Qwirkle (recenzja)

Przy stoliku siedzi czterech graczy. Przed każdym z nich stoi na krawędzi dokładnie 6 drewnianych płytek. Na każdej płytce jest przedstawiony jeden z 6 kształtów w jednym 6 kolorów. W swojej kolejce gracze dokładają różną liczbę płytek na stół, czasem jedną, czasem dwie, czasem cztery czy pięć. Po każdym ruchu zapisują punkty. Powoli na stole powstaje wzór przypominający ten, jaki tworzy się na planszy do Scrabble, jednak nie mamy tutaj do czynienia z literami, tylko z symbolami. Czyli jest tocoś jak Scrabble dla analfabetów.

– W co gracie?
– W Qwirkle!
Qwirkle to bardzo prosta gra logiczno-losowa dla 2-4 graczy, za stworzenie której odpowiedzialna jest Susan McKinley Ross, a za jej wydanie raczej nieznana w Polsce firma Mindware (później także m.in Schmidt Spiele – przyp. red.). Przyjrzyjmy się jej bliżej.
Zawartość pudełka
W średniej wielkości kartonowym pudełku znajdziemy 108 drewnianych żetonów z symbolami w 6 kształtach i 6 kolorach (każda kombinacja kolor + kształt występuje dokładnie trzykrotnie), płócienny woreczek oraz bardzo krótką, acz przejrzystą instrukcję.
Jeżeli chodzi o wykonanie żetonów, to są one zrobione z drewna (nie pytajcie mnie jakiego – nie jestem stolarzem, ani dendrologiem), które pomalowano na czarno, a następnie naniesiono nań symbole. Żetoniki są ładne i wydawałoby się, że wykonane dość dokładnie, jednak, kiedy im się przyglądniemy, zauważymy, że nie wszystkie są równej grubości, a na niektórych z nich widać spękania (wynikające prawdopodobnie z faktury drewna). Same symbole są wyraźne i czytelne, podobnie jak kolory – jednak tylko przy dobrym oświetleniu. Przy słabszym oświetleniu kolory pomarańczowy oraz czerwony mogą się mylić (co ciekawe, w pierwszym wydaniu gracze narzekali na podobieństwo niebieskiego i fioletowego – tamta wada została poprawiona, jednak zamiast niej dano nową ;)). Wady te nie są specjalnie małe, jednak nie są na tyle gigantyczne, aby strasznie rzutować na przyjemność płynącą z rozgrywki.
Do tego w pudełku jest jeszcze woreczek – niby zwykła rzecz, ale muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał. Jest duży, pojemny i wykonany z materiału przyjemnego w dotyku (w przeciwieństwie do kilku innych woreczków spotykanych w grach).

Ogólnie gra prezentuje się bardzo ładnie i zachęca do wypróbowania.
Zasady gry
Każdy z grających otrzymuje na początku 6 żetoników, które stawia przed sobą niczym kości domino (na boku, tyłem do przeciwników). Podczas swojej tury gracz wykonuje jedną akcję z tymi żetonami: albo dokłada na stół nowy żeton, albo odrzuca do woreczka kilka żetonów i na ich miejsce dobiera nowe (wymienia).
Podczas dokładania żetonów obowiązuje zasada, że wszystkie żetony muszą być dołożone w ramach jednego ciągłego wiersza, bądź jednej ciągłej kolumny. Do tego wszystkie żetony w ciągłej kolumnie bądź wierszu (czyli stykające się ze sobą) muszą być identycznego koloru – ale na każdym musi być inny symbol lub muszą wszystkie muszą mieć identyczny symbol – jednak muszą być w różnych kolorach. Za dołożone żetony gracz dostaje punkty, których liczba uzależniona jest od tego ile żetonów znajduje się w rzędach, w których znajdują się dołożone żetony. Najlepiej będzie to pokazać na przykładzie:

Za dołożenie 3 żetonów z niebieskimi symbolami gracz otrzyma:
   2 punkty za gwiazdki czteroramienne
   3 punkty za koła
   5 punktów za kwadraty
   3 punkty za kolumnę z niebieskimi żetonami
————————————
Łącznie 13 punktów
Jeżeli gracz dokłada do rzędu/kolumny szósty żeton, tworzy tzw. Qwirkle, za którego otrzymuje premię w wysokości 6 punktów.

