Polska w budowie (recenzja)

Niedawno, bo w lutym 2012, pojawiła się na rynku nowa gra wydawnictwa Trefl, zatytułowana „Polska w budowie”. Tytuł i tematyka gry budzą oczywiste konotacje, ale na szczęście też na tym odniesienia do najbardziej chyba osławionej inicjatywy naszych rządzących się kończą. Mimo swego „politycznego” i przez to na pewno rzucającego się w oczy tytułu „Polska w budowie” chce być po prostu grą rodzinną. Wiek graczy ustalono na 8+, a sama zabawa opiera się na tak bardzo lubianej przez dzieci i młodzież koncepcji zbierania surowców i rozbudowy. Gracze wcielają się tu w menedżerów dużych firm budowlanych, które zwyciężyły w przetargach ministerialnych i teraz realizują rozbudowę dróg i autostrad w różnych miejscach Polski.
Planszówkę wydano z rozmachem, o czym świadczyć może po pierwsze fakt, że elementy gry wypełniają pudełko niemal po samo wieczko, po drugie – wielkość i forma planszy. Tę zaprojektowano jako mapę składaną z 16 ogromnych puzzli, przypominających kształtem województwa. Zdecydowanie polecam rozgrywkę na jakimś bardziej rozległym stole, tym bardziej, że naokoło tej planszy-mapy potrzebować będziemy jeszcze sporo miejsca na planszetki przedsiębiorstw, żetony, karty województw i tzw. karty infrastuktury, leżące po części w talii, po części w odkrytej puli, po części przed poszczególnymi graczami.
Jakości wydania niewiele można zarzucić. Elementy są solidne i trwałe, co nie jest niczym dziwnym w przypadku Trefla, który dysponuje przecież własną drukarnią i ma pełnię kontroli nad efektem produkcji. Także pod względem graficznym produkt jest dość udany. Ilustracje kart dobrze komponują się ze stylem mapy i planszetek. Mniej przekonująco za to wypadła część ikonek, głównie na tzw. kartach specjalnych. Ma się wręcz wrażenie, że grafikowi zabrakło na nie lepszego pomysłu.
Zasady gry są nieco tylko bardziej skomplikowane niż zasady przysłowiowego „Monopoly”, przy czym tu trudnością dla mniej doświadczonych graczy może być przede wszystkim względna mnogość opcji, jakie otrzymują do dyspozycji w swojej turze, tym bardziej, że tę można rozegrać w jednej z dwóch lokacji – w biurze lub na budowie. Instrukcja stara się wyjaśnić możliwe akcje gracza w sposób metodyczny, uporządkowany i nie licząc kilku zaledwie miejsc, w których można było zapisać kilka drobiazgów nieco lepiej, w zasadzie się to jej udaje.

Gracze rozpoczynają rozgrywkę z planszetką przedsiębiorstwa, a wraz z nią otrzymują karty kilku województw – w liczbie różnej przy różnej liczbie graczy. Każda karta województwa zawiera listę zadań do zrealizowania na danym terenie. Gracz może z niej odczytać ile autostrad, czteropasmówek, dwupasmówek, skrzyżowań, mostów i obwodnic będzie musiał wybudować.

