Galaxy Trucker czyli czeski kosmos

Korporacja z o.o. zajmuje się budową kanalizacji w odległym zakątku galaktyki. Interes nie idzie najlepiej, przed firmą pojawia się widmo megakosmicznej plajty – głównie ze względu na astronomiczne koszty transportu prefabrykatów, czyli rur potrzebnych do montażu instalacji. I wtedy właśnie ktoś niby z głupia frant wpada na genialny w swojej absurdalności pomysł. Po co wynajmować statki do przewozu rur kanalizacyjnych, skoro można właśnie z tych rur budować statki, pchnąć je w międzygalaktyczną przestrzeń, a na miejscu znowu rozmontować i zużyć elementy w bardziej rozsądny sposób. Pewnie, ktoś musiałby jeszcze taką kosmiczną łajbę pilotować. Ale frajerów we wszechświecie nigdy nie brakowało… Na pewno znajdą się i tacy, którzy zgodzą się lecieć niemal za darmo. Wystarczy im obiecać, że to co tam zgarną po drodze, będzie ich… Niech oni się już martwią o kosmicznych piratów, deszcze meteorytów i inne niebezpieczeństwa ciemnego i zimnego wszechświata. Zresztą… Chcą całkowicie wziąć swój los we własne ręce? Proszę bardzo. Jeśli mają się przez to poczuć bezpieczniej, niechże sami zbudują sobie statek, którym polecą. Jak sobie pościelisz, tak się… przejedziesz.

W Galaxy Trucker, grze czeskiego autora, Vlaady Chvatila, od 2 do 4 graczy wciela się w rolę pilotów kosmicznych statków-szrotów. W związku z tym w sporym pudełku znajdziemy przede wszystkim całe mnóstwo żetonów części statku: silniki, działa, ładownie zwykłe i ładownie dla materiałów toksycznych, kabiny pilotów, kabiny podtrzymujące życie, generatory osłon, baterie oraz moduły strukturalne. Z tych elementów w pierwszej fazie każdej z trzech rund gry będziemy budować statek, układając żetony na specjalnych planszach. I w każdej kolejnej rundzie będzie to statek większy od poprzedniego. W końcu po poprzednim locie mamy już nieco wprawy. Zasady konstruowania statku są proste, jednak ponieważ budujemy na czas (kątem oka obserwując nieubłaganą klepsydrę) nieraz i tak zdarzy nam się użyć złego przyłącza, zapomnieć o ważnym elemencie statku albo po prostu dobudować coś niezupełnie logicznie.

Statek budujemy zawsze rozpoczynając od kabiny początkowej, czyli kabiny w kolorze gracza. Żetony ze środka stołu odkrywamy tylko jedną ręką. Jeśli odkryty element nam się nie przydaje, odkładamy żeton ilustracją do góry na środek stołu. Będzie dostępny dla wszystkich graczy. Jeśli chcemy dołożyć żeton musimy, pamiętać o dopasowaniu go brzegami do wszystkich leżących już na planszy statku żetonów. Szczególnie ważna jest kompatybilność przyłączy. O ile do uniwersalnego przyłącza można dołączyć i przyłącze pojedyncze i podwójne, o tyle z oboma ostatnimi rodzajami przyłączy zwykle jest niemały problem. Człowiek chciałby, zgodnie z zaleceniami instrukcji,zamontować na swoim statku jak najwięcej silników, dział, kabin oraz ładowni, a tu się bardzo szybko okazuje, że nie da rady mieć wszystkiego. Gdzieś trzeba jeszcze zmieścić generatory osłon – i to najlepiej oba, bo każdy osłania statek tylko z dwóch stron. A generatory potrzebują baterii. Zwykle chce się też mieć lepsze atuty przy spotkaniu z piratami czy meteorami – a do tego potrzeba dużej mocy ognia. Przydałyby się podwójne działa i… baterie. Kto chce dysponować szybkim statkiem, potrzebuje podwójnych silników i znowu… baterii. Przy tym trzeba pamiętać, żeby ukończony statek miał jak najmniej otwartych połączeń, to znaczy, żeby jak najmniej otwartych zakończeń rur pozdrawiało kosmiczną próżnię. To bardzo osłabia integralność statku.

