Mow – mooow mi jeszcze

„Mow” to zabawna gra karciana, którą stworzył francuski projektant Bruno Cathala, mieszkający obecnie w Szwajcarii. „Mow” to jednocześnie odgłos muczenia tamtejszych krów, bo krowy stały się bohaterkami tej gry. Wróć, właściwie to bohaterami są tu i krowy i muchy, uprzykrzające szwajcarskim łaciatym życie. O krowach poczciwinach co tu dużo mówić (Krowa jaka jest, każdy widzi…) – te z kart „Mow” są po prostu całkiem sympatyczne. Za to muchy są fajne albo i niefajne, wedle bardzo prostej zależności: mucha w „Mow” jest tym fajniejsza, im bardziej jej nie ma. I tyle sobie proszę na razie zapamiętać…

Mućki głosem muczeć chciało
pudełko, gdy się otwierało
W pudełku „Mow” znajdziemy obecnie dwie talie kart (w starszym wydaniu, które było przeznaczone dla maksymalnie 7 osób była tylko jedna), notes, ołówek i książeczkę z instrukcjami w 60 językach, w tym także w esperanto, po łacinie (sic!) i po polsku. Pojawienie się w pudełku polskiego tłumaczenia zasad zawdzięczamy wydawnictwu Hobbity, które jest dystrybutorem „Mow” w naszym kraju. Co prawda osoba składająca wszystkie tłumaczenia instrukcji w jedną broszurkę poprzestawiała, względnie powycinała nam  kilka literek (mamy więc na przykład kartę Ciel, zamiast karty Cielę) – ogólnie jednak nie jest źle, czytelność tekstu na tych pomyłkach nie ucierpiała. Zasady zajmują jedną stroniczkę, co oczywiście bardziej zachęca niż odstrasza do gry. Taką małą objętość tekstu uzyskano po części przez usunięcie z instrukcji ilustracji – te pojawiają się za to na specjalnie dodanych do talii kartach. Ten sprytny pomysł okazuje się też bardzo praktyczny. Owe kilka kart-ilustracji tworzą razem swoisty skrót zasad, który świetnie usprawnia wprowadzania nowych graczy w reguły gry.

barwne stado krów
eine bunte Kuh-Herde

Jeśli chodzi o jakość i poziom wydania – to jest ono całkiem porządne, przekonują przede wszystkim ładnie zilustrowane i wystarczająco trwałe karty. Mniej za to przekonuje okraszający grę bonus w postaci orzeźwiającego muczenia, dobywającego się z pudełka przy jego otwieraniu. Muczenie rzeczywiście ucieszne, niestety kwestia montażu odpowiedzialnego za nie mechanizmu nie została dopracowana. W moim egzemplarzu gra muczeć przestała już na drugi dzień po odfoliowaniu. Jak się okazało odkleił się element z czujnikiem zainstalowany wewnątrz kartonowej wkładki pudełka, co mnie nieco rozczarowało, bo nie chciałem mieć takiej dozgonnej nie-Mow-y. Szczęśliwie wmajsterkowanie czujnika na swoje miejsce nie jest jakąś wielką filozofią, gra muczy sobie znów w najlepsze, tak że pewnie zignorowałbym sprawę, ale wydaje się, że podobny problem dotyczy nie tylko mojego egzemplarza gry – nie dalej jak kilka dni temu na jednym z niemieckich for gracze meldowali podobny feler.
Lila krowa w jasne ciapki
do kolacji myje łapki
„Mow” jest grą przeznaczoną dla 2 do 10 osób. Przy mniejszej liczbie graczy używa się tylko jednej, podstawowej talii kart. Jeśli do stołu zasiada 6 i więcej osób, powiększa się talon o drugą talię. Obie talie zawierają w zasadzie ten sam zestaw kart krów, z których część występuje zupełnie bez much, przy reszcie zaś pojawia się od jednej do czterech owadów. Co różni obie talie od siebie, to inny zestaw kart specjalnych.

Bawiąc się przy „Mow” rozgrywa się serię rozgrywek tworzących swoisty pojedynek „do 100 much” – ale, jak wspomniałem wyżej, muchy nie tyle należy zbierać, co raczej ich unikać. Bo kto pierwszy doliczy się w swoich stadach setnego owada – grę przegrywa. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozegrać tylko jedną partyjkę gry – tylko wtedy zresztą  zabawa zajmie nam najwyżej 15 minut, zgodnie z informacją na pudełku. Rozgrywając pojedynek, szczególnie przy większej liczbie graczy trzeba sobie rezerwować na ten cel nawet godzinę.