Gra kończy się w momencie, gdy któryś z graczy zakończy z sukcesem wszystkie swoje inwestycje. Śledzenie postępów graczy rozwiązano w „Polska w budowie” w bardzo prosty sposób. Budowanie polega na przekładaniu żetonów przyporządkowanych karcie danego województwa na odpowiednie pola województwa na planszy.
Jak się dowiedziałem w korespondencji z wydawnictwem, autor gry, Piotr Milewski, zajmował się do tej pory grami karcianymi i trzeba przyznać, że jego zamiłowanie do tego przede wszystkim gatunku widać i w tym przypadku. „Polska w budowie” jest bowiem planszówką w sposób dość umowny – plansza i żetony są praktycznym dodatkiem, ale cały mechanizm opiera się właściwie tylko na kartach: Gracze „kupują” je z odkrytej puli, zwanej tutaj „ofertą rynkową”, przy czym losowość tego doboru ogranicza nieco możliwość użycia karty specjalnej „Dostawca”. Zebrane karty kompletują w zestawy, którymi „płacą” za wybudowanie poszczególnych elementów infrastruktury drogowej. Pole manewru poszerzają w tym przypadku karty specjalne „Pracownik miesiąca „ i „Społeczność lokalna”, które pozwalają elastyczniej wykorzystywać zasoby przedsiębiorstwa.
Z kolei karty specjalne „Archeolog” i „Rekruter” wprowadzają element negatywnej interakcji. Pierwsza z nich pozwala czasowo zablokować inwestycję w jednym z województw przeciwnika, druga – podebrać mu 2 karty zasobów lub kartę inżyniera, tak bardzo potrzebną przy budowie mostu, skrzyżowania lub obwodnicy. Szczęśliwie ten aspekt rozgrywki wydaje się być odpowiednio wyważony: możliwość ataku wzbogaca rozgrywkę o dodatkowe emocje, ale nie pojawia się ani za często ani nie spowalnia inwestycji zaatakowanych w nadmierny sposób.
Mnie osobiście bardzo spodobało się, że autor postawił na konieczność dobrego planowania. Każąc graczom zdecydować się w każdej turze albo na dobranie nowych kart (akcje w biurze) albo na budowanie (akcje na budowie), zmusił ich do zarządzania nie tylko zasobami, ale i czasem. Zwycięstwo oczywiście zależy wciąż w jakiejś mierze od losowo pojawiających się w puli kart, ale nie bez znaczenia jest także efektywność w wykorzystywaniu posiadanych możliwości. W połączeniu takiego właśnie charakteru rozgrywki z dyskretnie zaimplementowanymi elementami edukacyjnymi, takimi jak podział administracyjny kraju podany w popularnej formie puzzli, potrzeba ciągłego przeliczania i kojarzenia elementów według podanej na planszetkach tabeli kosztów, powstała gra wyraźnie aktywizująca i w efekcie po prostu wciągająca.

Testowaliśmy „Polskę w budowie” w gronie gimnazjalistów. Ja dla gry jestem oczywiście już nieco za stary, potrzebuję nieco większej dawki wrażeń i trochę większej głębi rozgrywki – ale też nie bardzo należę do grupy docelowej tego produktu. Moim młodszym współgraczom za to gra bardzo się spodobała i jest to najlepsza dla niej rekomendacja. Młodzież grała z pełnym zaangażowaniem i z wypiekami na twarzy. Pewnym problemem były wprawdzie początkowo dość liczne karty specjalne, tym bardziej, że pomoce do nich nie zmieściły się na planszetkach i musieliśmy kilka razy zaglądnąć do instrukcji, ale po dwóch, trzech partiach wszyscy już dobrze się orientowali w funkcjach wszystkich kart i coraz lepiej wykorzystywali oferowane przez nie możliwości taktyczne.

Co do gry z młodszymi dziećmi, takimi powiedzmy w wieku 8-12 lat, raczej zalecałbym więcej zaangażowania i cierpliwości osoby dorosłej przy tłumaczeniu zasad. Gra nie jest trudna, ale daje już pewną liczbę możliwości i opcji wyboru, trzeba opanować dość spory korpus reguł. Dzieci ogólnie lepiej niż dorośli zapamiętują, ale niekoniecznie od razu radzą sobie z kojarzeniem zależności i ciągów przyczynowo-skutkowych między różnymi działaniami. Warto, żeby rodzic asystował przynajmniej przy kilku pierwszych rozgrywkach i od czasu do czasu podpowiedział jakieś optymalne rozwiązanie. Nie nazbyt nadgorliwie oczywiście – tyle tylko, żeby uniknąć frustracji z powodu trudności i niepowodzenia. Wtedy gra ma szansę rosnąć razem z dzieckiem i powrócić na stół jeszcze niejeden raz.

Dziękujemy wydawnictwu Trefl
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

 
Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 8/10
strategia / taktyka: 7/10
losowość: 4/10
interakcja: 4/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 8/10

moja ocena dla „Polska w budowie” w serwisie BGG: 6

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Polska w budowie
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 40 – 60 min
Wydawca: Trefl
Projektant: Piotr Milewski
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
• plansza – Polska, puzzlowy układ polskich województw
• 5 planszetek przedsiębiorstw
• 16 kart województw
• 125 kart infrastruktury
• 24 karty specjalne
• 75 żetonów
• instrukcja

„Polska w budowie” w serwisie BGG (brak profilu gry, stan: 16.03.2013)

You may also like...

1 Response

  1. Lidia pisze:

    POLSKA KRAJ KURIOZALNYCH BUDÓW, CI ROBOTNICY ZWIESZAJĄ GŁOWY PAKRUJĄC W WANACH W BIAŁY DZIEŃ NA DRODZE I MAJĄ TAKIE GIGANTYCZNE WYTRZESZCZONE GAŁY WIĘC PO CO STRASZĄ LUDZI?

Dodaj komentarz