Konkurencja

Konkurencja autorstwa Mateusza Pitulskiego, z rysunkami Huberta Spali, to najnowsza gra wydawnictwa Pole Position. Gra zapowiadała się ciekawie już w trakcie powstawania, mogliśmy to zresztą śledzić na stronach wydawnictwa, elementy gry, stronę graficzną, instrukcję. To dobrze, wzmagało ciekawość, człowiek chciał więcej. Może dlatego też zdecydowałem się chwycić grę jeszcze w przedsprzedaży. Im wcześniej, tym szybciej… i w ogóle.

Niestety przedsprzedaż to słowo – jak się okazuje – nie do końca pasujące do sytuacji: grę zamówiłem 12 czerwca, dotarła do mnie w połowie lipca. Można by uczynić z tego poważny zarzut wobec wydawnictwa – ale panowie z Pole Position pokazali klasę, mimo poślizgu czasowego miałem z nimi stały kontakt. Do przesyłki dołączyli list z przeprosinami i gratisowo-przeprosinowe zestawy Kartazmy. Już z korespondencji dowiedziałem się, co było przyczyną opóźnienia w dostawie gry – uwaga polscy wydawcy: problemy z drukarnią. Potrafię to zrozumieć, tłumaczyłem kiedyś przy transakcjach pewnej polskiej drukarni z niemieckim kontrahentem. Znam temat. Drukarnie często mają powiedzmy „bardzo płynne terminy”. Szkoda, że Pole Position trafiło właśnie na taką z wybitnie płynnymi.

I o jeszcze jednej firmie , która nieodłącznie tworzy tło naszego hobby, muszę wspomnieć: Poczta Polska. Nasz ukochany dostarczyciel upragnionych, oczekiwanych z bijącym sercem, niecierpliwie wypatrywanych przesyłek. Które to przychodzą niekiedy zmiażdżone, zgniecione, zmaltretowane i dalekie od pierwotnego kształtu. Tak mi PP uczyniła z moją wersją Konkurencji.

Która delikatną grą jest, niestety, bo pudełko Konkurencji to bezkonkurencyjna porażka. Tak okropnego pudełka nie widziałem dotąd. Tektura gramatury bliższej brystolowi niż tekturze, konstrukcji przypominającej produkcje z czasów reglamentacji papieru najczarniejszego wydawniczo okresu PRL-u. Chłopaki z Pole Position powinni pójść do pizzeri i poprosić o pudełko do pizzy, takie jeszcze nie złożone i spróbować samodzielnie złożyć, co za elegancka doskonałość, z tego patentu można by stworzyć tanie pudełko do gry, oczywiście mniejsze i z lekko cieńszej tektury.

Bo pudełko Konkurencji się nawet porządnie złożyć nie da, do tego sklejone zostało taśmą dwustronną, podobnie jak pudełko od Kartazmy. Ale pudełko od Kartazmy jest dużo mniejsze, to jeszcze ma jakiś sens, przy większej formatowo grze nie funkcjonuje zupełnie.***

I naraża elementy gry. A szkoda, bo te w przeciwieństwie do opakowania robią wrażenie. Plansze sklepów i żetony wydrukowano na solidnej sklejce kartonowej – plansza ma grubość 2mm, żetony 1mm. Żetony dostajemy już wycięte (nieco krzywo co prawda***, ale za to w woreczku strunowym), podobnie karty (te mają na dłuższych bokach małe cosie, jakby były wyrywane z arkusza – podobnie jak karty Kartazmy – chyba taka „technologia”). Za to karty plusują odpowiednią grubością i fakturą, zaokrąglonymi rogami i nie mają czarnych brzegów. To znaczący postęp w polskiej produkcji…

Grafika gry żywa, barwna, nieco nawet fowistyczna, co nadaje grze klimat. Gra ma w podtytule słowo „żartobliwa” i szczęśliwie widać to po rysunkach żetonów, kartach, planszach sklepów. Dużą rolę w tworzeniu gry tworzą żarty słowne – nazwy sklepów: Goł Sport, OBIJ, ŻABA, Media Warkt, teksty na kartach podkreślone odpowiednimi rysunkami. Niektóre z tych żartów sprawiają co prawda wrażenie naciąganych i nie do wszystkich będą trafiać. Ale z pewnością każdy znajdzie wśród nich coś co go zachwyci.

