Smart Domino

Smart Domino to abstrakcyjna gra-układanka, w którą można pobawić się już samemu, ale zdecydowanie ciekawiej będzie zagrać w nią z rodziną lub przyjaciółmi. Stworzył ją Duńczyk, Jeppe Norsker, i taki charakterystyczny skandynawski sznyt widać i w jej designie i w prostocie zasad.

Każdy z graczy dostaje identyczny zestaw 5 klocków i za ich pomocą – obracając je i zestawiając ze sobą – stara się odtworzyć układ symboli, ukazany na odkrytej ze stosu karcie zadania. Komu uda się to jako pierwszemu, ten zdobywa kartę, po czym gracze natychmiast odkrywają kolejną. I tak dalej, aż do wyczerpania się talii kart. Na koniec gry każda zdobyta karta liczy się jako jeden punkt. Tak po prostu. Dopiero w przypadku remisów, do głosu dochodzą poziomy trudności wskazane na kartach.

Gdy znudzi się Wam opisany wyżej wariant podstawowy, zatytułowany „Szybka gra”, możecie zagrać na zasadach wariantu „Kompletne szaleństwo”. Tu dzielicie karty na 5 stosów, odpowiadających 5 poziomom trudności zadań. Dalej obowiązuje zasada, kto pierwszy ten lepszy, z tym że gracz układa wybrany przez siebie wzór z jednej z 5 widocznych kart zadań, nie informując innych, na który się zdecydował. Na koniec partii za karty poziomów 1 i 2 zdobywacie po 1 punkcie, karty poziomu 3 dają 2 punkty, natomiast poziomów 4 i 5 po 3 punkty.

Smart Domino jest grą, której chyba aż nazbyt łatwo nie docenić. Taką, którą niejednemu pewnie zdarzy się pominąć wzrokiem w natłoku pudełek na sklepowych półkach. Nie obiecuje nic ponad to czym jest, nie mami jakąś szczególną głębią rozgrywki. Trudno tu spodziewać się jakichś epickich wrażeń. Ma być prosto, łatwo, szybko, energetycznie i emocjonująco. Poobracamy klocki, poukładamy układy symboli zgodnie z wzorem na kartach, z czasem może co najwyżej dopatrzymy się, że co niektóre ścianki powtarzają się na dwóch różnych klockach i warto coś niekiedy zamienić miejscami, gdy nie możemy osiągnąć potrzebnego układu.

Szczerze mówiąc, z góry myślałem o tej grze ze sporą niechęcią. Delikatnie nawet próbowałem sugerować: „Może lepiej mi jej nie przysyłajcie do recenzji”. Ale jak na złość – przysłali, haha. Ergo: musiałem zagrać. … I o dziwo, było całkiem sympatycznie – wciąż nie mój typ gier, zagram czasem dla towarzystwa, za to ewidentnie większość osób, z którymi się w Smart Domino udało mi zmierzyć, walczyła o każdy punkt z prawdziwymi wypiekami na twarzy. Było tak, jak ma być przy dobrej grze z imprezowym potencjałem – z tym całym napięciem, okrzykami radościami, wzdychaniem, frustracją, ba! z opiniami typu „Ale to dobre!” włącznie.

W mojej opinii – pod względem konceptu, zasad, wrażeń z rozgrywki – taki solidny planszówkowy przeciętniak – w sensie, że absolutnie nie ma się czego wstydzić. W opinii moich mniej obytych planszówkowo znajomych – spokojnie dwa trzy oczka wyżej. Dlatego tym bardziej – nawet jeśli mnie samego Smart Domino nie porwało jakoś szczególnie – z recenzenckiej uczciwości  odnotowuję sumiennie: Gra zdaje egzamin, jej autor wiedział, do czego dąży i co chciał osiągnąć.

