najważniejsza różnica w stosunku do Dixit jest taka, że w Dixit Odyssey zagramy w gronie do 12, a nie tylko do 6 osób. Umożliwia to i odpowiednia liczba króliczków i plansz głosowania, ale także dodane zasady dla 7 i więcej graczy.

Przypomnijmy podstawowe zasady Dixit – głównie z myślą o tych Czytelnikach, którzy o tej grze dotąd jeszcze nie słyszeli.
Przed rozgrywką gracze dostają na rękę kilka losowych kart. Następnie któryś z graczy, zwany tu narratorem – w każdej kolejnej turze będzie to zawsze kto inny – wybiera jedną kartę i, nie pokazując jej pozostałym, wypowiada swoje skojarzenie do niej. Może to być zdanie, słowo, jakieś wyrażenie onomatopeiczne. Można użyć tytułu filmu, fragmentu wiersza, piosenki, znanego powiedzenia, itd. Z kolei zadaniem pozostałych graczy jest wyszukanie pośród swoich kart takiej, która najbardziej pasuje do słów narratora. Wybraną kartę oddają narratorowi.
Dixit Odyssey – prezentacja zawartości pudełka
Teraz nastąpi głosowanie, w którym gracze będą się starać znaleźć pośród wszystkich kart tę wybraną przez narratora. W Dixit do oddawania swojego głosu gracze używali specjalnych żetonów, które umieszczali – niestety właściwie całkowicie jawnie – na kartach ułożonych w rzędzie na środku stołu. W Dixit Odyssey narrator układa otrzymane i potasowane karty przy ponumerowanych od 1 do 12 polach na obrzeżach planszy punktacji. Gracze oddają głosy wkładając swoje znaczniki-„pinezki” w ponumerowane otworki na swoich kartach głosowania. W ten sposób ujawnienie typów wszystkich graczy może nastąpić naprawdę w jednym momencie.
Gdy gracze odsłonią swoje tabliczki, podlicza się punkty. Narrator otrzymuje punkty tylko wtedy, gdy nie podał zbyt łatwego, ani zbyt trudnego skojarzenia. To znaczy, gdy tylko część graczy odgadła jego kartę. Pozostali gracze otrzymują punkty za odgadnięcie karty narratora, albo za jej nie odgadnięcie, ale to tylko w przypadku, gdy nie odgadli jej także pozostali głosujący. Poza tym mogą także otrzymać punkt, jeśli swoją kartą zmylili pozostałych, to znaczy, gdy ktoś oddał swój głos za ich ilustrację zamiast na kartę narratora. 
W grze na 7 i więcej graczy – czyli na zasadach wprowadzonych już specjalnie dla Dixit Odyssey – każdy z graczy ma do dyspozycji nie jeden a dwa znaczniki głosowania. Dzięki temu ma większą szansę trafić tę właściwą kartę. Z drugiej strony gra promuje dodatkowymi punktami także tych graczy, którzy odnajdą kartę narratora używając tylko jednego znacznika.
W Dixit Odyssey na zasadach – powiedzmy – tradycyjnych gra się do osiągniecia przez któregoś z graczy 30 punktów. Nieco inaczej czas gry ograniczono w pozostałych obu wariantach rozgrywki. Zarówno Dixit Party, jak i w Dixit drużynowo kończy się w momencie, gdy każdy z graczy wystąpi już raz w roli narratora. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby umówić się na przedłużenie rozgrywki i pozwolić każdemu zabawić się w narratora na przykład dwa albo trzy razy. Tak czy siak wygrywa zawsze osoba czy drużyna z największą liczbą punktów.
To naturalnie nie jedyne zmiany zasad w porównaniu z zasadami podstawowej gry. W Dixit Party, w którą zagramy w gronie od 6 do 12 osób, nie chodzi już o to, żeby odnaleźć kartę wybraną przez narratora – tu celem graczy jest wytypowanie najpopularniejszej karty, czyli tej, którą wskaże także większość graczy. Narrator wypowiada tu swoją kwestię jeszcze zanim obejrzy własne karty. Dopiero potem każdy z graczy, także narrator, wybiera z ręki kartę najbardziej według niego pasującą do wypowiedzianego zdania. Karty tasuje się, układa przy ponumerowanych polach planszy punktacji i wszyscy gracze głosują używając zielonego znacznika głosowania. Jedynie narrator ma poza zieloną także czerwoną „pinezkę”. Tą oznacza kartę, którą chce wyłączyć z punktacji. Każdy więc, kto zagłosowałby na kartę oznaczoną przez narratora czerwonym znacznikiem, nie otrzyma żadnych punktów. Spośród pozostałych kart punkty przynoszą wszystkie, na które zagłosowało co najmniej dwóch graczy.
Chwilę przed kolejnym typowaniem kart