Plansza statku z wybudowanym i gotowym do lotu wehikułem.

Ponieważ wizje odważnych pilotów zwykle są obszerniejsze niż możliwości materiałowe Korporacji i dozwolona wielkość statku, zwykle trzeba niestety z czegoś zrezygnować. Przydaje się tutaj wiedza na temat wydarzeń czekających nas w kolejnej fazie rundy, w tzw. fazie lotu. W każdej rundzie tworzy się 4 małe zestawy kart przygód. W rundzie I czeka na graczy przysłowiowa „bułka z masłem”, jednak każda kolejna runda podnosi stopień trudności wyzwań. Warto zatem choć trochę zajrzeć w przyszłość naszego lotu. Gra umożliwia graczom podejrzenie w fazie budowania trzech z czterech stosów kart. Oczywiście kosztem czasu, który mogliby poświęcić na konstrukcję statku. Doświadczenie uczy jednak, że – szczególnie w późniejszych rundach – znajomość kart jest niemal nieodzowna. Pozwala wyspecjalizować statek pod kątem przewidywanych niebezpieczeństw. Jeśli na przykład prawie na pewno nie czeka mnie konieczność użycia dodatkowych silników, to inaczej wykorzystam cenne miejsce na planszy statku bardziej. Fazę budowy kończy ten z graczy, który pierwszy zbuduje swój statek. Obraca on klepsydrę i kładzie na ostatnim czerwonym polu odliczania do startu na planszy lotu.

Plansza lotu to element porządkujący rozgrywkę. Oprócz toru odliczania do startu, po którym przemieszczamy klepsydrę, zawiera graficznie zilustrowane zasady obrony przed niebezpieczeństwami i zasady punktacji oraz kluczowy w czasie fazy lotu: tor kolejności dla statków. Dzięki niemu zawsze wiadomo w jakiej kolejności gracze rozgrywają karty przygód. Na początku fazy lotów gracze startują w takiej samej kolejności w jakiej skończyli statki. O ile tylko nie popełnili błędów podczas budowy; wtedy tracą źle dołączone fragmenty statku i startują później.

Plansza lotu na początku trzeciej rundy

Właściciel pierwszego statku na torze lotu, czyli tzw. lider, tasuje najpierw w jeden zakryty stos wszystkie przygotowane wcześniej karty przygód: do trzech zestawów kart, które mogli podejrzeć gracze dochodzi teraz czwarty, z nieznanymi nikomu wydarzeniami. Teraz gracze po kolei rozgrywają wszystkie karty przygód. Tych jest w grze kilka rodzajów. Wspomnę tutaj tylko o najbardziej charakterystycznych. Przy karcie Wolna przestrzeń gracz może poprawić swoją pozycję na torze lotu, aktywując silniki – pojedyncze i podwójne, o ile przy tych ostatnich jest w stanie zużyć ogniwo baterii. Pytanie tylko czy zawsze opłaca się być liderem? Jeśli się ma porządny statek, to tak. Jednak w Galaxy Trucker lider ma nie tylko najwięcej przywilejów, ale też najwięcej ryzykuje. Jeżeli odkryta zostanie karta Planety, wtedy lider pierwszy decyduje, czy chce lądować, żeby załadować surowce. Pozostali gracze biorą ewentualnie tylko to co zostało. Jeżeli odkryta zostanie karta Opuszczony statek lub Opuszczona stacja, lider pierwszy decyduje czy rozgrywa kartę zbierając kosmiczne kredyty lub surowce, w tym przypadku czyniąc ją już niedostępną dla pozostałych graczy. Ale uwaga: Gdy tylko odkryta zostanie np. karta Piraci, wtedy lider pierwszy bierze na siebie obowiązek ich pokonania. Zresztą jeśli mu się to uda, pozostali uczestnicy zabawy są mu zwykle za to całkiem wdzięczni. Nikomu nie uśmiecha się przecież tracić surowców z ładowni lub członków załogi, tylko dlatego, że przyłączył za mało dział. Oczywiście są też w grze karty, które są w stanie zupełnie demokratycznie zmaltretować każdy statek. Gdy zza odległej planety wyłania się Rój meteorytów, potencjalnie zagrożone są wszystkie pojazdy. To czy, co i w jakiej ilości każdy z nich straci, zależy wtedy tylko od rzutu kośćmi, za pomocą których określa się miejsce uderzenia meteorytu w statek oraz od wyposażenia danej kosmicznej łajby.

