Rolnicy

Jakieś prawie 10 lat temu zrecenzowałem grę planszową Eine Frage der Ähre (Heartland) Jeffreya D. Allers, twórcy bohaterki dzisiejszej recenzji – gry karcianej Rolnicy. Tematyka obu tych gier jest podobna – obie są grami głównie o rolnictwie, pierwszy z tych tytułów sięgał też w obszary hodowli, ale raczej symbolicznie. Eine Frage der Ähre było sporym (i to w sensie dosłownym) kawałkiem solidnej planszówki, skrzywdzonej nienajchwytliwszą okładką, ale z już całkiem funkcjonalną grafiką samych elementów gry. Pamiętam, że lubiłem po nią swego czasu sięgać – podobał mi się szczególnie koncept nadbudowywania upraw, z rundy na rundę stopniowo zmieniający sytuację na planszy. Gdy zobaczyłem zapowiedzi wydania Rolników i zerknąłem na nazwisko autora, od razu pojawiło mi się skojarzenie z tym jego starszym tytułem. Podejrzewałem, że stworzył po prostu karcianą, czyli skromniejszą w sensie objętości zasad, czasu gry itd. wersję tamtej planszówki – jak to często robią i inni autorzy. Na szczęście ta obawa nie sprawdziła się aż w takim stopniu jak myślałem – Jeffrey D. Allers upakował w Rolnikach grę wystarczająco różną od Eine Frage der Ähre – sam koncept tamtej był może i jakąś autoinspiracją, ale to akurat Rolnikom wyszło na dobre – mechanika nadbudowywania upraw na pewno była warta ponownego wykorzystania jej w innym tytule.

Rolnicy przychodzą do nas zapakowani w niewielkie pudełko, a grę tworzy zasadniczo spora talia kart. I to naprawdę wystarczy – nie od dzisiaj wiadomo przecież, że w formacie gry karcianej można nieraz upchnąć większą głębię niż w niejednej grze z planszą.  Taka to już jest chyba w kartach zaklęta zdolność kreacji. Można fantazjować przecież i w kwestii funkcji, i zawartości. Nawet format i kształt karty potrafi mieć znaczenie.

Karty Rolników mają specyficzny rozmiar – też nie bez przyczyny; podobnie jak żetony uprawa w Eine Frage der Ähre, tak i tu karty upraw bazują na pomyśle klocków domina, które będziemy dokładać do siebie lub układać jeden na drugim. Wszystko po to, żeby uzyskać jak największy, najlepiej punktowany areał poszczególnych uprawianych gatunków roślin.

W praktyce tura gracza wygląda tak: Z pięciu kart na ręce gracz wybiera dwie karty. Jedną z nich dokłada do swojego własnego gospodarstwa, ograniczonego do rozmiaru kwadratu 3×3 pola, drugą – do rozrastającego się runda po rundzie, wspólnego dla wszystkich graczy obszaru spółdzielni rolniczej. Gracze starają się układać karty w taki sposób, aby maksymalnie powiększyć obszary upraw gatunku rośliny, za którą chcą zebrać punkty. Gdy gracz uzna, że łączna liczba fragmentów pól z rozwijaną przez niego uprawą w jego gospodarstwie oraz w spółdzielni jest dla niego satysfakcjonująca, a w danej turze był w stanie dołożyć kartę z daną uprawą do spółdzielni – może przeprowadzić żniwa. Bierze wtedy z dostępnych jeszcze kart zbiorów kartę najbliżej odpowiadającą wielkości jego uprawy.

Ważne w Rolnikach jest, że plon z każdej z 5 roślin występujących w grze gracz może zebrać tylko raz. Im większy rozmiar zbiorów, tym więcej punktów przynosi. Z drugiej strony pilnować warto również, żeby na koniec gry mieć jak najwięcej kart zbiorów – za przeprowadzone 3 zbiory dostajemy dodatkowo 5 punktów, za 4 – 10, a za 5 – nawet 15. Biorąc pod uwagę, że rozgrywka kończy się albo w momencie, gdy zgrane zostaną wszystkie karty, albo – i jeszcze częściej – w chwili, gdy któryś z grających zbierze 5 różnych kart zbiorów – stajemy przed kilkoma ważnymi wyborami. Na jakich rozmiarach upraw się skoncentrować? Czy zbierać mniejsze plony, dążąc do zgromadzenia jak największej liczby kart zbiorów, zanim uczyni to inny gracz lub wyczerpią się karty? A może próbować raczej zbierać najwyżej punktowane karty zbiorów – tylko, czy i jak bardzo pozwolą nam na to inni gracze? Z czyich upraw w spółdzielni warto skorzystać, w jakim rytmie i w jakiej kolejności uprawiać poszczególne rośliny?  I czy ostatecznie naszego apetytu na punkty za zbiory nieopatrznie nie przekalkulujemy?

