Totem – Hookipa? Nui! Wiki Wiki!

Gdy usłyszałem, że wydawnictwo Egmont planuje wydać polską wersję Tiki Topple Keitha Meyersa, powiem wprost: Po prostu zwątpiłem. Po co bowiem wydawać jedna po drugiej gry, które pod względem podstawowej zasady działania są do siebie bardzo podobne. Egmont miał już przecież w swojej ofercie Pędzące żółwie – grę, w której za pomocą kart poruszamy po planszy drewniane żółwiki, wbrew kaprysom przeciwników i losu usiłując być właśnie tym najlepszym na końcu gry. A Tiki Topple w ogólnym zarysie bardzo przecież Pędzące żółwie przypomina: Tu też przemieszczamy elementy po planszy za pomocą kart. Obie gry są podobnie losowe, przy większej ilości graczy ma się w nich podobnie niewielki wpływ na rozgrywkę, obie mają tajne cele, które gracz musi realizować… Wydawało mi się najzwyczajniej w świecie, że Egmont pokusił się o jedną grę za daleko. Że Tiki Topple, czy też – używajmy już polskiego tytułu gry – Totem nie wniesie w kształt polskiego rynku gier żadnej nowej jakości.


Potem dotarło do mnie, że być może w tym szaleństwie jest jednak jakaś metoda. Pędzące żółwie przyjęły się dobrze i dobrze się sprzedają, czyli taki a nie inny mechanizm i ciężar gry potrafił chwycić i zachwycić. Z drugiej strony Pędzące żółwie nie są jakimś szczególnym wyzwaniem dla starszych dzieci, młodzieży czy dorosłych, nawet jeśli im ta gra przypadła do gustu i sprawia radość. W efekcie powstaje luka, którą nierozsądkiem byłoby nie zapełnić: miejsce na grę na tyle podobną do Pędzących żółwi, że nieomal gwarantuje sukces rynkowy, a jednocześnie oferuje graczom troszkę więcej wyzwań – i wciąż akurat tyle, żeby jeszcze nie przemęczyć. Ot, taki tytuł, który pozwoliłby bez trudu wskoczyć w planszówki zupełnie nowym graczom, a dla tych, którzy kupili wcześniej Pędzące żółwie, mógłby być po prostu kolejnym etapem w przygodach z grami. Totem zdaje się całkowicie spełniać te wymagania.

Podstawową cechą tej gry jest prostota zasad. Podstawowym atutem – śliczne wykonanie. Gra toczy się na podłużnej i bardzo trwałej planszy. Przedstawia ona plac plemiennych zgromadzeń na jednej z polinezyjskich wysp. Przez jej środek biegnie charakterystyczny rowek. To miejsce na totem, który będą stawiać wszyscy gracze wspólnie, ale niekoniecznie zgodnie, bo w grze chodzi o to, żeby na samym szczycie znalazły się elementy totemu wskazane przez kartę zadania.

Przed rozpoczęciem zabawy układa się we wgłębieniu planszy 9 elementów totemu w różnych kolorach. Części totemu wykonane są z masy ceramicznej, zdobione u góry charakterystycznymi wizerunkami twarzy i nazwami (np. dzwięczne Hookipa albo Lokahi) wykonanymi w reliefach, a na spodzie każdy ma jeden z trzech symboli: szkielet ryby, muszlę, lub rozgwiazdę. Według tych symboli grupuje się elementy w trzy grupy i układa w zagłębieniu planszy. Sama kolejność elementów w grupach i kolejność w jakiej dokładamy grupy na planszę jest już dowolna. Teraz każdy z graczy otrzymuje kartę zadania. Każda taka karta przedstawia 3 elementy, które gracz powinien doprowadzić na szczyt totemu, czyli na pola planszy oznaczone liczbami 1, 2 i 3. Jeśli mu się to uda otrzymuje punkty. Punktacja na koniec rundy będzie wyglądała tak: 9 punktów za umieszczenie pierwszego elementu totemu z karty na polu 1 (i tylko tam), drugi element widoczny na karcie może się znaleźć albo na polu 1 albo na polu 2 – w każdym przypadku gracz otrzymuje 5 punktów, trzeci element z karty może już leżeć dowolnie – na każdym z trzech wyróżnionych pól planszy – dla gracza oznacza to wtedy 2 punkty. W najlepszym przypadku gracz może zatem zdobyć w jednej rundzie aż 16 punktów. W praktyce zdarza się to ekstremalnie rzadko i często trzeba się zadowolić tym, co uda się ugrać.