* * *

Oczywiście jak na żartobliwą grę typu party game, zabawa zależy w dużej mierze od usposobienia grających. Wczoraj udało mi się zagrać z Markiem. Niechętnie się zgodził muszę zaznaczyć, bo nie lubi polskich gier, a w ogóle gra raczej z przypadku i raczej tylko w te gry, które sam sobie upatrzy. Jednak jest chyba jakaś moc we mnie, że się dał naciągnąć na partyjkę. Dzisiaj sam zaproponował drugą.

Po przeczytaniu instrukcji, przy niejakim już oglądzie na mechanikę gry, obawiałem się, że gra w 2 osoby przypominać będzie bardziej dziecięcą karcianą wojnę. Ot, taka przepychanka na planszach. Kto pierwszy wykona zadanie. Gra mile mnie zaskoczyła, a obie partie sprawiły nam obu dużo przyjemności.

* * *

Dla niezorientowanych: Celem gry jest umieszczenie na własnej planszy sklepu 15 klientów, ew. innych żetonów, liczących się jako klienci (grubasy, złodzieje, bogacze) i dopilnowanie, żeby przeciwnik nie uczynił tego pierwszy w swoim sklepie: można mu podkładać świnie, czyli żetony wrednych klientów (kretyna, brudasa, złodzieja). Do tego nowe możliwości otwierają karty, umiejętnie zagrywane, pomagają osiągnąć zwycięstwo.

Oczywiście gra zawiera pewien czynnik losowy:
1. dociągamy karty (tak, żeby mieć 3 na ręce );
2. losujemy żetony z puli (w instrukcji poleca się nam wrzucić je do pudełka i z niego je losować – drogie Pole Position – praktyczniejsza byłaby materiałowa sakiewka, bo z pudełka robi się tacka).

Karty trzymamy na ręce zakryte przed przeciwnikami, niektóre są oznaczone literką N, można je zagrać w w dowolnym momencie, inne zagrywa się w 3 fazie tury gracza. Żetony układamy odkryte obok własnej planszy sklepu.

Potem następuje 3 faza naszej tury. Ciekawa rzecz, że instrukcja w tym momencie widocznie napisana jest nie dla idiotów (czytaj trzeba się domyślać, o co chodzi), cytuję:

W fazie sklepu każdy z graczy ma do wykorzystania 4 akcje (Uwaga! Niewykorzystane akcje nie przechodzą na później – przepadają).

Akcje , które można wykonać to:

– Wystawienie żetonu w swoim sklepie (1 akcja);
– Wystawienie żetonu w sklepie przeciwnika (2 akcje);
– Zagranie karty zdarzeń (1 akcja);
– Odrzucenie żetonu ze swojego sklepu (wraca do puli żetonów do losowania) (2 akcje);
– Odrzucenie karty zdarzeń ze swojej ręki ( 2 akcje, dozwolone tylko raz w kolejce!)

Akcje można wykonywać w dowolnej kombinacji i mogą się powtarzać.

A teraz wytłumaczę o co chodziło:

W fazie sklepu każdy z graczy ma do wykorzystania 4 punkty akcji (Uwaga! Niewykorzystane punkty akcji nie przechodzą na później – przepadają).

Akcje , które można wykonać to:

– Wystawienie żetonu w swoim sklepie (1 punkt akcji);
– Wystawienie żetonu w sklepie przeciwnika (2 punkty akcji);
– Zagranie karty zdarzeń (1 punkt akcji);
– Odrzucenie żetonu ze swojego sklepu (wraca do puli żetonów do losowania) (2 punkty akcji);
– Odrzucenie karty zdarzeń ze swojej ręki (2 punkty akcji, dozwolone tylko raz w kolejce!)

Akcje można wykonywać w dowolnej kombinacji i mogą się powtarzać.

Szczęśliwie nie należę do idiotów. Wielu z nas też nie, a jednak raczej wolimy, jeśli instrukcja brzmi sensownie.

* * *

Co do samej gry (2-osobowej***): Słuchajcie – to jest grywalne. Karty zdarzeń funkcjonują – choć to zależy, co kto wylosuje na rękę. Jest nieco kart wspomagających nas, nieco pozwalających sabotować wysiłki przeciwnika. Każdy sklep ma unikatową właściwość. Żetony postaci dodatkowo urozmaicają rozgrywkę, np. brudas co drugą turę pozbawia sklep innej postaci, złodziej pozwala pozbawiać gracza, w którego sklepie się znajduje, jednej losowo wybranej karty z ręki, bogacz liczy się za 2 klientów, kretyn nie liczy się jako klient wcale… To wszystko sprawia, że gra mimo losowości pozwala na nieco kombinowania i strategii.