Dixit drużynowo to wariant przeznaczony dla dokładnie 6, 8, 10 lub 12 graczy. Dzielimy się bowiem na dwuosobowe drużyny. W każdej rundzie narratorem jest jedna osoba z innej drużyny. Jej partner najpierw wysłuchuje wypowiedzianego przez narratora zdania, i dopiero wtedy przekazuje najbardziej kojarzącą się z nim kartę. Gracze z pozostałych drużyn ustalają – bez pokazywania sobie swoich kart i opisywania ich zawartości – kto przekaże swoją kartę narratorowi. W głosowaniu nie bierze udział ani narrator, ani nikt z graczy, którzy oddali karty – zależnie od liczby drużyn pada więc od 2 do 5 głosów. Punktacja przebiega według standardowych zasad gry.

Dowiedz się, gościu, z ust mych prawdy bez ogródki
(Homer, Odyseja, Pieśń I)
Dixit Odyssey jest udaną kontynuacją pierwotnej Dixit. Pod względem mechaniki gra nic nie traci, a sporo zyskuje, nawet jeśli rozszerzenie liczby grających i dwa (a jeśli dokładniej liczyć to trzy) nowe warianty zmuszają do pamiętania o kilku nowych regułach i różnych sposobach punktacji. Jako całość nowa, rozszerzona i wzbogacona wersja Dixit jest ciekawą propozycją, choć na pewno nie każdemu i nie w każdym gronie tak samo spodoba się każda z proponowanych odsłon tej zabawy.
Najciekawsza wydaje mi się Dixit Party. To wariant, który świetnie funkcjonuje w różnych gronach, także z tego powodu, że pozwala się skupić na beztroskiej zabawie, a nie wymaga wpuszczania innych w obszar swojej prywatności, jak to ma miejsce w klasycznej Dixit, która jednak bazuje na dzieleniu się własną wrażliwością i życiem wewnętrznym z pozostałymi graczami. Przy tym, emocjonalnie bezpieczniejsza, ma Dixit Party wcale nie mniejszą wartość integracyjną niż Dixit na zwykłych zasadach.
Dixit drużynowo także pozwala na zachowanie emocjonalnego dystansu w kontakcie z pozostałymi graczami i może być naprawdę ciekawą grą-interakcją premiującą umiejętną komunikację w zespole. Tu problemem jest jednak trudny do odegrania w praktyce zapis dotyczący metody wyboru karty, którą drużyna ma przekazać narratorowi. Bo jakże odbyć taką naradę w obecności innych graczy, nie pokazując sobie ani nie opisując swoich kart? No cóż, pewnie, że można, ale tak naprawdę zgrabnie poradzą sobie z tym zadaniem dopiero gracze, którzy potrafią się efektywnie porozumiewać, co – niestety – eliminuje z grona usatysfakcjonowanych tym wariantem sporą większość z nas, a na pewno większość młodszych graczy. Jest w tym mankamencie i zaleta – zawsze można jeszcze do Dixit drużynowo dorosnąć…
Mówiąc już o młodszych graczach, to w mojej ocenie jest Dixit Odyssey pod pewnym względem przystępniejszą dla nich propozycją niż pierwotna Dixit. Ja osobiście bardziej wolę ilustracje pani Cardouat – mają tę niepodrabialną poetykę, tyle powietrza, niedopowiedzeń i otwartości… Obrazki Lechevaliera – nawet jeśli pokolorowane przez Marie – są krokiem w innym kierunku. Z nimi Dixit Odyssey staje się jakieś futurystycznie-industralne, większość tych nowych kart kieruje uwagę w jakimś konkretnym kierunku, koncentruje na jakimś dominującym obiekcie, steruje. O ile Cardouat pozwalała płynąć myślom i wyobraźni, Lechevalier jedynie – mniej lub bardziej udolnie – wyobraźną graczy manipuluje. Trzeba naprawdę silnej samodyscypliny, żeby nie pójść tokiem narzucanym przez ilustracje Dixit Odyssey i nie zacząć używać języka stereotypów, kodów łatwo rozpoznawalnych przez większość przy stole. Młodsi gracze – i mam tu na myśli młodzież w wieku gimnazjalnym i licealnym – z pewnością szybciej się odnajdą w takiej konwencji, wszak lubią poruszać się we wspólnym kodzie komunikacyjnym. Starsi gracze przy Dixit Odyssey może męczyć narzucana przez nowe karty przeczuwalna oczywistość odniesień. Ten problem łatwo jednak łatwo rozmyć, mieszając nowe karty z taliami Dixit i Dixt 2.

