Pamięć ’39 – recenzja

„Pamięć ‘39” to gra wydana w zeszłym roku, w ramach obchodów 70. rocznicy Września 1939, przez Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. Oprócz niej IPN wydał także grę karcianą „Awans”, przybliżającą szarże obowiązujące w Wojsku Polskim w momencie wybuchu II wojny światowej. Przyłożył też ręki – raczej jako konsultant niż wpółtwórca – do gry „Wroniec”, opartej na fabule książki Jacka Dukaja o tym samym tytule. Książkę i grę wydało Wydawnictwo Literackie, a obie opowiadają oczywiście o stanie wojennym i wpisują się tym samym w obchody innej rocznicy – rocznicy upadku komunizmu w Polsce. O „Awansie” i „Wrońcu” napiszę wkrótce, ponieważ IPN i Wydawnictwo Literackie uprzejmie udostępniły nam swoje produkcje do recenzji. W tym artykule zaś skoncentruję się jedynie na wspomnianej grze „Pamięć ‘39”
W zasadzie będzie to bardziej kilka refleksji na temat tej gry niż recenzja jako taka. „Pamięć ‘39” to przecież po prostu jeszcze jedna gra wykorzystująca koncept powszechnie znanego memory. Pośród rozłożonych obrazkami do dołu kart wybiera się dwie i odwraca. Jeśli obrazki są identyczne, gracz zabiera parę, zdobywając punkt. Jeśli próba się nie udała, kolejka przechodzi na następnego gracza. Gra kończy się po odkryciu ostatniej pary obrazków.
Memory to gra dydaktyczna, którą stosuje się bardzo często w dzisiejszym nauczaniu i pewnie m.in. dlatego taki duży wybór gier tego typu na rynku. Metoda memory świetnie nadaje się głównie do utrwalania słownictwa w ramach nauki języka obcego. Przydatna okazuje się również tam, gdzie charakter materiału do nauczenia pozwala połączyć ilustracje z pojęciami.

Ma ta metoda też niestety swoje ograniczenia. Największym chyba są wyrastające z niej dzieciaki. Ten rodzaj gry sprawdza się doskonale przy uczniach szkoły podstawowej, ale już gimnazjalistom zabawy memory bym raczej nie zaproponował – przynajmniej nie na zajęciach historii, bo jako metoda zapamiętywania słownictwa przy nauce języka sprawdza się wciąż dobrze, choć i to już raczej w wersji solo i w domowym zaciszu.
„Pamięć ‘39” – odwołując się do koncepcji memory i chcąc pozostać grą edukacyjną – w jakiś bardzo dyskretny sposób schemat memory jako gry edukacyjnej przełamuje. Jest bowiem sama w sobie – a mam tu na myśli same karty służące do gry – więcej swoistym albumem Września 1939, niż narzędziem dydaktycznym. Inna rzecz, że jako taki album sprawdza się doskonale. Tym bardziej, że gra jest wydana nienagannie, co jest wciąż dość szokujące w polskiej planszówkowej rzeczywistości. W twardym solidnym pudełku, odpowiednio dobranym wielkością do zawartości, mieści się 48 kart w formie dużych, solidnych żetonów, które na rewersie mają logo IPN, a na awersie autentyczne, ale podkolorowane zdjęcia z czasów Polskiego Września. Całości dopełnia wydrukowana na kredowym papierze broszurka z zasadami gry i krótkimi komentarzami do występującyh na kartach ilustracji.