Trzecia runda: pierwsza karta przygody

Po rozegraniu wszystkich kart przygód, statek przybywa do celu i następuje podliczenie rundy. Gracze dostają kosmiczne kredyty za kolejność na torze lotu i za zebrane po drodze i dowiezione towary. Do przyznania jest także bonus za statek posiadający po locie najmniej odkrytych połączeń. Niekiedy gracze muszą zapłacić za utracone części statku. Zdobyte kredyty trzyma się zakryte aż do końca trzeciej rundy, kiedy zostają one ujawnione. Gracz, który zarobił najwięcej, tradycyjnie: wygrywa.

Galaxy Trucker to specyficzna gra. Mało tu interakcji. W fazie budowy możemy co najwyżej podebrać innemu graczowi potrzebny mu element, zwykle jednak i tak niechcący, choć im więcej graczy, tym prawdopodobieństwo takiego przypadku jest większe. Raczej jednak skupimy się na naszej konstrukcji. W fazie lotu, jakiś wpływ na losy innych graczy ma lider, ale i tu do czasu. Zwykle bowiem wykonanie akcji kosztuje w grze utratę od jednego do kilku dni podróży. Zatem i lider może szybko spaść z przodującej na torze pozycji. Gra zdecydowanie stawia na inne wartości i oferuje przyjemność z innych przeżyć, niż szkodzenie sobie nawzajem. Mi wielką frajdę sprawia samo konstruowanie statku. Przypomina to nieco trochę budowanie z klocków lego, a trochę łamigłówkę układaną pod presją czasu. Podglądanie kart przygód nadaje w takim momencie cele, które gracz stara się zrealizować. W fazie lotu sprawdzimy potem po prostu jak nam poszło. Nieraz usłyszymy przy stole westchnienia ulgi, gdy statek ostoi się przed meteorem lub ostrzałem piratów, albo i jęk rozpaczy, gdy któryś z graczy w wyniku wydarzenia traci element łączący z kabiną początkową całą prawą burtę statku. To jest po prostu strasznie sympatyczne. Tym straszniej, im bardziej „złomowato” wyglądają statki na koniec danej rundy.

Osobiście, mimo że można, nie wyobrażam sobie gry w Galaxy Trucker, która kończyłaby się po pierwszej lub drugiej rundzie. Pierwszy lot jest zresztą względnie ubogi w emocje. To taka przekąska przed prawdziwymi wyzwaniami. W drugim locie można już doznać sporych palpitacji. Ale prawdziwe mistrzostwo to dopiero trzecia runda. Tu też można się jeszcze odbić od dna, jeśli poprzednie nasze loty zaliczyć musimy do raczej mało udanych. Chociaż trzeba niestety przyznać, że bardzo wiele zależy w Galaxy Trucker od kart, jakie nam się pojawią w talii dla danego lotu. Autor przewidział po 20 kart przygód na każdą rundę, przy czym do kolejnej rundy wchodzi też część kart z poprzedniego lotu. Niby jest to sporo, a jednak zdarzały się nam też loty nijakie – właśnie ze względu na marny układ kart.

Do gry w Galaxy Trucker przyda się spory stół.

