Kaleidos

Graliście kiedyś w Boggle? W grę, która polega na ułożeniu z widocznych na 9 kostkach liter jak największej liczby jak najbardziej punktowanych słów? I to wszystko na czas? Kto grał i mu się Boggle podobało, ten trafiając na niniejszą recenzję Kaleidos, dobrze trafił. Kto w Boggle nie grał, ale koncept zmagań na słowa go zaintrygował, ten zapewne też jest tu na właściwym miejscu. Boggle i Kaleidos mają bowiem ze sobą sporo wspólnego – ale też są grami na tyle różnymi, że nie jest wcale takim głupim pomysłem mieć na półce a choćby i je obie. Dzisiaj – niezależnie czy macie Boggle czy nie – będę Was zachęcał do poznania Kaleidos. Tak, dobrze czytacie. Zupełnie na odwyrtkę i wbrew sztuce recenzenckiej, bo zanim powiem Wam dlaczego – mówię wprost: Grajcie w Kaleidos. I nie, to nie jest tekst sponsorowany.

Kaleidos przyszedł do mnie niezapowiedziany, jako zupełna niespodzianka, nie umawiałem recenzji, nikt z Fabryka Kart Trefl-Kraków, czyli właściciela marki Trefl Joker Line, recenzji też ode mnie nie wymagał. Co więcej, ja w tę grę ani razu jeszcze nie zagrałem! Wziąłem ją po prostu na spotkanie naszego nowosolskiego klubu planszówkowego Graczyn, którego spotkania prowadzę, położyłem na stół, obserwowałem tylko co się przy tej grze dzieje. I już wiedziałem, że tekst o Kaleidos na Zagramy pojawić się musi. Bo inaczej popełniłbym po prostu grzech zaniedbania. A obok dobrej gry nie powinno się przechodzić obojętnie.

W Kaleidos bawicie się przy sztalugach, na których kładziecie sobie plansze pełne intrygujących, ilustrowanych odniesień do wszystkich możliwych dziedzin życia codziennego, czasów teraźniejszego i minionego, a nawet do obszarów ludzkiej fantazji i podświadomości.  Inspiracje wręcz się z tych plansz wylewają, gracz potrzebuje je tylko nazwać i zapisać na kartce – nazwą wyrażoną wprost lub choćby tylko skojarzoną. Ważne, żeby było to słowo zaczynające się na literę odkrytą na karcie na początku danej rundy. I ważne, żeby zdążyć nazwać ten ujęty w Kaleidos(kopie) gry świat w zadanym przez klepsydrę czasie. Stop. Potem odczytujecie zapisane słowa. Każde, które pojawiło się także u innego gracza – przynosi 1 punkt. Unikalne określenia warte są 3 punkty.

Faza podsumowania rundy jest nie mniej ważna niż samo poszukiwanie wyrazów. Tam graliście każdy ze sobą, tutaj spotykają się Wasze światy pojęć, Wasze wrażliwości, perspektywy, w jakich spoglądacie na świat. Nazywając rzeczy, a często ujmując je w danym dla danego fragmentu planszy kontekście, tworzycie nowe semantyczne ujęcia, wzbogacacie sobie nawzajem nie tylko zasób słów, ale też zasób skojarzeń i emocji.

Rund – a zatem plansz – jakie rozgrywamy w Kaleidos jest 10, zsumowane na koniec partii punkty określają zwycięzcę. Ale tak naprawdę wygrywają w Kaleidos wszyscy – jak w każdej dobrej grze imprezowej, która potrafi zbliżyć i zintegrować. A do tego: Grając w Kaleidos przemierzacie jedne z najciekawszych z dostępnych ludzkości obszarów pogranicznych. Tu sztuka – nie bez kozery te sztalugi chyba – przenika się z grą, gra z (auto)terapią, (auto)terapia z (auto)ekspresją, (auto)ekspresja czerpie swój fundament z Waszej wiedzy. A ponieważ  jesteśmy tylko ludźmi i zawsze wiemy i rozumiemy mniej niż byśmy chcieli, a do tego ciągle widzimy za mało i odczuwamy za płytko, Kaleidos (nawet mimo ograniczonej liczby plansz, prostoty zasad i rozgrywki) ma wszelkie szanse okazać się grą inspirującą nas raz po raz na nowo.

