Mumia – wyścig w bandażach

Mumia - okładkaBardzo się ucieszyłem, kiedy jakiś czas temu wpadła mi w oko zapowiedź egmontowskiej Mumii, czyli polskiej edycji gry Verflixxt! duetu Kiesling i Kramer. Jeszcze większa była moja radość, gdy doczytałem się, że Mumia zawierać będzie od razu 4 rozszerzenia, które do tej pory zawarte były w osobnych pudełkach-dodatkach do tej gry: Verflixxt! nochmal i Verflixxt! hoch 2. Teraz z kolei już wiem, że gdyby policzyć dokładniej, to dostajemy nie 4 a aż 5 rozszerzeń zasad podstawowych – jeden dodatek (ptaszek Flixxy) został już po prostu zintegrowany z zasadami podstawowymi polskiej edycji i wędruje sobie tu po kafelkach gry jako tytułowe zmumifikowane zwłoki.

Wędrujące staroegipskie trupy w bandażach? Czyżby zapachniało inspiracją jakimś filmem przygodowym. Oj, nic z tych rzeczy. Mumia pozostaje w kwestii tematu wierna Verflixxt! przynajmniej w tym sensie, że bo podobnie jak ona, nie ma żadnej fabuły, a jedynie delikatnie zarysowane tło zabawy. Wcielamy się w poszukiwaczy skarbów i przemierzamy korytarze piramidy. Zbieramy kafelki z cennymi przedmiotami, które przynoszą nam punkty dodatnie,  i staramy się unikać kafelków zagrożeń, oznaczających punkty ujemne. Wygrywa ten, kto na koniec gry zdobędzie najwięcej punktów.

Co oczywiście zmieniło się diametralnie w stosunku do Verflixxt! (bo siłą rzeczy zmienić się musiało), to oczywiście szata graficzna. O ile Verflixxt!  – będąc sama w sobie trochę żartem na temat życia i jego zmiennych kolei losu – mogła sobie jeszcze pozwolić na wyraźnie satyryczne ilustracje i kryjące się w nich smaczki, o tyle warstwa wizualna Mumii przemawia bardziej konkretnie. Jednym słowem – wyraźniej pod gust młodszego gracza. Ilustracje utrzymane są w stylistyce komiksowej. Do mnie nie przemawiają, ale zauważyłem, że dzieciom, a nawet dorosłym, którzy nie znali pierwotnej edycji, podobają się. I to w zasadzie w kwestii grafiki wystarczy w zupełności, bo tak naprawdę cały urok Mumii wyraża się w czym innym – w jej koncepcie i zasadach. Po prawdzie, mogłaby to być planszówka wydana bez jakiś konkretnych ilustracji, a wciąż jeszcze by pozostawała sobą.

Podczas rozgrywki w Mumię przemierzamy naszymi pionkami tor złożony z różnych kafelków. Są to więc – w grze na zasadach podstawowych – kafelki skarbów (o wartościach od +1 do +8), dwa zestawy kafelków zagrożeń (o wartościach od -1 do -8 i  od -1 do -10) oraz 6 kafelków wielbłądów. Kafelki toru układa się między żetonami startu i mety. Na żetonie Start stawia się pionki wszystkich graczy i pionek mumii, a na kafelki wielbłądów i i kafelki z wartościami +7 i +8 trafiają małe drewniane walce, tzw. strażnicy. Przygotowanie do gry kończy ułożenie obok mety stosiku z 4 żetonów mumii, które oznaczają dodatkowe punkty. Teraz wystarczy już tylko wziąć do ręki kostki i można zaczynać zabawę.

W swoim ruchu gracz rzuca obiema kośćmi i przemieszcza swój pionek, pionek strażnika albo mumię. Kostka z obrazkami pokazuje, jaki pionek powinien przemieścić, kostka z oczkami – o ile kafelków na torze. Przy jednej ściance z kostki obrazkowej gracz nie ma żadnego wyboru – musi ruszyć mumią, przy pozostałych ma (o ile sytuacja na torze na to pozwala) możliwość przesunięcia albo własnego pionka albo pionka strażnika, niekiedy także mumii. Każdy taki wybór ma znaczenie, bo  Mumia jest grą rodzinną, ale wymagającą już pewnej dozy taktyki.

