Kabaleo (recenzja)

Kabaleo to kolejna z wielu abstrakcyjnych produkcji wydawnictwa Gigamic, tworzonych z prawdziwie designerskim wyczuciem, a które – w zależności od tego, co jest dla nas kwintesencją planszówkowej rozrywki – mogą doskonale sprawdzić się bądź to w roli głównego bohatera wieczoru, bądź to chwilerka.

Pierwsze wrażenie ze spotkania z Kabaleo, to wizualne, jest niezwykle przyjemne. Grę upakowano w nietypowe pudełko w kształcie sześciokąta, w nim zaś, poza instrukcją i płóciennym woreczkiem, znajdziemy wyłącznie sporą garść białych stożków, z trwałego tworzywa przypominającego porcelanę, efektownie podmalowanych tu i tam kolorowymi oznaczeniami. Po przygotowaniach do rozgrywki, które polegają przede wszystkim na ułożeniu na stole części stożków w jedną grupę, a także potem już w trakcie gry, Kabaleo po prostu intryguje i przyciąga – elegancką, a zarazem funkcjonalną prostotą.
Podobnie eleganckie i proste jak sam design grą są jej zasady. Gdyby chcieć je podsumować jednym zdaniem, brzmiałoby ono: „Moje na wierzchu”. W istocie bowiem gracz ma za zadanie nakładać na stożki znajdujące się już na stole stożki ze swojej puli w taki sposób, aby na koniec gry jak najwięcej stożków w jego kolorze było na szczycie powstałych stosów. Sęk w tym, że kolor gracza jest od początku rozgrywki tajny, ujawnia się go dopiero na koniec. To, kto jakim kolorem gra, ustalamy losując sobie jeden z tzw. stożków celu. Te elementy gry z wierzchu są całkowicie białe, kolor ukryty jest wewnątrz takiego stożka. W grze zawsze bierze udział o 2 kolory więcej niż graczy, więc nawet jeśli zdaje nam się, że w trakcie partii domyśliliśmy się kolorów przeciwników, zawsze musimy liczyć się z jakimś marginesem błędu.
Po wylosowaniu swojego koloru i po ułożeniu na stole stożków-podstaw, oznaczonych kolorowym pasem tylko przy ich szerszym końcu, gracze otrzymują pulę stożków-pionków, które poza pasem u dołu mają też kolorowy czubek. Warto wspomnieć, że w instrukcji zaproponowano dwie metody rozdzielenia graczom pionków – przy 2, 3 i 4 osobach może to być przydział losowy, jeśli gramy w dwójkę lub trójkę jako alternatywę mamy przydział równomierny, czyli taką samą liczę pionków w każdym z biorących w grze kolorów. Oba warianty okazują się interesujące, choć ja osobiście wolę równy podział stożków.
Po tych krótkich przygotowaniach można od razu przystąpić do zabawy. Gracze kolejno dokładają po jednym z pionów ze swoich pul. Pionki wykłada się na podstawy albo na pionki – tego samego lub innego koloru. Gdy stożek przykrywa stożek o odmiennej barwie, zmienia się kolor-właściciel całego stosu. Gdy jednak ułożymy pionek na pionek o tym samym kolorze, oba znoszą się, w efekcie czego zdejmuje się je ze stosu i usuwa z gry, odsłaniając kolor stożka pod spodem. Oczywiście stożki-podstawy są bezpieczne, zresztą na nich w ogóle nie wolno układać stożków o tej samej barwie.

Stożki Kabaleo (fot. G3).
Ciekawe zdjęcia gry znajdziecie w galerii serwisu BGG.
W momencie gdy wszystkie pionki zostaną wyłożone na stół, gra dobiega końca. Gracze ujawniają swoje kolory i zliczają, ile stożków w ich kolorze jest na wierzchu. W przypadku remisu decyduje liczba przejętych stosów, tzn. podstaw przykrytych co najmniej jednym pionkiem. Gdyby i to nie dało rozstrzygnięcia, wygrywa gracz, którego pionek jest na szczycie najwyższego stosu.
Kabaleo oferuje szybką rozgrywkę, bo jedna partia rzadko trwa dłużej niż 15 minut. Kluczową rolę przy tym tytule odgrywa umiejętne skrywanie swoich intencji, trochę tak jak to ma miejsce w wyścigu Pędzących żółwi, gdzie też kolory graczy są tajne, ale można próbować je odgadnąć po działaniach przeciwników. Na moje potrzeby nazwałem ją sobie właśnie Pędzącymi żółwiami dla dorosłych, bo i wrażenia podobne i satysfakcja z zabawy porównywalna, choć tutaj – szczególnie przy wspomnianym już wyżej symetrycznym podziale pionków, każdy gracz ma takie same szanse i w tym sensie Kabaleo bije żółwiki na głowę. Poza tym – nawet w porównaniu z ową popularną grą dla dzieci, produkcja Gigamica wyraźniej stawia na minimalizm, i w sensie wykorzystanych elementów i w sensie ilości zasad, wciąż oferując sympatyczną i nieciężką rozrywkę. 
Zagrać pozwala się ta planszówka z satysfakcją w zasadzie zarówno w dwie, w trzy jak i w cztery osoby. Koncept jest na tyle nieskomplikowany, a liczbę stożków dobiera się tak dokładnie do liczby graczy, że nic nie ma prawa się tu popsuć, a Kabaleo powinno zadowolić i miłośników 2-osobówek i graczy preferujących po jednej duszy na każdą nogę standardowego stołu. Ja sam subiektywnie większą frajdę miałem z rozgrywkach w troje i czworo, ponieważ dla mnie szczególnie intrygująca była w tej grze możliwość odgadywania kolorów konkurentów i psucia im szyków, co przekładało się wprost na większe emocje.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 9/10
strategia / taktyka: 7/10
losowość: 2/10
interakcja: 5/10
wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 9/10

moja ocena dla „Kabaleo” w serwisie BGG: 8

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Kabaleo
Liczba graczy: 2-4
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 15 min
Wydawca: Gigamic
Projektant: Jean-Luc Renaud
Instrukcja: wielonarodowa, w tym polska

Zawartość pudełka:
* 66 stożków
* woreczek
* instrukcja.

„Kabaleo” w serwisie Boardgamegeek

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…