Ważne w Rolnikach jest także jak najbardziej efektywne rozwijanie i wykorzystywanie upraw we własnym gospodarstwie i na polach spółdzielni. Ciekawym elementem wspierającym dążenia graczy są w tym kontekście spichlerze. Spichlerze pełnią rolę jokerów – można je traktować jak fragmenty uprawy, z którymi sąsiadują w pionie lub poziomie. W ten potrafią połączyć mniejsze obszary danej uprawy w większą całość i ułatwić kumulację obsianego daną rośliną areału. Nie ma jednak róży bez kolca. Raz położony spichlerz może zostać zakryty tylko innym spichlerzem – w przeciwieństwie do upraw, które można zakrywać innymi uprawami lub spichlerzami.

Z powyższą regułą wiąże się pewien problem, na którym niespodziewanie potknął się sam autor gry. W instrukcji, którą znajdziemy w pudełku, kwestia spichlerzy okazała się niestety niedoprecyzowana. W skrajnych przypadkach (a nam taki wydarzył się już przy pierwszej partii w Rolników) – tzn.,  gdy spichlerze w gospodarstwie gracza ułożyć w regularną szachownicę – gracz, który akurat nie miał ręce żadnej karty ze spichlerzem, tracił w ogóle szansy dołożenia uprawy do gospodarstwa zgodnie z regułami gry. Konsultowałem ten problem z autorem i Jeffrey D. Allers miał dwa pomysły na rozwiązanie tego problemu. Według jednego z nich gracz po zablokowaniu sobie możliwości dołożenia karty do gospodarstwa, miałby kończyć natychmiast grę i pozostawać z punktami, które do tego momentu już zdobył. Na szczęście Jeffrey tę zasadę zarzucił – moim zdaniem słusznie, bo w grze tej kategorii karanie gracza za ograniczenia immanentnie tkwiące w samej mechanice nie byłoby dobrym wyjściem. Ostatecznie w poprawionej wersji instrukcji, którą znajdziecie na stronie gry w serwisie wydawnictwa, pojawiło się ograniczenie do 3 spichlerzy w gospodarstwie gracza.

Z tą drobną poprawką Rolnicy działają już prawie, prawie całkiem gładko. Podoba mi się w Rolnikach, że prostota zasad nie idzie w tej grze z żadnym prostactwem. Lubię gry, w których poszczególne elementy mechaniki dobrze się zazębiają, a w tym przypadku widać wyraźne podziały i zależności między przestrzenią przeznaczoną tylko dla decyzji gracza (własne gospodarstwo) i tą, gdzie interesy wszystkich grających ścierają się ze sobą (obszar spółdzielni). Decyzje o momencie punktowania poszczególnych upraw są dokładnie następstwem tego, jak te dwie przestrzenie w grze się graczowi rozwijają i oddziałują na siebie wzajemnie.

Jedną jeszcze tylko rzecz w Rolnikach muszę poddać autorowi pod ponowną rozwagę: Nie przekonują mnie wartości bonusów za liczbę kart posiadanych zbiorów. Podobnego rodzaju wątpliwości miała spora część moich współgraczy. W obecnej wersji gra promuje rolników miernych i przeciętnych, za to stawiających na tempo, na ilość kart zbiorów, a nie na ich jakość. I z takimi właśnie przegrywają niekiedy gracze celujący w średnio – i wysokopunktowane karty zbiorów.  Może tak sobie to autor wymyślił, może tak ma być? Może w Rolnikach trzeba znaleźć jakiś złoty środek? Próbowaliśmy, czasem się to sprawdza, a czasem nie. Niekiedy po grze w Rolnikach pozostaje jakiś lekki niedosyt w kwestii balansu punktowania.