W momencie, gdy ruszając swoim pionkiem lub mumią, gracz schodzi z kafelka, na którym taki pionek stał sam, zabiera opuszczany kafelek do swojej puli – i to niezależnie od tego, czy tego chce czy nie chce. Dobrze, jeśli udało się nam zdobyć kafelek skarbu, gorzej  – jeśli jest to kafelek zagrożenia. Wówczas dobrym pomysłem jest zdobycie sobie kafelka wielbłąda, który na koniec gry zamieni punkty ujemne z żetonu na punkty dodatnie.

Istotną rolę w grze odgrywają strażnicy: Blokują kafelki, na których stoją. Ucieszy nas to, gdy musimy przemknąć samotnie po żetonie zagrożenia. Uda nam się dzięki temu uniknąć niechcianego fantu. Nie będziemy za to najszczęśliwsi,  kiedy ujrzymy strażnika na kafelku skarbu. Żeby wziąć taki kafelek, musimy najpierw przesunąć z niego strażnika. Można tego dokonać tylko wtedy, gdy strażnik stoi tam razem z mumią lub pionkiem lub pionkami dowolnego gracza. W tym ostatnim przypadku musicie oczywiście uważać, czy swoim ruchem nie podsuwacie kafelka któremuś z przeciwników. Zresztą, nastawcie się przy tym tytule od razu na ostrą rywalizację o punkty – co smakowitsze kafelki z toru potrafią być oblegane przez kilku graczy na raz, a każdy z nich zapiera się rękami i nogami, żeby zejść z pola jako ostatni i tylko czeka, aż pozostali zechcą, albo po prostu będą musieli pójść sobie dalej.

Rozgrywka w Mumię kończy się, gdy wszyscy gracze przemieszczą swoje pionki na żeton mety. (Można się też umówić, że skończycie grę szybciej, tzn. kiedy jeden z graczy doprowadzi wszystkie swoje pionki do mety.) W tym momencie podliczacie sobie punkty na zdobytych kafelkach i voilà: wiadomo, kto wygrał.

A nie! Zaraz. Bo zapomniałbym o doliczeniu punktów za żetony Mumii. To element tego piątego dodatku, o którym wspomniałem we wstępie, a wziętego z Veflixxt! nochmal. Tam właśnie pojawił się ptaszek Flixxy (u nas jako mumia), poruszany za pomocą wprowadzonej także przez to rozszerzenie kostki obrazkowej. Gdy któryś z grających w swoim ruchu doprowadził Flixxy do mety, zabierał sobie leżący na szczycie stosu żeton punktacji (4, 3, 2 i na końcu 1 punkt). Tak samo jest w polskiej edycji. Ponieważ żetony są cztery, mumia może obiegać tor maksymalnie cztery razy. Potem wraz z kostką obrazkową odkłada się ją do pudełka. Od razu podpowiem: W Mumie możecie spokojnie zagrać bez… mumii – czyli na zasadach pierwotnej podstawki Verflixxt! Przy większej liczbie graczy jest już wystarczająco wiele tłoku na kafelkach, a więc i emocji. Dla mnie jest w tym wariancie też nieco więcej taktyki, bo z kostką obrazkową gra staje się jednak jeszcze trochę bardziej losowa.

A skoro już o piątym z czterech (hehe) dodatków do Mumii opowiedziałem, to opowiem teraz i o pozostałych.

Dodatek 1: Podaj dalej (=Kafelki Verflixxt z Verflixxt! nochmal) wprowadza do gry cztery kafelki wymiany. Zastępujemy nimi niektóre kafelki zagrożeń i układamy je jako 10-ty, 15-ty, 20-ty i 25-ty kafelek toru. W tym wariancie rozgrywki ważne jest, żeby gracze układali zdobywane kafelki w stosie przed sobą. W momencie, gdy któryś z graczy zejdzie z kafelka wymiany jako ostatni swoim pionkiem lub mumią, zamiast zabierać kafelek z toru, oddaje górny kafelek ze swojego stosu graczowi po lewej stronie.

