Leszczynowa zgraja (recenzja)

Gry dla dzieci, z racji posiadania dwóch małych córek, są mi szczególnie bliskie. Ilekroć mam okazję zapoznania się z nową grą adresowaną dla przedszkolaków czynię to niezwykle chętnie. Wydatną pomoc w tym względzie niesie mi starsza z córek – prawie pięcioletnia Joasia.

Gry dla młodszych odbiorców nie cieszą się szczególną popularnością wśród recenzentów na portalach i blogach internetowych. Jest to spowodowane najprawdopodobniej docelową grupą odbiorców tychże serwisów. W znacznej części są to ludzie młodzi, których dziecięca tematyka już nie interesuje (bo wyrośli z krótkich spodenek) oraz tacy, których jeszcze nie interesuje, bo planowanie dzieci mają przed sobą. Na szczęście, czasami parę jaskółek się trafi. Szczególnie cenne są recenzje tych autorów, którzy mogą pochwalić się testowaniem gier wśród własnego potomstwa. Wiadomo, jak się coś „przerobi” w najbliższej rodzinie, to ma się do tego większe zaufanie. Tak jest i w tym przypadku. Poniższa recenzja powstała jako wynik rozegrania kilkudziesięciu partii „Leszczynowej zgrai” w rodzinnym gronie. W rozgrywce uczestniczyłem ja wraz z żoną i 4 letnią (wówczas) Joasią.

„Leszczynowa zgraja” zaskakuje znakomitym stosunkiem jakości do ceny. W solidnym pudełku z grubego kartonu wielkości ok. 15 x 11 x 3 cm znajdują się 52 karty umieszczone w wyprasce (!). Przejrzysta i krótka instrukcja wydrukowana jest w kolorze na dobrej jakości papierze. Wykonaniu samych kart także nie można nic zarzucić. Tak ładnie wydaną grę możemy nabyć za cenę niewiele przekraczającą 10zł!

Jak to możliwe? Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Rynek gier dla dzieci jest stosunkowo duży i chłonny, a więc nakłady wydawanych gier są nieporównywalnie większe niż gier dla starszych odbiorców. Jeżeli weźmiemy pod uwagę standaryzację pudełek (wydawanie kilku tytułów w identycznych opakowaniach), jak również znakomicie rozpoznawalną markę Trefla, to niska cena przestaje dziwić. Gry sprzedają się w wielotysięcznych nakładach.

Przyjrzyjmy się jednak samej grzej. „Leszczynowa zgraja” przeznaczona jest dla 3 – 6 graczy. Jej autorem jest Thilo Hutzler. Założeniem gry jest kształcenie u dzieci spostrzegawczości i pamięci. Rozgrywka jest niesłychanie prosta. Dysponujemy talią kart, które dokładnie tasujemy. Ponieważ czynność tasowania świetnie wyrabia zdolności manualne i uczy koordynacji ruchów to polecam, aby jak najczęściej robiły to nasze pociechy. Z racji tego, iż gra jest adresowana do dzieci od lat 4, to sama rozgrywka jest tak obmyślona, aby dzieci nie musiały trzymać kart w ręce i formować z nich klasycznego „wachlarza” (to dla większości z nich stanowi zbyt duże wyzwanie). Potasowane karty układamy w formie zakrytej talii na środku stołu. Gracze kolejno odkrywają karty układając je jedna na drugiej, tak aby tylko wierzchnia karta była widoczna. 36 kart przedstawia przysmaki wiewiórek (orzeszki laskowe, owoce jarzębiny, grzyby, szyszki). Zadaniem graczy jest zapamiętanie ich kolejności oraz liczby. Ponieważ na każdej karcie znajdują się dwa różne przysmaki istotne jest zachowanie właściwej orientacji karty przy odkładaniu jej na stos. Chodzi o to, żeby identyczne przysmaki leżały po tej samej stronie.16 pozostałych kart przedstawia wiewiórkę.


Gdy gracz odkryje kartę z wiewiórką zachowuje ją i ma prawo zebrać swoje przysmaki. Osoba ta informuje pozostałych graczy, jakie przysmaki zamierza zebrać. Na przykład mówi: „Zbieram orzeszki”. W tej sytuacji wszystkie odkryte w danej rundzie karty zostają rozłożone w takiej kolejności, w jakiej zostały odkryte. I gracz zabiera karty z obrazkami orzechów, ale tylko te, które leżą obok siebie po tej samej stronie karty. Pozostałe karty odpadają z gry. Teraz następny w kolejności gracz zaczyna formowanie nowego odkrytego stosu.

Gra kończy się wraz z odkryciem ostatniej karty ze stosu. Wygrywa gracz, który zebrał najwięcej kart.

Ponieważ w talii znajduje się aż 16 kart wiewiórek, to zbieranie przysmaków następuje dość często, co nie nastręcza zbyt dużych problemów w zapamiętywaniu kolejności kart i nie zniechęca naszych pociech do grania. „Leszczynowa zgraja” w znacznej mierze ma charakter losowy, co pozwala dzieciom czerpać wiele radości z uczciwej wygranej. (Rodzice nie muszą manipulować rozgrywką, by dać fory swoim pociechom, a krótki czas rozgrywki wynoszący ok. 10 min sprawia, że w grę można grać często bez znużenia).

Mojej córce gra bardzo przypadła do gustu i czerpaliśmy z niej wiele wspólnej radości.

Polecam!

Tytuł: Leszczynowa zgraja
Autor: Thilo Hutzler
Liczba graczy: 3-6
Czas gry: 10-15 min.
Wiek graczy: od 4 lat
Wydawca: Trefl
Cena: ok. 14,00 zł

Ocena całościowa: 5/5
Wykonanie i grafika: 5/5
Złożoność gry: 2/5 (skala gier dla dzieci)

Leszczynowa zgraja na BGG

Autorem powyższej recenzji jest: Thomas Bittern. Tekst został pierwotnie opublikowany w niefunkcjonującym już serwisie Kraina Gier i – po uzgodnieniach z redakcją tamtego portalu – przeniesiony na łamy Spiellust.net.

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…