Nanuuk! – arktyczna egzotyka

„Nanuuk!” to familijna gra taktyczna Güntera Cornetta, którą autor opublikował w roku 1999 nakładem swojego wydawnictwa Bambus Spieleverlag. Przed rokiem 2000 do Bambus Spieleverlag bardziej niż przymiotnik „małe”, pasowałoby określenie „mikro”. Gdy patrzę na grę „Nanuuk!” i kilka innych, wczesnych produkcji tej firmy, nasuwa mi się porównanie z pierwszymi krokami naszych polskich, małych wydawnictw. Jest kilka podobieństw, ale niestety jest i wyraźna różnica. Taki „Nanuuk!” na przykład ma jakąś żywotną głębię – trochę jakby programowo, trochę jakby rekompensując braki w wykonaniu – niesie ze sobą solidną dawkę refleksji i wiedzy. Doskonale tym samym realizuje filozofię wydawnictwa i samego autora, o której mówił niegdyś Cornett w wywiadzie udzielonym dla Spiellust: Małe możliwości, małe środki, ale wyraźnie bardzo ambitne i zinternalizowane podejście do procesu twórczego oraz spora pasja. Efektem jest coś więcej niż sama tylko gra, niż jakaś byle powierzchowna zabawa.

„Nanuuk!” przenosi graczy w świat Inuitów, czyli – jak ich częściej nazywamy – Eskimosów. Przy czym tę grę – jak i kilka innych gier z Bambus Spieleverlag – trzeba poznawać odmiennie niż się przyzwyczailiśmy. Integralną składową gry jest dołączona do niej broszurka „Die Inuit – Jäger der Arktis” (Inuici – myśliwi Arktyki). I to od niej należałoby zacząć przygodę z „Nanuuk!” Dowiadujemy się w ten sposób nie tylko o historii Inuitów, o ich zwyczajach, dawnych i współczesnych problemach; ta wiedza, i dopiero ona – bo nie oszukujmy się, przeciętny Kowalski o innych kulturach wiedzę ma nikłą – pozwala nam poczuć klimat gry; nie tyle w jakiś abstrakcyjny sposób przenieść się na arktyczne lody, co wręcz wcielić się w postać Inuka. Tym bardziej, że zasady gry są w dużym stopniu mimetycznym naśladownictwem życia i środowiska inuickich myśliwych.

Elementy gry

Grę zapakowano w prostokątne, spore i solidne pudełko. W środku znajdziemy tekturową planszę, przedstawiającą fragment lądolodu z trzema igloo i podzieloną na heksagonalne pola. Oprócz planszy głównej w „Nanuuk!” wykorzystuje się plansze graczy, które mają tutaj raczej formę arkuszy, bo wykonane są z brystolu. Plansze graczy podzielone są na dwie części: Prawa to igloo, w którym jest miejsce na sprzęt łowcy i łupy zniesione przez niego z wypraw. Żetony odkładane po lewej stronie planszy wskazują, jakim sprzętem myśliwy dysponuje w czasie wyprawy. Tu też odkłada się świeżo upolowane zwierzęta.

Żetony używane w grze to drewniane krążki w trzech kolorach: Białe krążki symbolizują zwierzęta: ryby, foki, morsy oraz wieloryby. Obok sylwetki zwierzęcia na żetonie widać też od 1 do 4 gwiazdek, które wskazują wartość punktową upolowanej zwierzyny. Krążki w kolorze naturalnego drewna to żetony wyposażenia myśliwego: harpun, kajak, sanie. Dodatkowo na tych żetonach pojawia się też pies husky (do kompletu z saniami). Szare żetony przedstawiają Inuitów, pełniących rolę pomocników myśliwych przy łowach na wieloryba.

Myśliwi, w których wcielają się gracze, to duże, poręczne pionki w kolorach czerwonym, żółtym, niebieskim i białym. Aż szkoda, że na główkach pionków zabrakło podbitych futrem kapturów typowych dla inuickich anoraków.

zawartość pudełka

Z pudełka wyjmiemy też trzy drewniane figurki białych niedźwiedzi. W języku Inuitów to piękne, ale niebezpieczne i niezwykle silne zwierzę nazywa się nanuk, stąd też tytuł gry – ostrzegawczy okrzyk: Nanuuk!

Najbardziej chyba intrygujące są drewniane, granatowe, podłużne znaczniki, których pojawia się w grze spora garść. Okazuje się, że symbolizują one pęknięcia powstające w arktycznym lodzie i są ważną częścią mechaniki gry.

Całość zawartości pudełka uzupełniają: wspomniana już broszurka informacyjna oraz instrukcja. Ich wykonanie nie zachwyca, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy kserowane, czarno-białe opracowania odeszły już do lamusa. Merytorycznie to jednak dobre i sprawnie napisane teksty, do tego nie tylko w języku niemieckim, ale i po angielsku.

