Ricochet Robots (recenzja)

Gra bez… gry. Tak w najkrótszy i jakże prowokujący sposób można scharakteryzować grę Alexa Randolpha (Spiel des Jahres dla Enchanted Forest w 1982 roku). Pomimo iż w naszym kraju zostało wydanych kilka gier tego autora (m.in. Sagaland oraz Mini Hazard), to nie jest on specjalnie rozpoznawany. Mimo tego Ricochet Robots przyciągnął moją uwagę i zyskał uznanie.
Pierwszym wydawcą gry był Hans im Glück. Ja dysponuje jedynie najnowszym egzemplarzem wydanym wspólnie przez Rio Grande Games, Tilsit i Abacus Spiele. O tym, jakie to ma znaczenie, powiem za moment. Teraz przyjrzyjmy się samej grze.
Gra, jak przystało na markowe wydawnictwa, prezentuje się solidnie, chociaż nie powala szczególnie ani zawartością pudełka, ani szatą edycyjną. Tak więc w solidnym kartonowym pudełku o wymiarach ok. 32x23x5 cm znajdują się cztery kwadratowe części planszy, plastikowy element łączący, 5 pionków robotów, klepsydra i kilkanaście żetonów. Instrukcja mieści się na jednej kartce formatu zbliżonego do A4.

Na początku gry składamy 4 elementy planszy w jedną całość i łączymy je plastikowym „spinaczem”. Ponieważ plansze są dwustronne i można je układać w dowolnych konfiguracjach (byleby otwory mocujące skierowane były do środka planszy), to razem otrzymujemy 96 możliwych kombinacji. Całkiem sporo. Na planszy mamy wymalowane przeszkody w postaci murków i ukośnych ścianek, a także różnorakie symbole, których kolory odpowiadają kolorom robotów. Symbole na planszy mają swoje odpowiedniki w żetonach dołączonych do gry.

Po rozłożeniu planszy nadszedł czas na początkowe rozstawienie. W podstawowej wersji gry używamy jedynie 4 z pięciu dostępnych robotów: czerwonego, żółtego, zielonego i niebieskiego. Robot czarny potrzebny będzie tylko, gdy chcemy zagrać w rozszerzony wariant gry. Wspomniane cztery roboty układamy w sposób całkowicie losowy na planszy. Musimy przestrzegać przy tym dwóch prostych zasad. Po pierwsze na jednym polu wolno ustawić tylko jednego robota; po drugie – robotów nie wolno ustawiać na polach z symbolami i elemencie środkowym. Pod roboty wsuwamy odpowiadające im żetony, aby zaznaczyć ich pozycje startowe, co może mieć znaczenie, gdyby przyszło nam cofać zaplanowane ruchy. Następnie 17 żetonów celów należy zakryć, dokładnie wymieszać i wylosować jeden żeton, który  umieszczamy odkryty na środku planszy. Symbol na żetonie wskazuje miejsce na planszy, do którego ma dotrzeć robot, zaś kolor żetonu wskazuje, który z robotów ma podjąć się tego wyzwania. Pozostałe trzy roboty pełnić będą w tej rundzie funkcje pomocnicze. Dla przykładu jeżeli wylosowaliśmy niebieski żeton przedstawiający planetę, to musimy dotrzeć w jak najmniejszej ilości ruchów niebieskim robotem do tego miejsca na planszy. I tu zaczyna się cała zabawa i mały… zonk!
Po pierwsze całość (no prawie całość) gry odbywa się w głowach graczy, po drugie, i to jest najfajniejsze, w grze może brać udział dowolna liczba graczy! Jest to możliwe ponieważ wszyscy gracze grają, choć lepszym określeniem będzie, rozwiązują łamigłówkę wspólnie. A celem graczy jest odpowiedzenie na pytanie, jaka jest najmniejsza liczba ruchów, w której wskazany robot może osiągnąć cel. Gracz, który pierwszy to przewidzi, podaje wartość na głos, uruchamiając jednocześnie klepsydrę. Od tego momentu pozostali gracze mają niecałą minutę, żeby podać własne wartości. Niekoniecznie muszą być one mniejsze. Może się zdarzyć, że będą większe, gdy gracze uznają, że oponenci nie mają racji i mylnie podali zbyt zaniżone wartości. Gdy czas upłynie, rozpatruje się zalicytowane wartości. Zaczyna gracz, który podał najmniejszą wartość. Przestawia roboty na planszy, głośno licząc ruchy. Jeżeli liczba ruchów w jakiej robot dotarł do wyznaczonego celu jest równa lub mniejsza od zalicytowanej, to gracz ten zdobywa żeton położony na środku planszy. Jeżeli nie, to roboty wracają na pozycje startowe i rozpatrujemy wartość podaną przez kolejnego gracza.
Po przydzieleniu żetonu zwycięzcy rozpoczyna się kolejna runda. Przy czym roboty stoją na pozycjach, na których zakończyły rundę poprzednią. Żetony robotów należy umieścić pod robotami na nowych pozycjach. Odkrywamy kolejny żeton i zabawa toczy się dalej. Zwycięzcą zostaje gracz, który zdobył najwięcej żetonów celów.