Spotkanie graczy z historią, jakie aranżuje dla nich „Pamięć ‘39”, opiera się zatem przede wszystkim na opatrzeniu się z migawkami z września 1939 r. Żeby potencjał gry mógł zostać w pełni wykorzystany, potrzeba jednak sięgnięcia po treści merytoryczne, które zawiera broszurka. I tu się pojawia pewien poznawczy dysonans. Gra – z racji wybranego konceptu – skierowana jest wyraźnie do młodszych odbiorców, zaś komentarze zawarte w broszurce w dużej mierze nie są sformułowane odpowiednio do ich wieku. Są one w większości za długie, przeładowane faktografią i pojęciami, których przeciętny uczeń szkoły podstawowej nie zrozumie. Z większością tych faktów i pojęć problemy będzie miał zresztą także przeciętny gimnazjalista, bo trzeba zauważyć, że okres II wojny światowej realizuje się dopiero w III klasie gimnazjum, a i to zaledwie jeszcze przez rok, bo nowa podstawa programowa kończy przecież edukację gimnazjalisty na I wojnie światowej. W rezultacie więc, przynajmniej w rzeczywistości szkolnej – ale też to szkoły, nauczyciele i ich uczniowie są głównymi adresatami tej publikacji – gra spełnia swoje zadania o tyle tylko, o ile pozwala się wpasować w typowe realia publicznego nauczania. A w te wpasowuje się niestety niezbyt umiejętnie – nawet jeśliby udało się zintegrować grę z tokiem zajęć, to i tak konkretny komponent poznawczy pojawia się dopiero wtedy, gdy nauczyciel stoi nad uczniami i – prostymi zdaniami, bo przecież nie tym trudnym językiem historyka – relacjonuje krótko sytuacje widoczne na zdobywanych przez uczniów obrazkach.

Oczywiście – poza realiami zwykłych lekcji – np. na kółku historycznym, albo w gronie rodzinnym, gra zapewne może sprawdzić się w swojej funkcji całkiem dobrze, ale i tu wciąż potrzeba dorosłego, który dałby impuls do zaglądnięcia do broszurki.
Jeśli mógłbym podpowiedzieć pracownikom Biura Edukacji Publicznej IPN coś na przyszłość, to przede wszystkim – z myślą i o wygodzie uczniów i nauczycieli czy rodziców – rozwiązałbym koncepcję takiej gry nieco inaczej, pozostawiając w broszurce jedynie zasady gry, a same komentarze do ilustracji, w znacznie skróconej i napisanej w dostosowanym do wieku odbiorców języku, dołączył w formie kart wykładanych tekstem do góry na brzegu stołu. Wtedy gracz, po odkryciu pary ilustracji, otrzymywałby punkt dopiero wtedy, gdyby dobrał do niej odpowiedni komentarz. Aby sprawdzić rozwiązanie, wystarczyłoby obrócić kartę komentarza, na której rewersie znajdowałoby się pasujące do komentarza zdjęcie. Prawidłowo dobrany komentarz gracz układałby przed sobą wraz z parą ilustracji, aby zaznaczyć zdobyty punkt. Przy niepowodzeniu karta komentarza pozostawałaby na miejscu – i służyła w dalszej grze jako swoisty dystraktor, a zdobyte karty ilustracji gracz odrzucałby na stos.

W ten sposób gra staje się dużo bardziej autonomiczna, posiadając zaś mechanizm samokontroli daje się łatwiej wkomponować nawet w typową lekcję historii (oczywiście pod warunkiem, że szkoła dysponuje większą liczbą jej egzemplarzy). Co jednak jeszcze ważniejsze, dużo bardziej autonomiczni stają się także grający, bo mogą się spokojnie oddać czynności, którą młodzi ludzie lubią chyba najbardziej, zabawie we własnym gronie, bez chyboczącej nad nimi postaci belfra – a to chyba byłby najbardziej idealny model przybliżania im historii.

Podziękowania dla Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
EduPunktometr Spiellusta

ocena ogólna: 4/10

wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 10/10 (księgarnia IPN 27 PLN)

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Pamięć ’39
Liczba graczy: 2 – 5
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 10 -15 min
Wydawca: IPN
Projektant: Karol Madaj i inni
Instrukcja: polska

Zawartość:
* 48 kart z archiwalnymi fotografiami
* broszura z historycznym komentarzem do zdjęć

  
Czy wiesz, że… 
w „Pamięć ’39” (oraz w grę „Awans”) możesz zagrać w sieci? Gry dostępne są w portalu 1wrzesnia39.pl

You may also like...

2 komentarze

  1. Nessa Vardamir napisał(a):

    Oj namęczyłam się przy kolorowaniu tych zdjęć ale całkiem przyjemnie.
    Tak szczerze powiedziawszy to ta gra jest więcej warta jako zbiór zdjęć niż jako ogólnie gra.

    W przyszłości..służę swoimi umiejętnościami.

    Pozdrawiam
    Nessa

  2. Memory napisał(a):

    Uwielbiam tego typu gry. Odkąd znalazłem taką grę online, multiplayer to namawiam wszystkich, żeby grali ze mną. Mam słabość do gier edukacyjnych 🙂

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…