Dodatek 2: Kapelusze (= Kapelusze z Verflixxt! hoch 2) wzbogaca grę o dwa elementy. Są to zielony kapelusz szczęścia i czerwony kapelusz pecha. W wersji niemieckiej gry (i chyba w angielskiej też) kapelusze te zrobione były z pianki i nakładało się je na pionki do gry, które miały tam okrągłe główki. Pasowały idealnie i wyglądały elegancko. W polskiej Mumii kapelusze są z kartonu, a pionki mają kształt ludzików. Kapelusze na pionkach w Mumii przywodzą mi na myśl chomąto. Co tu dużo gadać, po prostu wygląda to razem strasznie topornie (zob. zdjęcie w galerii poniżej). No dobrze, ale jak się z tymi chomątami, tfu kapeluszami gra?

Na początku gry gracze rzucają kostką z oczkami. Kto wyrzucił najwyższą wartość nakłada jednemu ze swoich ludzików zielony kapelusz, kto wyrzucił najmniej oczek – dostaje czerwony kapelusz. Za przekroczenie mety z zielonym kapeluszem dostaje się 10 bonusowych punktów. Doniesienie na metę czerwonego kapelusza to z kolei strata 10 punktów. Po drodze do mety kapelusze mogą zmieniać właścicieli. Kto stanie na kafelku, na którym stoi już pionek przeciwnika, może (jeśli chce) zabrać mu kapelusz, oddać mu swój kapelusz lub zamienić się z nim na kapelusze.

Dodatek 3: Kafelki ryzyka (=Kafelki ryzyka z Verflixxt! hoch 2), tak jak te z dodatku Podaj dalej, zastępują niektóre kafelki toru. Na końcu gry, w zależności od tego, czy gracz zebrał ich parzystą czy nieparzystą liczbę, dają mu odpowiednio: punkty dodatnie lub ujemne.

Dodatek 4: Jeszcze więcej akcji (=Żetony robaczków z Verflixxt! nochmal) zawiera 10 żetonów akcji, które przed rozgrywką układa się zakryte w stosie. W momencie, gdy gracz musi wziąć z toru kafelek zagrożenia, bierze dodatkowo jeden żeton z wierzchu stosu i sprawdza w tajemnicy, jaką akcję mu ten żeton umożliwia. Dodatek wprowadza cztery rodzaje akcji. Dzięki pierwszej z nich gracz może przełożyć ostatnio zdobyty kafelek z wierzchu swojego stosu na jego spód i w ten sposób zabezpieczyć się przed jego ewentualną utratą. (Jak widać, żetony tej akcji powiązane są z dodatkiem Podaj dalej, więc o ile nie gramy także i z nim, to trzeba by je chyba odłożyć, ale tej jednej wątpliwości instrukcja niestety nie rozwiewa.) Kolejna akcja umożliwia graczowi wykonanie dodatkowego ruchu. Trzecia pozwala zamienić miejscami pionek gracza z innym pionkiem stojącym na sąsiednim kafelku, a ostatnia – za cenę rezygnacji z normalnego ruchu – odepchnąć obce pionki, strażników i mumię z kafelka, na którym stoi pionek gracza o tyle pól, ile oczek wypadło na kostce.

Żeton akcji można używać już w kolejnej turze, po tej, w której go zdobyliśmy. Gracz ma prawo wykorzystać w jednej turze dowolną liczbę posiadanych żetonów akcji. Może je sobie też zachować do końca gry, bo wtedy każdy liczy się jako 1 dodatkowy punkt.