Zasady gry

Autor przed grą właściwą proponuje rozegranie treningu, czyli tzw. „Gry wprowadzającej.” Ma ona na celu zapoznanie graczy z zasadami poruszania pionków myśliwych po pękającym przy każdym ich ruchu lodzie, a przy okazji okazuje się sama w sobie sympatyczną grą logiczną. Używa się w niej jedynie pionków myśliwych oraz podłużnych znaczników. Celem jest zablokowanie pionka przeciwnika. Po każdym ruchu myśliwego, w wyniku obciążenia, lód pęka. Aby to zaznaczyć, gracz do pola, na które postawił swój pionek, dokłada drewniany znacznik pęknięcia. Najpierw dokłada się znaczniki, tak aby pokazać pękanie lodu promieniście wokół pola, w dalszej części gry pękają także brzegi sześciokątnej kry. W ten sposób plansza szybko zamienia się w trudne do przebycia pole lodowych fragmentów i trzeba się sporo nakombinować, żeby nie dać się zapędzić w przysłowiowy kozi róg.

„Gra wprowadzająca

Kiedy już wiemy, jak rozsądnie i bezpiecznie poruszać się po arktycznym krajobrazie, możemy rozpocząć prawdziwe polowanie. „Nanuuk!” rozgrywa się na planszy zapełnionej żetonami zwierząt. Tu i ówdzie pojawi się też chętny do pomocy Inuk. Instrukcja sugeruje optymalne rozłożenie żetonów na planszy, choć można też – przy zachowaniu kilku prostych reguł – samodzielnie tworzyć wariacje na temat rozstawienia początkowego. Trzeba też pamiętać, że przy trzech i dwóch graczach obszar planszy się zmniejsza, co zresztą zaznaczono w wyraźny sposób na planszy.

Po przygotowaniu planszy głównej, grający biorą plansze graczy i pionki myśliwego w wybranych przez siebie kolorach. Myśliwi zaczynają polowanie wyposażeni jedynie w harpun, którego żeton odkłada się na odpowiednie pole po lewej stronie planszy gracza. Husky, sanie i kajak trafiają na pola w igloo gracza. Będzie je można zdobyć w czasie gry wymieniając odpowiednie trofea.

Pionki myśliwych trafiają na pola z igloo na planszy i gra się rozpoczyna. W swoim ruchu gracz przesuwa myśliwego na sąsiednie pole. Zasady poruszania i dokładania znaczników pęknięć lodu są takie same jak w grze wprowadzającej.

Posiadając na początku gry jedynie harpun, myśliwy może już polować na ryby, morsy i foki. Zdobyte żetony odkłada od razu po lewej stronie własnej planszy. Aby upolować wieloryba, myśliwy potrzebuje pomocy innego Inuka, musi zatem najpierw dotrzeć na pole z tą postacią i zabrać na swoją planszę jej żeton. Tam też trafia później wieloryb. Upolowaną zwierzynę trzeba dostarczyć do igloo. Po pierwsze dlatego, że możliwości transportowe myśliwego są ograniczone, przez co z jednego polowania można przywieźć tylko jedną zdobycz danego gatunku. Po drugie za dostarczoną do igloo zwierzynę gracz otrzymuje przydatny w łowach sprzęt.

Bardzo pomocne – zwłaszcza w późniejszej części partii – mogą okazać się sanie z psem husky albo kajak. Pies husky ciągnący sanie pomoże nam wygrać wyścig z czasem – gdy gracz zdecyduje się zużyć te żetony („działają” tylko w komplecie), zyskuje dodatkowy ruch. Z kolei kajak pozwala dostać się – wbrew zwykłym zasadom przemieszczania pionka – na sąsiednie pole przez pęknięcie w lądolodzie. Wykorzystane żetony przekłada się z lewej strony planszy gracza na prawą, z powrotem do igloo. Przy odrobinie szczęścia może uda się znowu upolować odpowiednią zwierzynę i wymienić ją na nowy sprzęt.

W trakcie gry 2-osobowej

Szczególną sytuacją w grze jest moment napotkania przez myśliwego tytułowego niedźwiedzia – nanuka. Gracz, który wkracza na pole z tym zwierzęciem, przepędza go na dowolne wolne pole planszy, przez co może solidnie namieszać w planach przeciwnika, blokując mu drogę. Niestety, takie zagranie kosztuje utratę harpuna. Żeby móc dalej polować, gracz musi dotrzeć najpierw do dowolnego igloo po nowy harpun.

