Mustang

Mustang to gra Michała Sołtysiaka, która pojawiła się niedawno na rynku nakładem wydawnictwa Wolf Fang. Gra wpisuje się w tematykę Dzikiego Zachodu, a wyraźnie tą tematykę zapowiadające pudełko na pewno przyciągnęło już uwagę niejednego buszującego po sklepach internetowych z grami planszowymi czy choćby po Allegro. O samej grze jednak wciąż wiadomo niewiele. Wydawnictwo Wolf Fang reklamuje ją jako dynamiczną grę karcianą przeznaczoną dla dwóch do pięciu graczy w wieku od 8 lat. Rozgrywka ma zajmować od 15 do 30 minut. Co się w tej grze dzieje wydawca wyjaśnia nam jednym zdaniem: „Uczestnicy rozgrywki wcielają się we właścicieli rancz gdzieś na preriach Dzikiego Zachodu i przy pomocy kart łapią mustangi, które staną się zaczątkiem wspaniałej stadniny.”
Normalnie tyle informacji o grze na stronie wydawnictwa wystarcza. A jednak tutaj zabrakło krótkiej wzmianki, że jest to gra dla dzieci. Sam o tym dowiedziałem się dopiero z wywiadu z autorem gry zamieszczonego na blogu Replikator: Gra dla dzieci z aspiracjami do bycia grą rodzinną.

Smutne tylko, że dowiedziałem się o tym dopiero po 4 nudnych jak flaki z olejem rozgrywkach w 2 osoby, podczas których na różne sposoby próbowałem wycisnąć z gry jakiś choćby malutki posmak ambitnej rozrywki. Smutniejsze jeszcze to, że grało nas 2 dorosłych chłopów, święcie przekonanych, że jest to gra dla m.in. dorosłych chłopów, a jak się później okazało trzeba było posadzić przy nas jakieś dziecko, żeby ta gra nabrała sensu. I jeszcze do tego najlepiej dać małemu wygrać.

Nasze 2-osobowe rozgrywki dorosłych skończyły się na tym, że ja – dla „dorosłego” mnie – z gry nic nie wycisnąłem, nawet po modyfikacjach zasad, a do tego jeszcze za każdym razem przegrałem.

Szczęśliwie dla gry, zatargałem ją na kółko planszówkowe w szkole, w której uczę i zaprosiłem do gry gimnazjalistów. Graliśmy w czterech. To rzeczywiście gra dla dzieci i dla młodszej młodzieży. Tak. A teraz bliżej o niej.


Co w pudełku?

Ozdobione klimatyczną grafiką pudełko kryje 5 kart rancz, karty podzielone na talię kowbojów i talię zdarzeń, do tego mamy zestaw żetonów mustangów, żeton krupiera i instrukcję aż w 3 językach.

Karty rancz to miękkie kartonowe podkładki pod zbierane przez graczy żetony, na których przedstawiono po lewej stronie stajnię, a po prawej zagrodę, czyli tzw. corral. Talię kowbojów tworzą: 9 kart kowbojów, które funkcjonują jako jokery oraz ilustrowane wizerunkami koni karty o wartościach od 1 -8 w pięciu kolorach. Talię zdarzeń tworzy 6 kart, które po każdym wyczerpaniu się talii kowbojów wprowadzają do gry losowe wydarzenie.

karta rancza

Żetony mustangów są zróżnicowane, występują w 5 kolorach i dzielą się na żetony ogierów (10), klaczy (15) i źrebiąt (20). Oprócz tego w grze pojawiają się żetony bonusowe: żeton Czarnego Ksiecia i żeton Śnieżnobiałej Klaczy.

Elementy gry wykonano na bardzo przyzwoitych materiałach. Karty są odpowiednio grube i wygodnie się nimi gra. Żetony łatwo wychodzą z wypraski, a mimo niewielkiego rozmiaru dzięki swojej grubości są poręczne. Do tego w grze cieszą konsekwentne, przyjemne dla oczu ilustracje, które wspaniale łączą ze sobą elementy gry i wyraźnie wprowadzają atmosferę.

Niestety widać – na szczęście raczej drobne – zaniedbania drukarni względem najbardziej wymagającego elementu gry – kart. Karty po wyjęciu z ochronnego pudełka okazują się nieestetycznie wygięte i „robią mostek”. Dobrze, że przygniecenie talii jakimś cięższym tomiszczem wystarcza. Niektóre karty mają też delikatne skazy na brzegach. Ja jestem estetą wybitnym i zwracam na takie rzeczy uwagę, przeciętnemu użytkownikowi gry nie powinno to przeszkadzać.