Trochę tylko rozpraszają krzywo wycięte, nierówne żetony, nie chcące się dać uporządkować na planszy. Ale jeśli kogoś trafia szlag, gdy tylko mu się obije róg od pudełka, albo zadraśnie żeton – to uwaga – ta gra na pewno nie jest dla miłośników hiperestetyzmu***. Dla kogoś kto szuka niedrogiej gry i jest gotów podejść do kwestii wykonania na luzie, a ma ochotę pograć w tytuł z naprawdę ładną i kolorową grafiką – naprawdę zachęcam. Ja, pomimo pogniecionego pudełka (choć wydawnictwo obiecało przysłać nowy egzemplarz – postawa. którą należy pochwalić), krzywych zetonów, przygniecionych przez Pocztę Polską rogów planszy – będę po Konkurencję sięgał częściej.

* * *

Jutro zagramy z chłopakami z Klubu „Strefa” w pełnym składzie. Myślę, ze chętnie podzielą się swoimi wrażeniami. Sam jestem bardzo ciekaw, jak gra sprawdzi się przy 4 osobach.

I będziemy czekać na następną grę Mateusza. Rozmawialiśmy wczoraj na gg i zdradził mi, że ma w planach grę pod roboczym tytułem Mech War. Co to i jak to będzie działało? Nie wiem. Ale chętnie sprawdzę w przyszłości. Po tak udanym debiucie autora – tym bardziej.

* * *

*** Dopisek z 4.08.2007

Dotarł do mnie obiecany przez wydawnictwo nowy egzemplarz gry. Przy okazji uznałem, że warto na podstawie tego drugiego egzemplarza uaktualnić kilka informacji, a przy okazji pochwalić wydawnictwo Pole Position za nieustające starania o dobre standardy.

Po pierwsze pudełka są teraz foliowane.

Po drugie wydawnictwo poprawiło żetony: teraz wszystkie są równiutko pocięte i nawet mają ładnie wyprofilowane brzegi. Byłem zachwycony. Układanie ich na planszach sklepu to teraz czysta przyjemność.

* * *

galeria zdjęć elementów gry: http://boardgamegeek.com/images/game/29517
oficjalna strona gry: http://www.startzpoleposition.com.pl/Konkurencja/

You may also like...

6 Responses

  1. Pole Position pisze:

    No cóż, fakt, może z pudełkiem się nie popisaliśmy za bardzo, jednak postawiliśmy na wyższą jakość elementów gry, kosztem pudełka właśnie, bo uważamy, że to co jest wewnątrz jest ciut ważniejsze. Ale mimo to postaramy się bardziej przy następnej grze, która już nie tak długo powinna być. Zmieniamy też drukarnię, więc może takich opóźnień nie będzie.

    A co do żetonów, to właśnie one całe późnienie spowodowały i ostatecznie zrobione zostały od nowa, tak aby nie były krzywe, choć też będą teraz ciut cieńsze, ale i tak chyba wyjdzie im to na plus.

  2. Anonymous pisze:

    Chlopaki z Klubu „Strefa” a nie „Sfera” 😛 Takie male sprostowanie 😉

  3. pomimo pisze:

    no fakt, nie wiem co mam ostatnio z tymi nazwami. już sie poprawiłem

  4. Anonymous pisze:

    Hubert Spala ;p Jestem Hubert Spala, a nie Spała :]

  5. pomimo pisze:

    Sorki Hubert, gdzieś widziałem wcześniej twoje nazwisko z „ł” i pomyślałem, że ktoś zrobił literówkę drukując grę.

  6. Morgon pisze:

    Zagrałem, dla mnie gra zupełnie słaba. Niby z jakąś taktyką, ale nie wzbudza żadnych emocji. Ktoś mi tam wrzuca lewych klientów, ja mu ich oddaje lub anuluje akcje. Generalnie każdy próbuje każdemu nawciskać. Taki przerywnik, może dla młodszych, mnie nie porwał.

Dodaj komentarz