Paszczaki

Paszczaki wchodzą na sklepowe półki 5 września bieżącego roku. Jest to więc planszówkowa świeżynka. Jak zwykle w takich sytuacjach, człowiek chce wiedzieć jak najszybciej i jak najdokładniej, cóż to w pudełku z grą drzemie, czy to pozycja dla mnie, czy warto się nią zainteresować? Postaram się Wam odpowiedzieć  na te pytania.

Grę tworzą 54 karty z rysunkami tytułowych Paszczaków, pokazanych na różnokolorowych tłach. Layout kart jest minimalistyczny, dzięki czemu to, co dla gracza będzie najważniejsze, zgrabnie się z nich wydobywa. A najważniejsze będą postaci Paszczaków, zaprezentowane dużą ilustracją na środku kart oraz powtórzone miniaturkami w ich rogach. Pod miniaturką każdego Paszczaka zobaczymy także małe czarne kropki. Jest ich od 1 do 4 i dokładnie tyle razy, ile widzimy kropek, dany Paszczak występuje w talii.

Dlaczego te kropeczki są takie istotne? Ponieważ sensem gry jest łapanie Paszczaków – innymi słowy: Gramy, starając się zgarnąć ze stołu jak najwięcej kart. O tym, jak to zrobić, opowiem dalej. O tym, jak nam się przy tym przydadzą kropki też.

Na razie po prostu zacznijmy rozgrywkę. Potasujmy wszystkie karty i rozdajmy każdemu graczowi po pięć Paszczaków. Pierwszy gracz wybiera jedną ze swoich kart i kładzie na środku stołu. Potem dobiera nową kartę z zakrytego stosu. Kolejni gracze postępują podobnie – wykładają jednego Paszczaka na stół i dobierają nowego na rękę. Tyle tylko, że każdy kolejny Paszczak na stole musi sąsiadować dowolną krawędzią karty z co najmniej jednym innym Paszczakiem. W ten sposób powstają mniej lub bardziej nieregularnie przecinające się rzędy i kolumny kart.

W wyniku wykładania kart powstają mniej lub bardziej nieregularnie przecinające się rzędy i kolumny kart.

I teraz właśnie wracamy do zasady dotyczącej zdobywania Paszczaków: Jeżeli po dołożeniu przez gracza swojego Paszczaka powstanie na stole linia kart – pionowa albo pozioma, na której końcach są dwa takie same Paszczaki, wtedy gracz zdobywa wszystkie karty z tej linii. Zbiera je ze stołu i kładzie zakryte przed sobą.

Pozioma linia kart, na której końcach są dwa takie same Paszczaki. Gracz zdobywa wszystkie karty z tej linii.

Zabranie rzędu lub kolumny kart ze stołu przez gracza powoduje czasami rozdzielenie grupy Paszczaków. Jeśli się to wydarzy, kolejni gracze muszą dokładać karty w taki sposób, żeby jak najszybciej znów połączyć Paszczaki w jedną grupę. Dopiero wtedy można znów starać się otaczać takimi samymi Paszczakami kolumny lub rzędy.

Zabranie kart z poprzedniego zdjęcia spowodowało rozdzielenie grupy Paszczaków. Kolejni gracze muszą najpierw na nowo połączyć Paszczaki w grupę.

Gdy wyczerpie się talia kart, kontynuuje się grę, aż każdy gracz wyłoży swojego ostatniego Paszczaka z ręki. Teraz wystarczy policzyć karty zdobyte przez siebie w trakcie gry. Kto ma ich najwięcej, wygrywa.

Jak widzicie, zasady Paszczaków są proste. Czy aż banalne? Szczęśliwie nie. A dlaczego? A bo wspomniane wcześniej kropki! Dobrze, może wytłumaczmy to sobie: Czy Paszczakiem, który występuje w talii tylko raz (jedna kropka przy miniaturce na karcie) dacie radę zamknąć linię kart z obu stron? Jasne, że nie. A Paszczakiem z dwoma kropkami. No, to już prędzej! Ale, ale, uwaga! Też nie zawsze. Bo jeśli karta takiego Paszczaka leżała wewnątrz linii zabranej już wcześniej przez któregoś z graczy, to na złapanie tym Paszczakiem innych kart nie ma już oczywiście szans. Za to: Do czego można użyć tego Paszczaka? Można nim spróbować przyblokować jakiegoś innego Paszczaka, żeby przeciwnicy nie mogli nim zdobyć kart. Można go zagrać w momencie, gdy trzeba połączyć Paszczaki w grupę… Podobnie rzeczy się mają z Paszczakami występującymi w grze po 3 i 4 razy. Choć tu prawdopodobieństwa rozkładają się już naturalnie inaczej.

