Time is Money! (recenzja)

Chcąc pokazać wszystkim, że nasz blog nie będzie ograniczał się jedynie do gier logicznych, doszedłem do wniosku, że czas opisać grę z „trochę innej beczki”. Wybór padł właśnie na „Time is Money” – szaloną i wesołą grę, której tematyką jest stara prawda, że „czas to pieniądz”.

Time is Money zostało wydane w 2003 roku przez wydawnictwo Ravensburger. Warto zaznaczyć, że w związku z tym, iż gra jest całkowicie niezależna językowo wydawca zdecydował się na przygotowanie od razu wersji międzynarodowej. Dlatego też w pudełku znajdziemy instrukcję w językach: niemieckim, francuskim, włoskim, angielskim i holenderskim.
Autorami gry są Roberto Fraga oraz Lucien Geelhoed. Pierwszy z autorów to wyjątkowo barwna postać pośród twórców gier. Bruno Faidutti opisuje go na swojej stronie w następujący sposób:

Roberto Fraga to Doktor Gadżet świata gier planszowych. W jego głowie rodzi się 15 pomysłów na grę w ciągu każdej sekundy, z czego większość z nich zdaje się być absurdalnymi pomysłami lub grami niemożliwymi do wykonania ze względów technicznych.

Co w pudełku?
Po otwarciu pudełka naszym okazują się następujące elementy:
  • 6 kostek
  • banknoty w nominałach 10, 20, 30, 40, 50 i 60
  • stoper (!)
  • instrukcja
O ile występowanie 6 kostek może nasuwać skojarzenia z klasycznymi grami kościanymi w stylu Yahtzee, to już obecność elektronicznego czasomierza może mocno dziwić. Do czego on może służyć? Na pewno do mierzenia czasu, ale w jakim celu? Odpowiedzi na te pytania przyjdą za chwilę, w części poświęconej zasadom gry. Teraz jednak dokładniej przyglądnijmy się tym kilku elementom.
Banknoty są wydrukowane na kolorowym papierze (każdy nominał na innym kolorze). Papier, z którego są wykonane jest stosunkowo gruby, dzięki czemu widać, że wytrzymają wiele.
Kostki mają na ściankach wartości od 10 do 60, a każda ścianka jest w innym kolorze, który odpowiada kolorowi nominału banknotu. Na trzech kostkach 10 została zastąpiona znakiem „+”. Wydawałoby się, że kostki jak to kostki – nie ma co o nich powiedzieć. Jednak nie! Kostki są wykonane z drewna i mają jedną ogromną zaletę – wartości nie są na nich nadrukowane, ale wyrzeźbione, dzięki czemu można mieć pewność, że po kilkunastu rozgrywkach nie będziemy zastanawiać się co było na której ściance.

Stoper. Najprostszy elektroniczny czasomierz posiadający dwie funkcje: klasycznego stopera oraz odliczania. Nie można o nim wiele powiedzieć, poza tym, że działa.
Wszystkie te elementy są ułożone w estetycznej plastikowej wyprasce, dzięki czemu nic nie lata po pudełku.
Do czego to wszystko służy?
Zasady gry są dziecinnie proste. W swojej turze gracz rzuca zestawem kostek. Za każdy symbol, który wypadnie na kostkach tylko 1 raz gracz bierze z puli odpowiadający mu banknot, następnie powtarza rzut itd., a wszystkie te czynności wykonuje się jedną ręką. Gracz może jednak zrezygnować z brania wszystkich przysługujących mu banknotów, skupiając się jedynie na wysokich wartościach. Możecie się teraz zastanawiać co za sens jest w rezygnowaniu z banknotów. Otóż w tym miejscu wkracza do zasad tajemniczy stoper. Podczas pierwszej rundy gracz ma 10 sekund na wykonanie wszystkich rzutów! Kiedy zakończy rzucanie mówi (na ogół krzyczy) stop i czasomierz jest zatrzymywany. Za każdą sekundę, która pozostała do limitu gracz traci 10, za każdą sekundę ponad limit gracz traci 20. Jeżeli uda mu się trafić w punkt otrzymuje premię 60.
Stoper podczas gry trzyma jedne z przeciwników i gracz nie wie ile czasu już upłynęło, więc jedyne na czym można polegać to wewnętrzne poczucie czasu.
Następnie przychodzi kolej na następnego gracza itd. Kiedy pierwsza runda zakończy się następuje runda 2, gdzie na wykonanie wszystkich rzutów jest 20 sekund. Po niej następuje runda 3, w której każdy gracz ma 30 sekund na zgarnianie pieniędzy z puli.
Zwycięzcą zostaje gracz, który na końcu ma najwięcej pieniędzy.
Podczas opisywania kostek zaznaczyłem, że na 3 z nich zamiast 10 są „+”. Otóż, kiedy na kostce wypadnie taki plus, gracz może odłożyć te kostkę na bok i rzucać pozostałymi. Za każdą taką odłożoną kostkę gracz dostaje dodatkowe 5 sekund do swojej puli czasu.