Podwójny Qwirkle!
Po swoim ruchu gracz dobiera z woreczka tyle żetonów ile wyłożył, a kolejka przechodzi na następną osobę.
Gra kończy się w momencie kiedy jeden z grających wyłoży swój ostatni żeton. Osoba ta otrzymuje dodatkowe 6 punktów, a zwycięzcą zostaje gracz z najlepszym wynikiem.
Wrażenia
Tak jak już wspomniałem we wstępie, gra samym wyglądem przypomina Scrabble. Kiedy do tego weźmiemy sposób zagrywania żetonów oraz punktację, podobieństwo jest jeszcze większe, ale dokładnie w tym miejscu też się kończy. Qwirkle, w przeciwieństwie do popularnej gry literowej, nie wymaga strasznie bogatego zasobu słów, ani nie wywołuje bitew o słowa (Takiego słowa nie ma! Jak nie ma, jak jest?). Moim zdaniem jest to duża zaleta Qwirkle – w Scrabble grałem 2 razy w życiu i to po angielsku. Zaproszony, do Scrabbli raczej nie siadam, ponieważ wiem, że dostanę baty.
Qwirkle dzięki bardzo prostym zasadom idealnie nadaje się do rozegrania w gronie rodzinnym. Reguły każdy łapie w lot i po dwóch ruchach wszyscy mają równe szanse. Nie oznacza to jednak, że gra jest banalna. Podczas rozgrywki od graczy mimo wszystko wymagane jest pewne skupienie i analizowanie, gdzie należy umieścić żeton, aby dostać możliwie najwięcej punktów. Pomimo, iż mogłoby wydawać się, że podczas tur przeciwników nie mamy wiele do roboty, to nie jest tak do końca. Kiedy przestaniemy skupiać się na grze możemy zacząć tracić panowanie nad tym, co się dzieje, przez co nie raz wyłożymy żetony w miejscu, które wcale dla nas nie jest najlepsze, a to może przesądzić o wygranej.
Należy także wspomnieć o tym, że twór jaki budujemy na stole, wygląda bardzo ładnie i zawsze przyciąga oko. Jest kolorowy, trochę chaotyczny, ale zarazem regularny – po prostu ciekawi. Ilekroć graliśmy w Qwirkle, a w pobliżu była osoba nie znająca tej pozycji,  zawsze padało pytanie „Co to?” – wypowiadane z dużym zaciekawieniem i entuzjazmem. Czyli pierwszy krok w stronę zachęty jest bardzo dobry.

Koniec gry.

Wśród opisu wszystkich zalet gry nie można pominąć jednak decydującej roli czynnika losowego, który w znacznym stopniu kieruje rozgrywką. Niestety niektórych może on doprowadzać do iście szewskiej pasji, kiedy to po kolejnych ruchach czy wymianach nie dochodzi nam nic dobrego, podczas gdy przeciwnicy gnają do przodu w punktacji jak szczeniak spuszczony ze smyczy na łące. Cóż, tak już jest w grach, gdzie występuje element losowy, i trzeba się z tym pogodzić. Mnie osobiście to jakoś bardzo nie przeszkadza, choć może głównym tego powodem jest to, że stosunkowo często mam szczęście w losowaniu.

Poza tym gra w swojej losowości nie jest wcale taka nieprzewidywalna. Gracze poprzez umiejętne zagrywanie żetonów mogą się przygotować na lepsze punktowanie, a przynajmniej mogą starać się, aby przeciwnicy nie mieli za łatwo. Jak na grę rodzinną jest to sytuacja idealna – każdy ma równe szanse i nie ma wyraźnej dysproporcji w ruchach.
Jedyne do czego można się tak naprawdę moim zdaniem przyczepić, jeżeli chodzi o zasady, to mechanizm wymian. Zawsze bardziej opłaca się coś wyłożyć niż wymieniać. W końcu podczas wymiany nie dostajemy żadnych punktów, a w momencie wyłożenia nie dość, że zdobywamy punkty, to jeszcze pozbywamy się słabego żetonu i na jego miejsce dobieramy nowy, być może lepszy.
Osobiście bardzo polubiłem Qwirkle i to niezależnie od liczby graczy. Tak samo dobrze gra mi się w 2, 3, jak i w 4 osoby. Nie przeszkadza mi poziom czynnika losowego i dobrze bawię się podczas gry, ale widząc srogie miny współgraczy, którym nie wychodzi losowanie. jestem w stanie zrozumieć, jak odbiór gry może zostać zachwiany przez nieszczęśliwe dobieranie żetonów.
Podsumowanie
Qwirkle to bardzo przyjemna gra logiczno-losowa, idealnie nadająca się do rozgrywek w rodzinnym gronie. Proste zasady oraz kolorowy wzór powstający na stole to czynniki, które powinny przyciągnąć do gry nie tylko starszych, ale i młodszych. Osobiście grę tę bardzo lubię, jednak nie polecam jej osobom, które razi abstrakcyjność gier oraz czynnik losowy – to gra wybitnie nie dla nich. Natomiast Ci, którym te cechy nie przeszkadzają powinni być bardzo zadowoleni. Jeżeli mieścicie się w tej grupie to wypróbujcie – naprawdę warto!

Tytuł: Qwirkle
Autor:
Susan McKinley Ross
Czas rozgrywki: 30 minut
Liczba graczy: 2-4
Wydawca: Mindware, Schmidt Spiele
Ocena ogólna: prawie 5/5 (naprawdę, bardzo lubię tę grę)
Wykonanie i grafika: 4/5 (kolorki, pęknięcia – mogło być lepiej)
Złożoność: 2/5

Autorem powyższej recenzji jest: uiek. Tekst został pierwotnie opublikowany w niefunkcjonującym już serwisie Kraina Gier i – po uzgodnieniach z redakcją tamtego portalu – przeniesiony na łamy Spiellust.net.

You may also like...

3 komentarze

  1. Kaki napisał(a):

    Tylko dlaczego nie bakelitowe te płytki 🙁

  2. pomimo napisał(a):

    Kaki, w międzyczasie miałem okazję korespondować z G3 i przy okazji mogę Ci odpowiedzieć na Twoje pytanie.

    Dlaczego w Qwirkle nie ma bakelitowych płytek?

    Oczywiście z powodów kosztów – głównie kosztów transportu, bo ile wtedy by takie Qwirkle musiały ważyć. A poza tym, chciałbyś targać potem takie ciężkie pudło?

  3. Bartek napisał(a):

    Gra super, ale nie polecam bo bardzo szybko się niszczy przy normalnym użytkowaniu! Od początku klocki były popękane, a już po dwóch dnia jeden całkowicie się rozpadł. Super jakość za 100 zł.

Dodaj komentarz