Niektórzy z Was już się zapewne domyślili, że grając w Paszczaki warto starać się zapamiętywać, jakie postacie już zostały zabrane przez graczy. Karty trafiają nam na ręce co prawda w sposób całkowicie losowy, ale wiedząc, które z z kart mogą nam się jeszcze przydać, mamy większą możliwość sensownie zagrać coś z tej ręki na stół. Ja, żeby lepiej spamiętać, jakie Paszczaki mogą jeszcze coś na stole zdziałać,  pomagam sobie, nazywając w myślach zawód czy hobby prezentowane przez postać na karcie: Paszczak surfer, Paszczak laborant, itd. Typowi wzrokowcy pewnie będą mieli jeszcze łatwiej. Paszczaki po prostu przyciągają uwagę.

Podsumowując: Paszczaki są lekką grą karcianą, a przy tym po części grą memory – w takim bardzo pozytywnie odległym tego słowa sensie. Element pamięciowy przydaje rozgrywce nieco głębi, ale wciąż bez topienia w niej całej przyjemności z grania. Na drugim biegunie są emocjonujące momenty zaskoczenia, bo czasem poprzedzający nas gracz pokrzyżuje nam szyki, zabierając upatrzone przez nas karty albo tworząc wyrwę w grupie Paszczaków. Czasem karty zupełnie nam nie pójdą i to kilka tur pod rząd. Ale to wszystko dzieje się bez większych tragedii. Jakoś człowiek bez sprzeciwu przyjmuje, że to właśnie tak ma działać.

Grałem w tę grę z różnymi osobami, w różnym wieku. W ciągu miesiąca przy moim egzemplarzu bawiło się już jakieś 40 osób i zwykle nie kończyło się na jednej partii. Odbiór gry był zawsze pozytywny. A patrząc surowym okiem na mechanikę Paszczaków – tak być przecież nie powinno. Gdzieś w tyle głowy pojawiało mi się najpierw klasyczne: „Głupia, losowa gra.” Bo bezsprzecznie losowość jest i to na poziomie, który potencjalnie powinien już wkurzać, a jakoś dziwnie człowiek bawi się przy Paszczakach świetnie. I tak oto z partii na partię musiałem z pokorą przyznać, że czasem wciąż bywam głupi. Bo gra to przecież nie tylko zasady, ujarzmianie losowości i całe to et cetera. To przede wszystkim ludzie siadający do stołu, ich wspólnie spędzony czas i magia, urok, które uda się w takiej zabawie zawrzeć.

Dzieci reagują na Paszczaki efektem wow i zachwytem nad słodyczą postaci na kartach. Dorosłym przy tym tytule pojawia się na twarzy wyraz dziecięcej radości. Jakiś jest w tym taki fenomen niezwykły. Paszczaki okazują się chyba grą mocno magiczną. Nasza Księgarnia promuje je jako grę dla dzieci i grę rodzinną (dokładniej: dziecięco-rodzinną). Ja myślę, że spodobają się też osobom, które po planszówki sięgają od czasu do czasu, a preferują gry lekkie, łatwe i przyjemne. Może nawet takie z delikatnie imprezowym sznytem, który staje się w Paszczakach zauważalny w gronie osób trzech i więcej.

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia 
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

Punktometr Zagramy

ocena ogólna: 8/10
strategia / taktyka: 3/10
losowość: 7/10
interakcja: 3/10
wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 10/10

cena w sklepach: ok. 30 zł

moja ocena dla „Paszczaki” w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Paszczaki
Liczba graczy: 2 – 6
Wiek: od 5 lat
Czas gry: ok. 15 min
Wydawca: Nasza Księgarnia
Projektant: Tom Roediger
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
• 54 karty Paszczaków
• instrukcja

„Paszczaki” w serwisie BGG

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…