Żetony i karty (wycinek z instrukcji)

W grze bardzo przeszkadzało nam niedostateczne graficzne zróżnicowanie żetonów ogierów, klaczy i źrebiąt. Patrząc w instrukcję nie przeczuwa się tego problemu, bo wszystkie rodzaje żetonów w niej czytelnie opisano, ale na żetonach nie ma już napisów, a przy tym źrebak ma większy łby niż ogier i w pierwszych rozgrywkach grający czuje sie dość niepewnie. Można oczywiście się obyć i nauczyć odróżniać poszczególne rodzaje żetonów po łbach koni, ale ponieważ w grze trzeba je najpierw dokładnie posortować, a potem obserwować nie tylko żetony koni na środku stołu, ale też te na planszach graczy, warto by było dodatkowo oznaczyć poszczególne typy żetonów, np. jakąś ramką albo ilością punktów, jaką reprezentują one na końcu gry.

Jak się w to gra?

Przygotowanie gry polega na rozłożeniu na stole osobno talii kowbojów, talii zdarzeń i wreszcie żetonów mustangów w trzech stosach: ogiery, klacze, źrebaki – z każdego z tych stosów odkrywa się górny żeton. Obok stosów z mustangami kładzie się żetony Czarny Książę i Biała Klacz. Każdy z graczy dostaję swoją kartę rancza. Jeden z graczy zostaje krupierem i to on dba o ruch kart w grze.

W telegraficznym skrócie gra polega na zagrywaniu z ręki układów kart zapożyczonych z pokera, żeby złapać mustanga ze środka stołu, czyli z prerii albo wykraść konia z corralu jednego z przeciwników. Za dwójkę kart o tej samej wartości można wprowadzić do swojego corralu jednego źrebaka, za trójkę – klacz, za czwórkę (karetę) – ogiera. W grze nie ma strita, ale jest poker, którym chwytamy / wykradamy Czarnego Księcia lub Śnieżnobiałą Klacz.

Oprócz zagrywania kart na prerię albo na corral przeciwnika, gracz w swojej turze ma jeszcze do wyboru: albo wymienić jedną lub dwie karty, albo wprowadzić jednego konia z corralu do stajni, skąd przeciwnicy nie mogą już wykradać mustangów.

Przykładowa karta z talii kowbojów

Samo wykradanie rozwiązano w taki sposób, że gracz okradany może się bronić zagrywając w odpowiedzi układ wyższych kart lub starszą kombinację. Jeśli napadający na corral przegrywa, musi za karę odrzucić z ręki wszystkie posiadane karty kowbojów (jokery).

Gdy wyczerpie się jeden ze stosów mustangów albo gdy któryś z graczy stworzy w swojej stajni stado składające się z przynajmniej: 1 mustanga, 2 klaczy i 3 źrebiąt gra się kończy i następuje podliczenie punktów. Podlicza się wszystkie konie w stajniach i w corralach graczy (źrebak 1 pkt, klacz 2 p, ogier 3 p), a do wyniku dodaje się ewentualne bonusy: bonus dla gracza kończącego grę (3 pkt), bonus za żetony Czarnego Księcia i Śnieżnobiałej Klaczy (po 5 pkt), bonus za zestawy w stajni: mustang i klacz jednego koloru (2 pkt) lub stado w jednym kolorze (7 pkt).

I jak to funkcjonuje?

Mustang funkcjonuje tym lepiej, im więcej i do tego możliwie młodych graczy w nią gra. Przy 2 graczach gra wypada nijak. Przy 4 osobach widać już wyraźnie, że zaczynają mieć sens próby zbierania premiowanych układów koni i wykradanie mustangów przeciwnikom. Żetony mustangów w 5 kolorach przy 4-5 graczach to już jakaś wyraźnie ograniczona pula mustangów do zdobycia, premiowanych zestawów do złożenia – słowem jest o co powalczyć. Może autor dla rozgrywki 2-3 osobowej powinien pomyśleć o odłożeniu żetonów w 2-3 kolorach, żeby zrównoważyć grę i nadać jej ostrości.

Mechanika gry wyraźnie oparta jest na zdekompletowanym, uproszczonym pokerze. W zasadzie to zrozumiałe – gra dla dzieci nie powinna być za trudna i zbyt wymagająca. W efekcie jednak w samym ruchu kart nie ma nic świeżego. W grze jest też mniej interakcji między graczami niż w grach pokerowych. Ten brak z nie najlepszym skutkiem próbuje nadrabiać mechanizm pojedynku, bo i pojedynkowanie się nie zawsze okazuje się opłacalne. Gracz często marnuje turę, żeby zyskać żeton w odpowiednim kolorze dla swojego stada – nie zawsze z pozytywnym skutkiem, a tymczasem inni zdobywają kolejne żetony z puli.