Czy ten niedosyt waży aż tak mocno na ocenie gry jako całości? Myślę, że nie. Ja w Rolników – nawet mimo tej lekko przestrzelonej punktacji z bonusów – lubię zagrać. Podobali się też w zasadzie każdej osobie, jaką do rozgrywki zapraszałem. To przede wszystkim sprytnie zaprojektowana, lekko złożona, ale wciąż bardzo przystępna gra z przyjemną, a czytelną grafiką, dobrym skalowaniem (przy mniejszej liczbie graczy odkłada się po prostu część kart) oraz odpowiednim do swojej treści czasem rozgrywki.

Wiem, że sam autor jest do Rolników bardzo przekonany, wierzy w ich sukces i chyba nawet już pracuje nad dodatkami. Te rzeczywiście mogłyby przydać rozgrywce nowych walorów. A może – tak sobie teraz marzę – Jeffrey pokusiłby się o stworzenie osobnych gier, które można by łączyć z Rolnikami – jak to ma miejsce z serią Century. Takie światotwórstwo w klimatach niekoniecznie egzotycznych.

Cokolwiek dalej wokół Rolników projektantowi tej gry – w mariażu z Naszą Księgarnią, jak mniemam – się jeszcze zadzieje, ja będę trzymał kciuki. A Wy, gdy już też zagracie w tę grę – podzielcie się w komentarzu Waszymi wrażeniami. Bo niby dlaczego tylko zdanie recenzenta miałoby się liczyć?

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia 
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

Punktometr Zagramy

ocena ogólna: 7/10
strategia / taktyka: 7/10
losowość: 3/10
interakcja: 6/10
wykonanie gry: 9/10
stosunek cena do jakości: 9/10

cena w sklepach: ok. 50 zł

moja ocena dla „Rolnicy” w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Rolnicy
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek: od 10 lat
Czas gry: ok.  30 – 45 min
Wydawca: Nasza Księgarnia
Projektant: Jeffrey D. Allers
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
• 90 kart upraw
• 25 kart zbiorów
• 1 karta gracza rozpoczynającego
• 1 karta punktacji
• instrukcja

„Rolnicy” w serwisie BGG

 

You may also like...

2 komentarze

  1. bb pisze:

    Nie do końca zgadzam się z „problemem” spichlerzy, przecież to ewidentna wina gracza, nieprzemyślanego dokładania kart i liczenia na łut szczęścia, że dostaniemy w dociągu spichlerz. Trochę podobnie jak mogłabym tłumaczyć sobie, że mam zablokowany zbiór dyń, bo nie weszła mi karta z dynią na rękę.
    Wydaje mi się, że jakimś wyjściem mogła by być też „strata kolejki” – dołożenie karty do spółdzielni i odrzucenie jednej karty, z dobieraniem kart i nadzieją na nowy spichlerz.

    • pomimo pisze:

      Zaskakujące Podobnie o winie gracza mówił sam autor, gdy wskazywałem mu na ten problem w rozmowie. W jakimś szczególnym ujęciu można uznać, że macie rację, ale… To chyba raczej nie jest gra dla zaawansowanych graczy, jej grupą docelową są w głównej mierze gracze początkujący czy tzw. casuale, nie uważam, żeby w odniesieniu do takich osób mądrym rozwiązaniem było formułowanie zasad dyscyplinujących, które mogłyby podziałać całkiem odwrotnie – zniechęcająco, bo de facto byłyby formą kary. Lepiej tak sformułować zasady gry, żeby uchronić gracza przed popełnieniem „ewidentnej winy” – zasada 3 spichlerzy jest jakimś wyjściem. Dla mnie niekoeniecznie optymalnym, ale tak sobie zdecydował autor i to szanuję, bo to jego gra. Ta łatka zapobiega zapobiega zapędzeniu się graczy w kozi róg i uważam, że to dobrze. Alternatywna moja propozycja przekazana autorowi mówiła o regule zakazującej układać spichlerze w taki sposób, aby w gospodarstwie gracza powstawała regularna szachownica (w instrukcji najlepiej byłoby wtedy pokazać te dwa przypadki na ilustracjach)

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…