Gramy!
Rozgrywka w Time is Money! jest zwariowana. Po stole szaleją kostki, a gracze w szaleńczym tempie zabierają banknoty z puli. Początkowo mogłoby wydawać się, że jak ktoś nie ma szczęścia w rzutach to jest z góry skazany na porażkę. Nie do końca tak się dzieje, ponieważ do gry wchodzą nowe czynniki – łapczywość, powiązana ze skłonnością do hazardu (jeszcze tylko jeden rzut), oraz poczucie czasu. Co z tego, że masz doskonałe rzuty, jeżeli nie masz poczucia czasu i przez swoją chciwość musisz do puli wrócić większość z tego co zarobiłeś? Rekordy w płaceniu kar potrafią dojść do 300!
Jakby zamieszania było mało, dodatkowy zamęt wprowadzają „+”, ponieważ wpływają trochę na zachwianie poczucia czasu, przez co gracz nie do końca jest w stanie oszacować czy ma rzucać, czy też nie.
Warto w tym miejscu wskazać jedną, stosunkowo dużą wadę gry. Otóż + jak i 10 są na kostkach oznaczone na żółtym tle, przez co są nieczytelne w ciemnych pomieszczeniach. Jeżeli ktoś zdecyduje się na zakup tej gry sugeruję dorysowanie im obramowań, dzięki czemu nie będą się one myliły w ciemnych pomieszczeniach.
Zgodnie z informacjami na pudełku gra nadaje się dla 2-5 graczy, jednak graliśmy w nią nawet w 8 osób. Ograniczenie wyznaczone przez wydawcę jest bardziej spowodowane czasem oczekiwania na swoją turę niż możliwościami samej gry. W TiM! Można grać teoretycznie nawet w 40 osób (zapisując wyniki na kartce papieru), jednakże czas oczekiwania na swoją turę w ostatniej rundzie przekroczyłby cierpliwość wielu stoików.
Podsumowując
Time is Money! jest doskonałym przerywnikiem pomiędzy ciężkimi grami lub przystawką, która serwujemy na początek wieczoru, lub deserem, który pozwoli w wesoły sposób zakończyć spotkanie z grami.
Co ciekawe, spotkałem się raz z opinią, że w TiM! gracze chcą aby tura jak najszybciej się skończyła, ponieważ ciągłe napięcie związane z upływającym czasem jest niezwykle męczące. Cóż, coś w tym jest, ale jest to raczej ten przyjemny rodzaj zmęczenia.
Time is Money! idealnie pasuje do wesołych spotkań z przyjaciółmi, gdzie nie mamy ochoty na nic ciężkiego, tylko chcemy siąść, pogadać i pośmiać się we własnym gronie.
Polecam tę grę, które szukają wesołego tytułu, przy którym im mózgi nie zagotują. Poza tym jest to idealna gra dla tych, którzy mają problem z przeciwnikami, którzy myślą nad ruchem strasznie dużo czasu – tutaj każdy ma tyle samo czasu. Jak przekroczy limit, to traci.

Tytuł: Time is Money!
Autorzy: Roberto Fraga i Lucien Geelhoed
Liczba graczy: 2-5 (spokojnie można w więcej)
Czas rozgrywki: 10 – 15 min
Wiek graczy: od 10 lat
Wydawca: Ravensburger

Ocen ogólna: 5/5
Wykonanie: 4/5 (+ i 10 nie do odróżnienia w słabym świetle)
Złożoność: 2/5

Autorem powyższej recenzji jest: uiek. Tekst został pierwotnie opublikowany w niefunkcjonującym już serwisie Kraina Gier i – po uzgodnieniach z redakcją tamtego portalu – przeniesiony na łamy Spiellust.net.

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…