Gra mogłaby być całkiem atrakcyjna dla starszych graczy, gdyby system punktowania był lepiej przeliczony. Słabość uniwersalnego punktowania, bez zróżnicowania dla danej liczby graczy widać szczególnie w grze 2-osobowej, w której obecność 2 żetonów mustangów punktowanych po 5 pkt jest zupełnie bezsensowna. Jeden z graczy chwyta Czarnego Księcia, drugi Śnieżnobiałą Klacz i natychmiast chowają je w stajni. Zero emocji. Poza tym w grze w 2 osoby najlepszą strategią okazuje się łap co się da, tym bardziej, że jeden z warunków zakończenia gry – wyczerpanie się któregoś stosu mustangów, przy tej ich ilości jaką przewidział autor – jest mało prawdopodobny. Prędzej któryś z graczy stworzy w swojej stajni pełne stado i każe liczyć punkty – zanim drugi zdąży nałapać premiowany zestaw koni w jakimś kolorze. Mnóstwo negatywnych emocji. Przynajmniej u tak dużego chłopca jak ja. Choć i dzieciakom w grze, a szczególnie w grze 2-osobowej dobrze by było zaproponować jakieś ciekawsze rozwiązania na temat punktacji.

Przykładowa karta zdarzeń

I jeszcze jedna malutka dygresja odnośnie mechaniki. Właściwie mała hipoteza, bo przecież nie wiem do końca „co autor miał na myśli”: W wywiadzie na blogu Replikator autor zdradza inspiracje grą „Wsiąść do pociągu”. I w rzeczywistości widać analogie do tej eurogry. We „Wsiąść do pociągu” zagrywa się zestawy kart i ustawia wagoniki, żeby zrealizować bilet na trasę za pewną ilość punktów. W Mustangu namiastką biletów są różnie punktowane żetony mustangów. Za odpowiednik długich tras z „Wsiąść do pociągu” można uznać żetony Czarnego Księcia i Śnieżnobiałej Klaczy. System bonusów to już dodatek. Ciekawy i istotnie wzbogacający grę element, ale niestety nie wyzyskany konsekwentnie i efektywnie.

Co więc jest ta gra?

Mustang nie jest na pewno grą dla spragnionego satysfakcjonującej rozrywki starszego i doświadczonego gracza. Nie jest grą, która wymaga jakiegoś wielkiego wysiłku umysłowego, więc dla amatorów strategii i taktyki nie będzie to wymarzony tytuł. Dynamika gry to żonglowanie kartami i po części duża losowość gry, która daje niewiele możliwości zaplanowania stada. W sumie można w Mustanga grać na żywioł i wygrać. Złośliwi pewnie zaraz powiedzą, że to dlatego dynamiczna gra karciana. Trochę racji w tym jest. I niekoniecznie dlatego, że pomimo też bywa złośliwy.

Bo w końcu Mustang to gra dla dzieci, a takie gry nie muszą być za wszelką cenę świeże i odkrywcze. Pewna sztampowość, podobieństwo mechaniki do gier i tematów znanych dzieciom jest nawet wskazana. Pozwala młodym odbiorcom łatwiej poznać i zaakceptować nową zabawkę. Dlatego też myślę, że w kręgu młodszych graczy Mustang może stać się grą lubianą. Ma piękne kolorowe ilustracje, ma ciekawy, wciągający, lekko łobuzerski temat, oferuje różne formy rywalizacji – można grać „na wyścigi”, albo próbować konfrontacji przez podkradanie koni przeciwnikom. Do tego jeszcze coś się zbiera i kolekcjonuje. Z punktu widzenia dzieciaków same plusy. Choć pewnie też szybko będą z tej gry wyrastały. Rodzicom spodoba się na pewno, że to gra ładnie, kolorowo i solidnie wydana. Wytrzyma niejedną rozgrywkę.

Losu typowej gry rodzinnej Mustangowi nie wróżę, chociaż oczywiście gra w Mustanga z dzieciakami to nie jest zły pomysł. Ale raczej jako rodzic – towarzysz zabawy, a nie namiętny tej gry pasjonat.

A o dorosłych graczy – ewentualnych nabywców tej gry na zasadzie „kupuję dla siebie” – wydawnictwo Wolf Fang powinno bezwzględnie i jak najszybciej zadbać, opatrując opis gry odpowiednią i konkretną informacją o docelowym odbiorcy. Informacja w stylu „wiek graczy: od 8 lat” moim zdaniem nie do końca odzwierciedla zamierzenia twórcy.

Dziękujemy wydawnictwu Wolf Fang
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna (jako propozycja dla dorosłych): 4/10
ocena ogólna (jako gra dla dzieci): 6/10

strategia / taktyka: 4/10
losowość: 8/10

interakcja: 3/10
wykonanie gry: 8/10
stosunek cena do jakości: 9/10

moja ocena dla „Mustanga” w serwisie BGG: 4 (z pozycji dorosłego gracza)


Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Mustang
Liczba graczy: 2 – 5 osoby
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 15 – 30 min
Wydawca: Wolf Fang
Projektant: Michał Sołtysiak
Wydanie: polskie
Instrukcja: polska, niemiecka, angielska

Zawartość pudełka:
* 5 kart rancz
* 47 żetonów mustangów
* 1 żeton krupiera
* talia kowbojów 49 kart
* talia wydarzeń 6 kart
* instrukcja w językach polskim, angielskim i niemieckim

oficjalna strona gry
Mustang na BGG

You may also like...

1 Response

  1. geko napisał(a):

    Dobra recenzja. Szkoda, że gra jednak dla dzieci.

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…