Tabliczki głosowania wraz z problematycznymi znacznikami
Gdybym miał komuś polecać Dixit Odyssey, to przede wszystkim fanom Dixit. Dla nich to wybór oczywisty, dopełnienie serii. Nie odstraszą ich zapewne nawet dwa małe mankamenty tej gry – mało poręczne, bo nieco za małe i o za długich trzonkach „pinezki”-znaczniki głosowania oraz drobny błąd w tłumaczeniu instrukcji, gdzie w zdaniu „Gracz, który zostaje narratorem w pierwszej rundzie, wypowiada zdanie przed obejrzeniem swoich kart” w opisie zasad Dixit Party słów „w pierwszej rudnzie” w ogóle nie powinno być. Nie odstraszą – bo i poza tymi dwoma potknęciamia gra i tak wypada lepiej w porównaniu z pierwowzorem. Raz, że króliczki już się nie przewracają, dwa – otrzymujemy lepiej rozplanowane wnętrze pudełka. A sama jakość i trwałość elementów wciąż bez zarzutu.
Pozostałym zainteresowanym tym tytułem podpowiem, że nie jest to wcale zły wybór na początek przygody z Dixit, szczególnie, jeśli planujemy grać w większym niż 6 osób gronie. To co prawda trochę jak czytanie sagi od końca, ale przecież są i tacy, którzy uważają, że ważniejsze jest jak coś się kończy, niż jak się zaczyna.
Dziękujemy wydawnictwu Hobbity.eu
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji
.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 9/10
strategia / taktyka: 3/10
losowość: 5/10
interakcja: 7/10 (w sensie raczej psychologicznym)
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 8/10

moja ocena dla „Dixit Odyssey” w serwisie BGG: 9

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Dixit Odyssey
Liczba graczy: 3 – 12
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 30 min
Wydawca: Libellud / Hobbity.eu
Projektant: Jean-Louis Roubira
Instrukcja: polska i inne europejskie

Zawartość pudełka:
* plansza punktacji
* 84 kart
* 12 tabliczek głosowania
* 24 znaczniki głosowania
* 12 znaczników punktacji
* instrukcja

Dixit Odyssey w serwisie BGG

* Cytaty z eposu Homera – celowo tendencyjne…

You may also like...

1 Response

  1. Sali napisał(a):

    Jak z punktacją? 🙂

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…