Gra kończy się, gdy zostaną upolowane wszystkie zwierzęta, a wszyscy myśliwi dotrą do igloo, względnie gdy jest pewne, że dotarcie jednego lub więcej myśliwych do igloo jest już niemożliwe. Podlicza się wtedy wartość punktową upolowanej zwierzyny znajdującej się na planszy każdego gracza. Myśliwi, którym udało się na koniec dotrzeć do igloo otrzymują dodatkowe 2 punkty. Tradycyjnie gracz z największą liczbą punktów wygrywa.

Wrażenia

„Nanuuk!” sprawia sympatyczne wrażenie. Jest to bardzo, bardzo prosta gra familijna ze sprawnie i ciekawie zmontowanymi zasadami, pozwalająca wspaniale wczuć się w kulturę łowiecką egzotycznych dla nas Inuitów. Mechanika „weź i dostarcz” (pick-up & deliver) w połączeniu z coraz to bardziej zawężającymi się możliwościami ruchu pionków na planszy daje w efekcie emocjonującą zabawę. Gra zaczyna się spokojnie, ale bardzo szybko nabiera tempa i dynamizmu. Punkt kulminacyjny partii udało się autorowi przesunąć możliwie jak najbliżej końca rozgrywki, a przy tym „Nanuuk!” się nie dłuży.

W trakcie gry 2-osobowej (zbliżenie planszy)

Nieco gorzej jest ze skalowalnością. Ja najbardziej lubię grać w „Nanuuk!” w 2 osoby. Takie partie wydają mi się najbardziej wyważone. Przy rozgrywkach trzyosobowych zdarza się, że dwóch graczy blokuje się nawzajem, podczas gdy trzeci korzysta z sytuacji, z każdym ruchem zbliżając się do zwycięstwa. Wynika to w dużej mierze z konstrukcji planszy, którą oparto na planie trójkąta, co przy jej niewielkim obszarze samo przez się determinuje kierunek wędrówki graczy. W grze w cztery osoby ten problem widoczny jest jakby mniej, choć i tutaj bardzo prawdopodobny scenariusz to rozbicie gry na dwa pojedynki pomiędzy poszczególnymi parami.

Mimo tej wady, a nawet wyraźnie nieprzystającego do obecnych standardów poziomu wydania, moi (dorośli!) znajomi grywają ze mną w „Nanuuk!” chętnie. Nie, nie nałogowo… tak od czasu do czasu. Sam zresztą też tę grę lubię, choć to prawda, że jakiś szczególnie wybitny tytuł to nie jest. Ot, po prostu miła gra, za to z bardzo dobrze opracowanym tłem i szczyptą arktycznego klimatu.

Niestety, gra należy do tych raczej trudno dostępnych. W Polsce jest zupełnie nie do kupienia, choć kilka miesięcy temu widziałem egzemplarz na allegro. Raz jeden. W samych Niemczech grę nabyć można jedynie bezpośrednio w wydawnictwie albo przez dystrybutora: Heidelberger Spieleverlag.

Vielen Dank an Bambus Spieleverlag
für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.
Dziękujemy wydawnictwu Bambus Spieleverlag
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 6/10

strategia / taktyka: 8/10
losowość: 0/10

interakcja: 7/10
wykonanie gry: 6/10
stosunek cena do jakości: 6/10 (Bambusspiele.de 25 €)

moja ocena dla „Nanuuk!” w serwisie BGG: 6

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Nanuuk!
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 30 min
Wydawca: Bambus Spieleverlag
Projektanci: Günter Cornett
Instrukcja: niemiecka, angielska

Zawartość pudełka:
* 1 plansza główna
* 4 plansze graczy
* 4 pionki myśliwych
* 3 pionki niedźwiedzi
* 16 drewnianych żetonów wyposażenia
* 21 białych, drewnianych żetonów łupów
* 4 szare, drewniane żetony „Inuk”
* 70 drewnianych znaczników pęknięć w lodzie
* instrukcja
* broszura informacyjna
„Die Inuit – Jäger der Arktis”

Nanuuk! na BGG

Deutsches Résumé

„Nannuk!“, das Spiel von Günter Cornett, in dem er über das Leben des arktischen Volkes der Inuit erzählt, erschien 1999 in seinem Bambus Spieleverlag. Zehn Jahre ist es also schon her und das sieht man dem Spiel ganz deutlich an, zumal Bambus damals noch eher ein Mini- als ein Kleinverlag war, was auch geringe Mittel bedeutete. Die Spielanleitung, das Informationsheft über das Leben der Inuit und die Spielerpläne, hier Spielerblätter genannt, sind hier einfach schwarz-weiß bedruckt bzw. kopiert worden, die Spielerblätter dabei auf dem farbigen Tonpapier. Zum Glück machen gleichzeitig die solide Schachtel, das Spielbrett und eine ganze Menge hölzerner Elemente einen guten Eindruck, auch wenn man heute modernere Technologien fürs Bedrucken der Spielsteine benutzt.