Skoro już założenia samej rozgrywki są znane, to pora wyjaśnić jak poruszają się roboty. Otóż roboty poruszają się jedynie po liniach prostych, ale ich ruch cechuje spora doza bezwładności. Roboty w jednym ruchu poruszają się na wprost (w pionie lub poziomie) do momentu zderzenia z przeszkodą. Gdy napotkają przeszkodę to odbijają się od niej pod kątem prostym i kontynuują swój ruch w prawo lub lewo – w zależności od uznania gracza. Każde takie przemieszczenie, do momentu odbicia liczy się jako jeden ruch. Pewien wyjątek stanowią kolorowe przeszkody ustawione ukośnie. Zderzenie z taką przeszkodą determinuje kierunek odbicia. Co ciekawe, gdy na drodze robota stoi przeszkoda w jego kolorze, to całkowicie ją ignoruje, tak jakby jej tam nie było. Środkowy element łączący także jest przeszkodą i roboty mogą odbijać się także od niego. Cóż jednak ma począć gracz, gdy symbol na planszy, do którego ma dotrzeć, jest umieszczony w miejscu… nieosiągalnym? Ano wtedy na pomoc przychodzą nam pozostałe roboty. Należy nimi tak manewrować, aby docelowy robot mógł w trakcie wykonywania swojego ruchu odbić się od nich jak od przeszkody i osiągnąć wyznaczony cel.
Teraz jestem wam jeszcze winien wyjaśnienie, jakie znaczenie ma, którym wydaniem gry dysponujemy. Otóż najlepiej mieć… oba. Okazuje się bowiem, że najnowsza wersja gry ma zmienione plansze i posiadając także starą wersję ma się jeszcze większą frajdę z gry, gdyż plansze ze starej edycji można łączyć z nowymi powiększając w znaczący sposób ilość dostępnych kombinacji.
Gdy już pogramy trochę w podstawową wersję gry, pora dołożyć czarnego robota. Służy on jedynie jako robot pomocniczy, bowiem nie ma żetonów w kolorze czarnym. Ale, uwaga! Wśród żetonów znajduje się swoisty joker – kolorowy wir. Pole z wirem przyciąga robota w dowolnym kolorze. Teraz więc liczenia mamy więcej, ale też frajda z podania prawidłowej wartości jest dużo większa.
Mam nadzieję, że sięgając po Ricochet Robots nie będziecie zawiedzeni i gra dostarczy wam równie wiele frajdy, co mnie. Polecam!

Tytuł: Ricochet Robots
Autor: Alex Randolph
Liczba graczy: 2- ∞
Czas rozgrywki: 30 min
Wiek graczy: od 10 lat
Wydawca: Abacus Spiele, Rio Grande Games, Tislit

Ocena ogólna: 4/5
Wykonanie: 4/5
Złożoność: 2/5

Ricochet Robots na BGG

Autorem powyższej recenzji jest: Thomas Bittern. Tekst został pierwotnie opublikowany w niefunkcjonującym już serwisie Kraina Gier i – po uzgodnieniach z redakcją tamtego portalu – przeniesiony na łamy Spiellust.net.

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…