Z tego, co wyczytałem gdzieś w wypowiedziach Fabryki Kart Trefl-Kraków, wynikałoby, że obecny nakład Kaleidos powoli się kończy. Myślę, że to chyba dobry moment, żeby podpowiedzieć dwie rzeczy, które technicznie można by poprawić. Przede wszystkim sztalugi: Ogólnie sprawdzają się, bo stoją i podtrzymują plansze odpowiednio, ale grający pod moim okiem zwrócili uwagę, że wycięcia kartonowych elementów nie są najlepiej spasowane, co skutkuje staniem i podtrzymywaniem w trybie „lekki chybot”. Proponuję też odwrócić w drugim wydaniu kartonową wypraskę (zob. zdjęcie poniżej) tak, aby można było spakować elementy gry do dwóch wgłębień w pudełku, a nie do jednego, bo przy obecnym rozwiązaniu się one po prostu z powrotem w pudełku nie mieszczą, a dla trwałości elementów sztalug, lepiej jednak nie musieć ich po każdej grze rozprostowywać. Z tymi poprawkami kolejny nakład gry będzie produktem zasadniczo idealnym, bo już teraz nie można poziomowi wydania Kaleidos niczego więcej zarzucić.

No dobrze, odkrywam właśnie kartę z literą P. Jak Podsumowanie. Albo jak Powtórzenie. Powtarzam się więc: Grajcie w Kaleidos. To świetna gra, zagracie w nią i w dwie osoby – będzie to wtedy taki pojedynek na słowa i skojarzenia. Od trzech graczy zaczyna się rywalizacja w klimatach imprezowych, a nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście grali w Kaleidos i w większej grupie. Można się umówić wręcz na granie drużynowe. Do dyspozycji macie 4 komplety plansz. Polecam wtedy jednak rozsiąść się w odpowiedniej odległości od innych zespołów, żeby nie zdradzać swoich skojarzeń w trakcie dyskusji w drużynie. Klepsydrę można z łatwością zastąpić stoperem w smartfonie. A długość rozgrywki, ilość plansz czy czas na poszukiwanie skojarzeń – także możecie dopasować do swoich potrzeb.

Cieszę się, że mogę Wam polecić taką dobrą grę. Najmilsze momenty dla recenzenta są wtedy, gdy nie musi za dużo skrytykować, a do tego jest co pochwalić.  Żeby nie być gołosłownym – bo przecież sam nie zagrałem – zamieszczam wypowiedzi uczestników naszych Graczynowych spotkań, którzy z Kaleidos już się zaprzyjaźnili:


Agnieszka: W teorii co może być trudnego w znalezieniu przedmiotów na konkretną literę – pomyślał pewnie każdy. W praktyce przy tym chaosie na kartach i presji czasu nie jest tak łatwo, zwłaszcza kiedy trafi się literkę Ź . Ale zabawa przednia, bo w pewnym momencie wyobraźnia i improwizacja to ostatnia deska ratunku.


Marzena: Czasami rzeczy oczywiste wcale takimi nie są, a widoczne nie zawsze jest zauważalne. Można poćwiczyć oprócz spostrzegania twórcze myślenie i pośmiać się. Polecam, super gra!!!


Piotr: Co się dzieje kiedy zmęczą cię literki w Boggle? Sięgasz po przepięknie abstrakcyjną wersję. W tym wypadku to Kaleidos. Piękna, dynamiczna, i pełna emocji gra, sprawdzająca zarówno zasób słów jak i spostrzegawczość


Kinga: Piękna pod względem graficznym, zmusza do nieszablonowego myślenia.


Dziękuję wydawnictwu Trefl Kraków
za nadesłanie egzemplarza gry

Punktometr ZagramyTrefl_Joker_Line_logo

ocena ogólna: 9/10
strategia / taktyka: 2/10
losowość: 1/10
interakcja: 5/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 10/10

cena w sklepach: ok. 70 zł

moja ocena dla „Kaleidos” w serwisie BGG: 8

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Kaleidos
Liczba graczy: 2 +
Wiek: od 10 lat
Czas gry: ok. 45 min
Wydawca: Trefl Kraków
Projektant: Spartaco Albertarelli
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
• 20 ilustrowanych plansz (dwustronnych, 4 komplety po 5)
• 4 tekturowe sztalugi
• 1 talia kart liter
• 1 notes
• 4 ołówki
• 1 klepsydra
• instrukcja

„Kaleidos” w serwisie BGG

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…