Mi najbardziej spodobała się elastyczność Norskera w podejściu do potrzeb gracza, bo to świadczy, że dostrzegł zalety i wady swojej produkcji. Talia zadań liczy 60 kart. Gdyby kazać grać całą talią byłoby to zdecydowanie za dużo, jak na grę o tak powtarzalnym charakterze rund i niewielkim skomplikowaniu trudności. Dlatego bardzo dobrze, że instrukcja wprost sugeruje, żeby gracze sami dobrali liczbę kart odpowiednią do liczby rund, które chcą rozegrać. Z moich obserwacji wynika, że 4-5 kart na gracza to takie rozsądne maksimum.

Jeżeli bym miał na coś w zasadach gry utyskiwać, to na niejednoznaczności dotyczące karania za błędy. Okej, całkiem na plus, że w obu wariantach – mimo odczuwalnej presji czasu i atmosfery rywalizacji – warto dwa razy upewnić się zanim ogłosimy konkurentom, że oto mamy wymagany przez kartę wzór. Inaczej albo zostajemy wyłączeni z danej rundy (przy wariancie podstawowym), albo musimy oddać jedną ze zdobytych kart zadań (w wariancie rozszerzonym). Niestety okazuje się, że w obu przypadkach karta pozostaje na stole, a co za tym idzie gracze bardzo łatwo mogą skorzystać  z propozycji rozwiązania przyuważonego u gracza, który popełnił błąd. Zwykle jeden czy dwa obroty lub przełożenia klocka wystarczą, żeby zrealizować zadanie z karty. Nie wiem, na ile to zamierzony efekt. Może lepiej, byłoby odkładać kartę, dla której ktoś zaproponował błędne rozwiązanie, na spód stosu.

Do kształtu zasad gry więcej uwag zasadniczo nie mam. Można by może jeszcze ewentualnie dywagować, czy podział kart na poziomy trudności zadań jest zasadny, bo chwilami wydaje się naciągany, ale to chyba z założenia miała być gra prosta i nieskomplikowana i pewnie dlatego też różnice w trudności składania wzorów z kart są takie wyraźnie symboliczne.

Najbardziej zresztą traci Smart Domino gdzie indziej – na poziomie wydania. Cieszy co prawda solidne pudełko, ale za to taka całkiem sympatycznie pomyślana wypraska – z tacką na karty i miejscem na klocki – rozczarowała zbyt wiotkim plastikiem. W moim egzemplarzu była popękana już w momencie rozpakowania gry.

Podobne wątpliwości budziły same klocki graczy. To prostopadłościany złożone z kilku elementów, puste w środku, oklejone naklejkami z liczbami porządkowymi klocków i symbolami używanymi w grze – przy naciskaniu na niektóre ścianki słychać nawet ciche klikanie na łączeniach ścianek. Pierwsze wrażenie było bardzo nietentegesowate, bałem się wręcz, że co bardziej energiczna czy nerwowa osoba, zgniecie taki jeden czy drugi klocek podczas gry. Szczęśliwie okazało się, że przyjęte przez wydawcę rozwiązanie ma zaletę – klocki są bardzo lekkie i łatwo się nimi obraca podczas rozgrywki. Wrażenie kiczowatości klocków czy zbytniej delikatności naklejek na ich ściankach wciąż jednak pozostaje i bywało szeroko komentowane przez moich współgraczy.

Mimo tych mankamentów wykonania samą grę komplementowano chętnie, a nawet rozważano jej zakup do domowej kolekcji. Byli to głównie rodzice z dziećmi w wieku ucznia podstawówki – bo też do takiej właśnie grupy docelowej Smart Domino przemawia najbardziej.

Dziękuję wydawnictwu Foxgames
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

FoxGames_logo_png

Punktometr Zagramy

ocena ogólna: 6/10
strategia / taktyka: 3/10
losowość: 2/10
interakcja: 2/10
wykonanie gry: 6/10
stosunek cena do jakości: 7/10

cena w sklepach: ok. 100 zł

moja ocena dla „Smart Domino” w serwisie BGG: 6

Podstawowe informacje o grze:

Tytuł: Smart Domino
Liczba graczy: 1 – 4
Wiek: od 7 lat
Czas gry: ok. 10- 20 min
Wydawca: Foxgames
Projektant: Jeppe Norsker
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
• 20 klocków
• 60 kart zadań
• instrukcja

„Smart Domino” w serwisie BGG

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…