Gracze rozpoczynają rozgrywkę z pięcioma, losowymi kartami na ręce. W czasie gry kolejno zagrywają po jednej karcie, dokładając je z lewej lub z prawej stada powstającego na środku stołu, przestrzegając zasady, że każda kolejna karta musi mieć wartość niższą od najniższej karty w stadzie, ewentualnie wartość wyższą od karty najwyższej. Kto nie chce lub nie może dołożyć kolejnej karty zgodnie z tą regułą, musi zabrać stado – czyli wszystkie krowy razem z niechcianymi muchami, odłożyć przed sobą i zagrać kartę rozpoczynającą nowe stado.
Brzmi banalnie, jednak dzięki kartom specjalnym „Mow” na szczęście zbyt banalne nie jest. O ile w dokładaniu kart do rzędu według wartości nie ma niczego odkrywczego, bo taki koncept pojawił się już w udanej grze 6 nimmt! (6 bierze!), o tyle wzbogacenie rozgrywki w emocje wywołane kartami specjalnymi, których zagrywanie umożliwia dodatkowo zmianę kierunku gry, okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Karty z ilustracjami reguł gry, karty specjalne oraz karta kierunku.
Regel-Karten mit Abbildungen, Spezialkarten und Spielrichtungsanzeiger-Karte.

Oczywiście „Mow” – nawet z kartami specjalnymi – pozostaje wciąż bardzo losową i dość nieobliczalną grą, w której często więcej zależy od rubasznej złośliwości współgraczy niż od naszego – jakby się nie zdawało – umiejętnego zarządzania ręką. Ale w tym właśnie cały urok tej gry. Zobaczyć minę gracza, który był już przekonany, że właśnie zablokował mi możliwość dołożenia kolejnej karty, podczas gdy ja akurat mogę jeszcze zagrać „Spóźnioną krowę” – jedną z kart specjalnych właśnie, którą wolno włożyć pomiędzy dwie inne karty w stadzie, i wykładam ją i zmieniam kierunek gry, wmuszając mu niechciane, a napęczniałe od upstrzonych muchami krowich kart stado, to (że posłużę się sloganem z pewnej reklamy) po prostu – bezcenne.
A niechluje w krowim rodzie
w muszym wiodą prym pochodzie
Mnie „Mow” bardzo się spodobała, przy czym obłędnie chętnie zagrywam się nią w wersji dwuosobowej, w której na stole powstają jednocześnie trzy stada, do których na przemian dokłada się karty. Ta odsłona „Mow” jest wybitnie szybka, dynamiczna, bardzo „kontaktowa” i obfituje w ciekawe zwroty akcji. Jest to też wariant, w którym gracz ma względnie najwięcej do powiedzenia w konfrontacji z kaprysami kart, może wciąż nie na tyle, żeby ewentualne zwycięstwo zawdzięczać umiejętnościom, ale jakiś rozsądny poziom co najmniej podobnej szansy na zwycięstwo gra zapewnia.
„Mow” w grupie 3 -5 graczy jest w porządku, pozwala na miłą zabawę, ale też jakoś szczególnie nie porywa.
Dużo ciekawiej wypada „Mow” w większej grupie, w wersji rozgrywanej za pomocą obydwu talii., czyli ze wszystkimi dostępnymi w grze kartami specjalnymi. Grywam w ten wariant z moimi uczniami, na spotkaniach naszego szkolnego klubu gier. Nie mogę wtedy co prawda zbytnio liczyć na  wygraną partię, bo  – jak się okazało – wspaniałym ubawem jest wciśnięcie wszelkich możliwych much nauczycielowi, a gra takie zagrania, sojusze i kombinacje umożliwia. Szczególnie, gdy belfrowi trafiają same trefne karty na rękę. Ale też nie należy się przy takiej zabawie w „Mow” nastawiać na wygrywanie, bo raczej nie do tego została stworzona. Przy takiej, bliskiej maksymalnej, liczbie graczy „Mow” wyraźnie zmierza w kierunku gry imprezowej, a wtedy to, ile ktoś much ma albo nie ma, nie ma już takiego znaczenia. I czasem wtedy ta mucha, która jest, okazuje się fajniejsza, od tej, której by nie było. Tym fajniejsza im więcej (u)śmiechu w nas wywołuje.

Dziękujemy dystrybutorowi gry, wydawnictwu Hobbity
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Wir bedanken uns herzlich beim polnischen Vertriebspartner von Hurrican, dem Verlag Hobbity
für die Bereitstellung eines Rezensionsexemplars.



Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 8/10
strategia / taktyka: 4/10
losowość: 6/10
interakcja: 8/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 8/10 (Hobbit.net.pl 59,00 PLN)

moja ocena dla „Mow” w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Mow
Liczba graczy: 2 – 10
Wiek: od 7 lat
Czas gry: 15 -20 min
Wydawca: Hurrican
Projektant: Bruno Cathala
Instrukcja: w 60 językach, w tym polska

Zawartość pudełka:
* 110 kart
* 1 notes
* 1 ołówek
* instrukcja

Mow na BGG

Deutsches Résumé

„Mow” ist ein lustiges Kartenspiel von Bruno Cathala, in dem 2 bis 10 Spieler in mehreren kurzen und schnellen Runden Kühe auf eine Weide treiben. Allerdings nicht mit dem Zweck, die größte Herde zu sammeln – im Gegensatz! Es gilt sich grundsätzlich von den Kühen zu befreien, mindestens von denen, die die nerventötenden Fliegen mit sich in unsere Ställe bringen würden. Denn wer als erster 100 Fliegen einsammelt, der hat verloren.

Das Spiel – und wir sprechen hier von einer neuen Auflage des Titels, die in Deutschland als „Mow Big Box“ bekannt ist – beinhaltet 2 Kartentalons, einen Bleistift, ein Notizbuch plus eine Broschüre mit Regeln in 60 Sprachen und wurde in eine Schachtel gepackt, die beim Öffnen fröhlich muht – ein Bonus, der aber technisch nicht bestens gelöst wurde. Bei mir hat die Schachtel schon nach einem Tag totgeschwiegen, denn der in die Schachtel eingebaute Lichtsensor ist verrutscht. Zum Glück hat der Fehler auf das Spielen selbst keinen Einfluss, denn das gesamte Spielmaterial ist ganz ordentlich.

Die Mechanik von „Mow“ ist vielen aus „6 nimmt!“ bekannt, bloß dass man hier die Karten in einer einzigen Reihe bzw. bei 2-Partien in drei Reihen auslegt. Darüber hinaus dürfen die Kartenwerte immer kleiner oder größer werden, man spielt die Kühe einfach entsprechend links oder rechts von der gesamten Herde aus. Damit das Spiel nicht so banal und langweilig wirkt, hat Cathala die Spezialkarten eingeführt. Die Dunkelgrünen in dem Kartensatz mit dem man mit 2 bis 6 Spieler spielt, werden bei größeren Runden durch den anderen Kartensatz mit purpurfarbenen Spezialkarten ergänzt. Die Funktion dieser Karten ist es, das Spiel dynamischer zu gestalten (So kann man mit ihnen auch die Reihenfolge im Spiel ändern.) aber vor allem sollen sie Spannungskurve deutlich nach oben heben. Stellen wir uns mal vor, ein anderer Spieler ist schon sicher, dass er mir die besonders fliegenreiche Herde hineinzwingen wusste, ich aber habe zufällig noch einen dunkelgrünen Nachzügler, den ich ausnahmsweise zwischen zwei Karten der Herde-Reihe legen kann, anstatt dem da fehlenden Kartenwert. Anschließend ändere ich die Reihenfolge des Spiels und die Kühe wandern in seinen Stall.

Selbstverständlich helfen die Spezialkarten „Mow“ kein Stück weiter, ein echt strategisch oder mindestens taktisch ausgelegtes Spiel zu werden. Es bleibt ein lustiges, schnelles Kartenspiel mit einfachen Regeln und großem Spaßfaktor, das bei zahlreicheren Runden offensichtlich in die Kategorie Partyspiele umschlägt.

Ich mag „Mow“ als 2er-Spiel, weil es dann besonders schnell, dynamisch ist und von der Rivalität geradezu sprüht, auch wenn das Gefühl, so richtig Einfluss auf das Ergebnis zu haben, nur bedingt etwas mehr als ein Gefühl ist.

Und ich spiele „Mow“ gerne mit 7 und mehr Personen, vor allem mit meinen SchülerInnen. Das Glück lässt sich da gar nicht zähmen, aber es geht hier doch auch nicht so sehr, durch eigene Fähigkeiten zu gewinnen. Es zählt dann gute Stimmung, komische und ein guter Haufen lauter Spielfreude.

Spiellust-Punktometer

Gesamtnote: 8/10
Strategie /Taktik: 4/10
Glücksfaktor: 6/10

Interaktion: 8/10

Material: 9/10
(Bilder von dem Spiel befinden sich im polnischen Text oben.)
Preis-Leistungs-Verhältnis: 8/10 (nach dem Preis des Spiels in Polen)

meine BGG-Note für Mow: 7

Résumé: pomimo

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…