Myślę, że to może być jeden z powodów, dlaczego Galaxy Trucker, który jest niewątpliwie grą ciekawą i oryginalną, może się względnie szybko znudzić. Spora ilość kart nie uchroniła go przed sporym niebezpieczeństwem nijakości rund. Ponieważ jednak ta gra bardzo silnie angażuje nie tylko emocjonalnie, ale i manualnie, Galaxy Trucker odłożymy na półkę, ale najprawdopodobniej za jakiś czas znowu za nim zatęsknimy.

Podobnie jak zatęsknimy za udanym humorem tego tytułu. Serwuje go nam w nadmiarze instrukcja, w której autor pasaże reguł poprzetykał żartobliwymi komentarzami, które nie tylko śmieszą, ale i zgrabnie budują klimat gry. Pomiędzy tymi komentarzami, na 16 (sic!) stronach, znajdziemy sporą garść zasad.. Na pierwszy rzut oka jest to nieco przytłaczające. Instrukcja prowadzi jednak gracza za rękę, zapoznając najpierw na zasadzie tutorialu z wszystkimi regułami rządzącymi budową statku i rozgrywaniem kart przygód, a dopiero potem rzucając go na głęboką wodę kolejnych lotów. Ma to tę zaletę, że jest bardzo przystępne dla początkujących graczy. Ma to jednak też tą wadę, że zasady podstawowe i dodatkowe dotyczące poszczególnych elementów gry są porozrzucane w różnych miejscach instrukcji. I choć instrukcja do Galaxy Trucker przez wielu została okrzyknięta jedną z ciekawszych instrukcji, jakie kiedykolwiek napisano dla gry, słyszałem też osobiście narzekania na ten tekst. Co więcej, niektóre z tych krytycznych uwag sam podzielam. I nie mówię tu już koniecznie o błędach w składzie w rodzaju zbitek słów. To składali Czesi, to można Czechom wybaczyć. Cała reszta wydania w końcu wyszła im zupełnie na poziomie.

Galaxy Trucker pierwotnie została wydana w roku 2007. W pierwszej połowie 2008 dostała się na listę rekomendacji jury niemieckiej „Spiel des Jahres, nagrodzono ją też austriackim wyróżnieniem „Spiele Hit mit Freunden.” Jeszcze w tym samym roku, za sprawą firmy Albi, gra pojawiła się także w polskiej wersji językowej. Kto miał w ręku poprzednie polskie wersje gier wydawane przez Albi, może pamiętać, że wcześniej określenie „polska edycja” było dla tych produkcji raczej symboliczne. Przy Chicago Poker na przykład drukowano tylko polską instrukcję i naklejano spolszczony tył pudełka. W przypadku Galaxy Truckera mamy wreszcie do czynienia z polską edycją w dosłownym znaczeniu tego słowa – nawet jeśli tytuł widniejący na pudełku niekoniecznie nas o tym informuje.

Dziękujemy producentowi gry, firmie Albi
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 8/10

strategia / taktyka: 6/10
losowość: 6/10

interakcja: 2/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 9/10 (Gryplanszowe.pl 114,00 zł, Rebel.pl 119,00 zł)

moja ocena dla „Galaxy Trucker” w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Galaxy Trucker
Liczba graczy: 2- 4
Wiek: od 10 lat
Czas gry: 60 min
Wydawca: Albi, Czech Games Edition
Projektant: Vlaada Chvatil
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
* plansza lotu
* 8 dwustronnych plansz statków
* 60 kart przygód
* 64 żetony kosmicznych kredytów
* 144 części statków
* 40 astronautów
* 8 pionków kosmitów
* 8 znaczników rakiet
* 36 znaczników baterii
* 56 sześcianów towarów
* 1 dwustronna karta z zasadami dla rund II i III
* 2 kości
* 1 klepsydra
* instrukcja

Galaxy Trucker na BGG

Deutsches Résumé
Galaxy Trucker ist ein Spiel des tschechischen Autors Vlaada Chvatil, das 2007 von Czech Games Edition herausgebracht wurde. 2008 erschien es auf der Empfehlungsliste „Spiel des Jahres“ und erhielt auch den österreichischen Preis „Spiele Hit mit Freunden“. Im selben Jahre verlegte die tschechische Vertriebsfirma, die auch eine Abteilung in Polen hat, die polnische Edition des Spiels.

