Marrakech

Z czym kojarzy się przeciętnemu, w miarę rozgarniętemu obywatelowi słowo Marrakech (czyt. marakesz)? Z miastem w południowej części dzisiejszego Maroka, niegdyś stolicy potężnych imperiów. A z czym kojarzy się to samo słowo przeciętnemu miłośnikowi planszówek? Z… Suleiką?
Grę, o której chcę dziś napisać – Marrakech wydało w roku 2007 francuskie wydawnictwo Gigamic. Niedługo potem pojawiła się w Niemczech nakładem Zoch Verlag nowa edycja tej gry – jako Suleika właśnie. W zasadzie, jeśli chodzi o nazwy Marrakech czy Suleika, mówić tu można o synonimach, bo i obie gry mają te same zasady, a w Sulejce względem oryginału zmieniono tylko opowiastkę wprowadzającą w temat gry i szatę graficzną. W wyniku tego bardziej kolorowa i bardziej bajkowa Marrakech-Suleika zaczęła się nagle podobać rodzinom i dzieciom, a że marrakechowe zasady w tej Suleice przemycone są proste, a do tego sympatyczne, gra dostąpiła nawet nominacji do nagrody Spiel des Jahres.

I jeśli jury Spiel des Jahres zaskoczy wszystkich nie spodziewających się tego raczej niemieckich graczy i zamiast dość złożonego Stone Age lub Keltis Reinera Knizi wskaże jako zwycięzcę właśnie Suleikę, będzie to właściwie nagroda dla importowanego z Francji Marrakechu. I może trochę nagroda dla marketingowych zdolności Zoch Verlag.

Pudełko Suleiki, z latającym dywanem i unoszącym się w powietrzu magicznym bazarem, kolorowe, bajkowe i nieco nawet kiczowato słodkie to po prostu lep na dzieciaki, a dla rodziców sygnał: To gra dla waszych pociech. Podobnie jest i w środku z doborem kolorów dla elementów gry – to prosta gra logiczna, która wygląda teraz bardziej na miłą i oryginalną zabawkę. Ba, dzięki geniuszowi marketingowemu ekipy Zoch Verlag staje się po prostu zabawką dla dzieci i rodzin. W momencie, gdy piszę tą recenzję niemieckie wydawnictwo po wyprzedaży całego nakładu Suleiki, podpisało z Gigamic umowę o przeniesieniu produkcji gry do Niemiec. Widać interes się kręci.

Mnie Suleika powiem szczerze zupełnie się nie podoba. Myślę nawet, że swoją pstrokacizną psuje gusta i poczucie dobrego smaku młodych graczy. Edycja Gigamica wydaje mi się o wiele bardziej ujmująca: doborem kolorów, wykonaniem, atmosferą, która dzięki temu wykonaniu panuje przy rozgrywce. Ale, co prawda to prawda, i ja jestem raczej już nieco więcej lat mający niż młodzi odbiorcy Suleiki i Marrakech skierowany jest do graczy o bardziej wyrobionych gustach.

Marrakech zapakowany jest w duże kwadratowe pudło z mocnego kartonu. Na wieku pudła w oczy rzuca się zdjęcie z ogromnym targowiskiem egzotycznych dywanów, rozłożonych na ziemi i mężczyzną kroczącym po nich. Całości dopełnia stylizowany na pismo arabskie tytuł gry. W środku znajdziemy składaną plansze, 4 komplety dywanów w stonowanych kolorach (po 15 brązowych, pomarańczowych, szarych i 12 białych), płócienny woreczek z drewnianymi monetami – dirhemami o nominałach 1 i 5, drewnianym pionkiem Assama oraz z kostką, na której zamiast oczek są… kapcie. Zawartość pudełka dopełnia instrukcja w kilku językach.