Poza wspomnianym niedopatrzeniem przy 4. dodatku, wszystkie rozszerzenia gry dają się ze sobą dowolnie łączyć. W ten sposób można też zwiększać stopień złożoności gry, choć nawet z zastosowaniem wszystkich dodatków z pudełka, nie będzie to złożoność jakoś bardzo wyraźnie wykraczająca poza ramy gry rodzinnej. Absolutnie nie trzeba się bać, że dodatki Mumię jakoś strasznie komplikują. Za to rzeczywiście urozmaicą.

Moim zdaniem Mumia to bardzo udany pomysł na polską edycję Verflixxt. Osobiście jeszcze bardziej entuzjastycznie powitałbym oczywiście polską edycję pierwotnej wersji od razu z pakietem dodatków, najlepiej all inclusiv – z kartami ruchu itd., bo wcześniej na polskim rynku (i z polską instrukcją w pudełku) pojawiła się tylko bodajże podstawka w edycji Ravensburgera. Ale wiem przecież dobrze, że gry produkuje się, żeby je sprzedać, a nie, żeby zadowalać nielicznych koneserów (którzy zresztą mają już zwykle zagraniczne edycje tego tytułu, nawet z dodatkami). Widać, czas najwyższy pokazać grę szerszemu gronu odbiorców. I Mumia w tym kontekście to zdecydowanie dobry pomysł.

Na pewno wydanie tej dobrej i wielokrotnie nagradzanej, ale już nieco leciwej planszówki od razu z wybranymi dodatkami do niej, to sposób na danie tytułowi drugiej młodości. Taka a nie inaczej dobrana tematyka też grze służy. Oceniając edycję Egmontu jako całość – udana produkcja, i to pod względem wyboru dodatków i pod względem jakości wydania, nawet jeśli kilka szczegółów (np. te nieszczęsne kapelusze) można by jeszcze przy kolejnych dodrukach poprawić.

To co się w Mumii może podobać, to szczególnie ta jej cecha, że mimo wyraźnej losowości zostawia graczom miejsce na taktykę i decyzje. Kości nas ograniczają, ale wciąż wszystko mamy miejsce na własną strategię w całym tym biegu po skarby. Trzeba umieć przewidzieć możliwe sytuacje na torze, nauczyć się dobrego wyczucia chwili, wiedzieć, kiedy warto upierać się przy danym kafelku, a kiedy lepiej ruszyć dalej.

Ja lubię i polecam grać w Mumię raczej w większym gronie, bo im nas więcej przy stole, tym większy tłok na kafelkach i większe emocje… Co wcale nie oznacza, że  rozgrywki w 2 czy 3 osoby są jakieś pozbawione wrażeń. Grałem i tak i wcale nie narzekałem.

Czy Mumia trafi w gusta grupy docelowej – czyli graczy młodszych i rodzin z dziećmi? Myślę, że bez problemu. Opinie o tej planszówce osób, z którymi grałem, były zwykle pozytywne. Nie każdego zachwycała grafika, ale nikogo też specjalnie nie odrzucała. Nie wszystkich gra zafascynowała, ale zawsze potrafiła się utrzymać w tym bezpiecznym obszarze solidnych, a przystępnych gier, do których z chęcią się sięga – przynajmniej od czasu do czasu.

Dziękuję wydawnictwu Egmont 
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

Egmont logo

Punktometr Zagramy

ocena ogólna: 8/10
strategia / taktyka: 6/10
losowość: 4/10
interakcja: 4/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 7/10

cena w sklepach: do 100 zł

moja ocena dla „Mumia – wyścig w bandażach” w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Mumia – wyścig w bandażach
Liczba graczy: 2 -6
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 30 min
Wydawca: Egmont
Projektanci: Michael Kiesling, Wolfgang Kramer
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
• 18 kafelków zagrożeń
• 8 kafelków skarbów
• 6 kafelków wielbłądów
• 4 żetony mumii
• pole start
• pole meta
• 18 pionków w 6 kolorach
• mumia
• 8 strażników
• 2 kostki
• 10 żetonów akcji
• 2 kapelusze
• 4 kafelki wymiany
• 8 kafelków ryzyka
• instrukcja

„Mumia” w serwisie BGG

You may also like...

Dodaj komentarz