Das Spielkonzept ist einfach. Wir spielen 3 Runden, von denen jede aus einer Bauphase und einer Flugphase besteht. Zuerst bauen wir also aus verdeckt in der Tischmitte liegenden Bauteilen ein Raumschiff. Dieses muss möglichst stabil sein und das ist meistens schwierig zu erreichen. Man muss bestimmte Bauregeln beachten, man sollte möglichst viele verschiedene Schiffselemente besitzen, doch ist die Größe des Schiffs streng vorgegeben. Und man arbeitet unter Zeitdruck. Jeder Fehler kann uns viel kosten. Nicht nur den Verlust eines oder sogar mehrerer Bauteile… Viel wichtiger ist es, sich eine gute Chance gegen die Abenteuerkarten zu gewährleisten. Deshalb lohnt es sich auch, ein wenig der kostbaren Zeit zu opfern und neben der Suche nach den nötigen Bauteilen auch unter die Abenteuerkarten zu blicken.

In der Flugphase werden die Abenteuerkarten nacheinander ausgespielt. Hier zeigt sich, wer sein Schiff gut und wer schlecht gebaut hat. In der Reihenfolge, in welcher die Spieler ihre Schiffe fertig gebaut haben, kommt man den Ereignissen entgegen. Der Leader hat die meisten Privilegien. Er kann, wenn er will, den größten Nutzen aus den positiven Karten ziehen. Manche Karten kommen sogar aus dem Spiel, nachdem der Leader deren Bedingungen erfüllt hat. So kann er nur für sich kosmische Kredite oder Waren gewinnen. Wird aber eine negative Karte, wie etwa Piraten, aufgedeckt, muss er dieser als erster heldenhaft die Stirn bieten. Erst wenn er nicht im Stande ist, sich gegen die Karte zu verteidigen, geht sie an den nächsten Spieler. Sehr wichtig bei den Karten ist die Tatsache, dass man für das Ausführen einer Aktion meistens Flugtage verliert. So kann es kommen, dass sich auch der Leader selbst schnell von seiner Führungsposition verabschieden muss.

Werden alle Karten ausgeführt, rechnet man die Runde ab. Es gibt Credits für die Reihenfolge, in der man die Runde beendet. Später kann jeder Spieler die unterwegs gesammelten Waren verkaufen. Derjenige mit dem stabilsten Schiff erhält eine Prämie. Für die verlorenen Bauteile zahlt man dagegen Strafe. Nach der dritten Runde gewinnt selbstverständlich der reichste Spieler.

Galaxy Trucker ist ein sehr spezifisches Spiel. Es gibt hier kaum Interaktion. Man spielt einerseits eher so vor sich hin, andererseits macht das Beobachten der immer wieder zerfallenden Schiffe (der Mitspieler) ungeheuer viel Spaß.

Der wunde Punkt des Spiels sind die Abenteuerkarten. Von denen gibt es je 20 Stück pro Runde. Man sollte denken, das wäre genug, um das Spiel nicht so schnell langweilig werden zu lassen. Leider kommt es jedoch auch zu faden Flügen. Denn viel hängt davon ab, welche Karten in der Runde überhaupt erscheinen. Und das entscheidet das Schicksal.

Trotz dieses Makels ist Galaxy Trucker doch ein originelles Spiel. Es engagiert nicht nur emotionell, sondern auch motorisch. Auch wenn wir es erstmal nach ein paar Partien ins Regal legen, verspüren wir wahrscheinlich schon bald eine Nostalgie nach dessen gelungenem Humor, mit dem die Spielregel, die eigentlich eher eine Art Tutorial darstellt, so schön glänzt.

Résumé: pomimo

You may also like...

1 Response

Dodaj komentarz