Assam z Marakkechu

Samo wykonanie gry jest, co tu dużo mówić, solidne i do tego w dobrym guście. Marrakech to w jakimś sensie dzieło sztuki. Widać to szczególnie w trakcie gry: Tu wszystkie kolory współgrają ze sobą i tworzą harmonijną makatkę. Szczególnie, gdy na plansza zapełnia się stopniowo dywanami poszczególnych graczy. Pomiędzy nimi pionek wędrującego Assama. W Suleice Assamowi (zwanemu tam Omarem) dorysowano twarz i tułów. Na szczęście twórcy Marakkechu nie wpadli na ten głupi pomysł. Dzięki temu Assam wspaniale współtworzy klimat egzotycznej tajemniczości tak charakterystyczny dla tej gry.

Omar z Suleiki

Same zasady gry są wybitnie proste. Próbuje je wyjaśnić instrukcja i w zasadzie tylko… próbuje. O ile Suleika moim zdaniem ustępuje oryginałowi w wykonaniu, o tyle trzeba przyznać, że Niemcy instrukcję do Suleiki napisali dużo lepiej niż Francuzi. W instrukcji do Marrakechu niestety niektórych informacji nie znajdziemy wprost w tekście, a wypatrywać ich i interpretować samodzielnie będziemy musieli na ilustracjach dodanych na końcu książeczki z instrukcjami, albo – niestety – poszukać odpowiedzi na wątpliwości w internecie. Ja już ten etap mam za sobą, więc mogę opowiedzieć jak się w Marrakech gra.

Każdy z graczy dostaje komplet dywaników w jednym kolorze i 30 dirhemów. Liczba dywaników w stosie zależy od ilości graczy – przy 3 gramy z 15 dywanami, przy 4 graczach z 12. Przy grze dwuosobowej każdy gracz dostaje po 12 dywanów w dwóch kolorach i powinien je potasować, a potem ułożyc w jeden stos. Warto pamiętać wtedy też, że w grze każdy z obu kolorów graczy traktuje się na planszy osobno.

Pionek Assama ustawiamy na środkowym polu planszy. W grze wystawiać będziemy na placu własne dywany i umiejętnie sterując Assamem przykrywać dywany przeciwników.

Tura gracza obejmuje kilka czynności:

Gracz decyduje w którą stronę pójdzie Assam. Jeśli nie pasuje mu kierunek obrany przez poprzedniego gracza, może obrócić Assama w prawo lub w lewo. Zabronione jest tylko zawracanie Assama.

Następnie gracz rzuca kostką i odczytuje z niej ilość kapci. Kapcie informują ile kroków w obranym kierunku musi zrobić Assam. Warto pamiętać, że bardziej prawdopodobne jest, że wypadną 2 albo 3 kapcie niż, że uda się wyrzucić ich 1 lub 4. Gracz przesuwa Assama w odpowiednim kierunku. Jeśli trzeba przejść przez brzeg planszy, Assam zawraca po ornamencie-szlaczku wymalowanym na obrzeżu (w Suleice te szlaczki przemalowano na balkony, tutaj są to raczej arkady) i wkracza przodem (!) na inną linię pól planszy.

Marrakech – rozgrywka 3-osobowa

Jeśli Assam zatrzyma się na pustym polu lub na polu przykrytym dywanem aktywnego gracza, wszystko w porządku. Gorzej, jeśli gracz ma pecha i stanie na polu z dywanem któregoś z przeciwników. Musi wtedy zapłacić właścicielowi dywanu tyle dirhemów, ile wynosi liczba pól zakrytych dywanami tego samego koloru, jak ten na którym gracz stanął. Zlicza się tylko pola z dywanami połączonymi ze sobą brzegami.

Na końcu – niezależnie, czy gracz płacił, czy nie kładzie na planszy swój dywan. Może go położyć na polach sąsiadujących z polem na którym stanął Assam, ale połowa dłuższego boku lub krótszy bok kładzionego dywanu musi się stykać z bokiem pola zajętego przez Assama. Przy tym gracz może położyć dywan na dwóch pustych polach, na jednym pustym polu i połówce dowolnego dywanu lub na połówkach dwóch dowolnych dywanów. Zabronione jest tylko zakrywanie swoim dywanem od razu całego dywanu leżącego już na planszy.