Trotz einiger Makel in der Aufmachung lässt sich „Nannuk!“ auch in der Epoche der exklusiven Ausgaben immer noch ganz nett und angenehm spielen. Dafür sorgt das sehr geschickt und mit viel Engagement des Autors bearbeitete Thema und nicht zuletzt die stimmige, wirklich etwas arktisch wirkende grafische Gestaltung des Spiels. Deshalb zeigt „Nannuk!“ auch erst dann alles, was es ist, wenn man es durch das Prisma der Broschüre „Inuit – Die Jäger der Arktis“ betrachtet. Denn „Nannuk!“ versetzt den Spieler nicht nur in die Rolle eines Inuit-Jägers, sondern angeregt durch das, was man zuvor dem Informationsheft entnommen hatte, kann man sich weitgehend in die fremde Kultur einfühlen und sie miterleben.

Bevor sich die Spieler auf die eigentliche Jagd begeben, bietet es sich an, in einem speziellen Einführungsspiel die Regel für das Jägerbewegen kennenzulernen. Im Einführungsspiel, das an sich selbst ein nettes logisches Spielchen ist, benutzt man nur die Jäger-Pöppel und Holzstäbchen. Man bewegt seinen Jäger um je ein Feld und legt an dieses einen Holzstab, wodurch man das Brechen des Eises zeigt. Die Risse im Eis sind gefährlich, denn über sie kann der Jäger nicht mehr ziehen. Nach und nach zerfällt die Spielfläche so in viele einzelne Eisschollen. Das Ziel ist es, den Gegner bewegungsunfähig zu machen.

Wenn man die Regeln fürs Jägerbewegen schon kennt, kann man zum eigentlichen „Nannuk!“-Spiel greifen. Hier laufen die Jäger auf dem Spielbrett und erlegen verschiedene Tierarten: Fische, Robben, Walrösser, Wale, welche am Spielende Punkte bedeuten und die während der Partie gegen Ausrüstung ausgetauscht werden können. Auf dem persönlichen Spielerblatt gibt es dazu zwei Bereiche: Jagd und Iglu, in die man Tiersteine legt bzw. (beim Austauschen oder Benutzen) Ausrüstungssteine verlegt. Der Mechanismus ist zwar einfach, aber auch ganz schön knifflig. Um z.B. das Kajak benutzten zu dürfen, das es einem Spieler ermöglicht, über die Risse im Eis zu ziehen, gilt es zuerst eine Robbe zu fangen, mit deren Haut man die Inuitkajaks bespannte. Die Robbe wird dann in den Iglu gebracht, wofür der Spieler sich aus dem Iglu den Kajak-Stein nehmen darf.

Man spielt so lange, bis alle Tiere gejagt wurden und die Jäger, die es noch vermochten, in den Iglu zurückgekommen sind. Zum Schluss zählt man die Punkte für die gesamte Beute und Bonusse für die Jäger, die den Iglu erreicht hatten.

Ich mag „Nannuk!“ sehr und meine (erwachsenen) Bekannten tun es auch. Ab und zu nehmen wir das Spiel gerne aus dem Regal, wobei wir es eher als ein Spiel für jüngere Spieler verstehen, das einfach dazu erdacht wurde, ein bisschen Spaß zu machen und dabei die Spieler ein wenig für die fremden Kulturen zu sensibilisieren. Sonst könnte man Einwände erheben, denn so viel spielerisch Neues bietet „Nannuk!“ heute auch nicht mehr und funktioniert leider deutlich besser bei 2 Personen als bei 3 oder 4. Als taktisches Familienspiel hat es Cornett im Untertitel bezeichnet, was aber nur bedingt der Wahrheit entspricht. Ist „Nannuk!“ zu zweit wirklich noch ganz schön taktisch, so stellt es sich ab 3 Spieler als eigentlich eher bloß familientauglich dar. Nicht einmal ist es bei uns passiert, dass 2 Spieler einander blockierten und der dritte ruhig seine Punkte machte.

„Nannuk!“ ist also ein sehr, sehr einfaches Familienspiel, an dessen Aufmachung man heute schon auszusetzen haben könnte, das aber immer noch mit einem sehr gut bearbeiteten Hintergrund und einer Prise arktischen Abenteuers überzeugt. Dabei ist das Spiel angenehm kurz, beginnt ruhig, wird ganz schnell dynamisch und endet irgendwie gleich nach dem Höhepunkt. Die pick-up&deliver-Mechanik, die wir aus vielen neueren Spielen kennen, und die in letzter Zeit so beliebt ist, wird hier gut mit der immer geringeren Bewegungsmöglichkeiten der Jäger-Pöppel kombiniert. Viel weiter über den Durchschnitt kommt das Spiel dadurch heutzutage zwar nicht, ist aber bestimmt auch kein schlechtes Spiel.

Résumé: pomimo

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…