Gdy na planszy zostanie położony ostatni dywan gra się kończy. Wygrywa ten, kto na końcu gry zdobędzie najwięcej punktów. Punkty zlicza się wg prostego rachunku: suma połówek dywanów widocznych na placu (planszy) plus suma posiadanych dirhem.

Marrakech – rozgrywka 3-osobowa

W Marrakechu – oprócz urokliwego wizualnego piękna tego tytułu – docenić trzeba oryginalność. Drewno, karton znamy jako materiał w grach od dawna. Za to dywaniki zaskakują i… od razu zachwycają. Marrakech to dzięki tym dywanikom gra miła w dotyku, przy całym obecnym w czasie gry klimacie rywalizacji wręcz relaksująca.

Jako intelektualna rozrywka Marrakech również sprawia wiele przyjemności. Przy tym nie jest to gra ani ciężka, ani wyczerpująca, a zdecydowanie oferuje dużą porcję emocji: Na początku, gdy dywanów na planszy jest mało, toczy się spokojnie, a potem coraz bardziej spiętrzają się stosy dywanów różnych graczy, każdy usiłuje tworzyć większe spójne obszary zakryte swoim kolorem i zwabić tam Assama, aby zdobyć cenne dirhemy. Obce dywany pojawiają się graczowi na jego drodze akurat w najmniej odpowiednim momencie, lub co gorsza pod stopami Assama w jego ruchu.

W Marrakech mamy więc i taktykę i losowość. Ale mimo losowości wciąż bardzo dużą rolę odgrywa przede wszystkim dobra taktyka. Trzeba umiejętnie oceniać sytuację na planszy, rozsądnie rozkładać swoje dywany, unikać jak się tylko da wkraczania Assamem na dywany przeciwników – bo to nie tylko kosztuje, ale i często to właśnie stan finansów gracza decyduje o jego przegranej lub wygranej.

Marrakech to dobra, przystępna i bardzo grywalna gra. Nie tak bardzo nawet rażąco abstrakcyjna jak na grę logiczną. W swojej kategorii jedna z ciekawszych na rynku. Rozgrywki są na tyle niepowtarzalne, że nie powinna się znudzić zbyt szybko. Tym którzy w tego typie gier gustują – polecam. Początkującym graczom szukającym ciekawej i eleganckiej gry o prostych zasadach – polecam w dwójnasób.

Dziękujemy dystrybutorowi gry w Polsce firmie G3 s.c.
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 8/10

strategia / taktyka: 6/10
losowość: 4/10

interakcja: 7/10
wykonanie gry: 9/10 (po Gigamic spodziewałbym się bardziej jednoznacznej instrukcji)
stosunek cena do jakości: 9/10

moja ocena dla „Marrakech” w serwisie BGG: 8


Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Marrakech
Liczba graczy: 2 – 4 osoby
Wiek: od 6 lat
Czas gry: 10 – 20 min
Wydawca: Gigamic
Projektant: Dominique Ehrhard
Instrukcja: francuska, niemiecka, angielska, włoska, hiszpańska, fińska, szwedzka, czeska, niedarlandzka, w polskich sklepach pytajcie o grę z polską instrukcję (sama gra jest niezależna językowo)

Zawartość pudełka:
* plansza (Plac targu dywanów)
*
57 dywanów (po 15 w kolorach: brązowym, szarym i pomarańczowym i 12 białych)
* 2o drewnianych dirhemów o nominale 1 i 20 dirhemów o nominale 5

* pionek właściciela targu Assama
* drewniana kostka
* lniany worek na drewniane elementy
* książeczka z instrukcjami

Marrakech na BGG
Recenzja Marrakech w portalu Kraina Gier (uiek)
Instrukcja do Marrakech (Suleika) (G3, pomimo)

zdjęcia Suleiki użyte w recenzji pochodzą z serwisu BGG

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…