Motorem Totemu są karty ruchu. Dla każdego z graczy przewidziano taki sam ich zestaw. Są w nim dwie karty „Usuń” dwie karty „1 wyżej” oraz pojedyncze karty pozwalające przesunąć elementy totemu o 2 lub 3 miejsca w górę, o 2 w dół, na sam dół, a także karta umożliwiająca zamianę dwóch elementów miejscami. Gra przy partii 2-osobowej daje graczom do ręki wszystkie 9 kart, przy 3 i 4 osobach odrzuca się z każdej talii kartę „1 wyżej”. Poza tym na początku rundy każdy gracz musi jeszcze odrzucić z ręki 2 losowo wybrane karty, które odkłada zakryte na bok. Teraz po kolei każdy zagrywa jedną kartę ruchu i wykonuje odpowiednią akcję, przesuwając lub usuwając element totemu. Gdy wszystkie karty graczy zostaną zagrane lub na planszy zostaną tylko trzy elementy totemu, następuje koniec rundy i podliczenie punktów, które zaznacza się na torze punktacji biegnącym wokół planszy. Ostateczny wynik przy Totemie ustala się jednak dopiero po rozegraniu odpowiednio 3 lub 4 rund przy rozgrywce 3 i 4-osobowej, względnie 4 rund przy grze 2-osobowej.

Totem przy całej swojej losowości i rosnącym wraz z liczbą graczy chaosie na planszy i w umysłach grających, mimo wszystko oddaje nam kilka uncji inicjatywy. Szybko bardzo ważna okazuje się umiejętność ukrywania swoich celów i blefu. Trzeba też uważnie obserwować przeciwników, próbując odszyfrować po ich zagraniach, jakie elementy mają w swoich kartach zadań. Zależnie bowiem od tego, na których elementach im zależy, mogą być przecież – w jakimś przynajmniej stopniu i przez jakąś część rundy – niechcący naszymi sprzymierzeńcami. Co ciekawe nieraz zdarza się i tak, że w danej rundzie przynajmniej jeden element totemu pojawia się na każdej karcie zadania! Nie da się też nie zauważyć, że niektóre karty ruchu stanowią dla nas potencjalnie większe zagrożenie niż pozostałe. Karta „Zamień” zyskuje szczególną moc w rękach ostatniego w rundzie gracza. Na szczęście rozgrywanie kilku rund pozwala wyrównać szanse. Karta „Usuń” w rękach innych może okazać się dla gracza jego nemezis (ale też skutecznym środkiem do poprawienia swojej sytuacji na planszy). Nieopaczne, a ustawiczne promowanie elementów totemu z własnej karty zadania za pomocą kart może mnie wystawić na celownik współgraczy, ale tą słabość łatwo przekuć w siłę, dla zmyłki przepychając w górę elementy przeciwników. Oczywiście jest to możliwe tylko przy grze w 3 i 4 osoby; w grze dwuosobowej mogę być pewny, że uważny przeciwnik dokładnie przeanalizuje wszelkie potencjalne intencje stojące za zagraną przeze mnie kartą.

Nietrudno zresztą – nawet nie grając – domyślić się, że Totem, zależnie od liczby grających, odbiera się inaczej. Przy dwóch osobach gra się w Totem jak w sympatyczną grę logiczną, w której blef odgrywa szczególną rolę. Przy rozgrywce w 3 i 4 osoby zmierza Totem wyraźnie w kierunku przyjemnej, choć – przez możliwość usuwania elementów totemu z planszy – także nieco agresywnej gry rodzinnej. Oczywiście można w takim składzie próbować coś ugrać, ale ważniejsza chyba tu będzie cała ta okołoplanszówkowa towarzyska i werbalna celebra: okrzyki zaskoczenia, radości i lekkiego zawodu, żarty i przekomarzania. W gronie rodzinnym, szczególnie przy starszych dzieciach, które potrafią już przełknąć przegraną lub w gronie dobrych znajomych Totem sprawdzi się świetnie, rozerwie, rozbawi, a nie przemęczy. Ja osobiście polubiłem Totem w rozgrywkach dwuosobowych. Nie tam, żebym się w Totem zagrywał po uszy, ale od czasu do czasu nie odmówię. Z tymże, koniecznie, z wrodzonej przekory i wbrew regułom: dwie karty, które należy odrzucić na początku rundy wybieram sam, grając losowi na nosie.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska
za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 6/10
strategia / taktyka: 5/10
losowość: 5/10
interakcja: 9/10
wykonanie gry: 10/10
stosunek cena do jakości: 7/10 (Dragonus.pl 73,00 PLN, Rebel.pl 79,00)

moja ocena dla „Totem” w serwisie BGG: 7

Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Totem
Liczba graczy: 2-4
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 20 min
Wydawca: Egmont Polska
Projektant: Keith Meyers
Instrukcja: polska

Zawartość pudełka:
* 36 kart ruchu w 4 kolorach
* 27 kart zadań
* 9 elementów totemu
* 4 pionki
* instrukcja

Totem na BGG

Deutsches Résumé

Totem – so heißt die polnische Version von Tiki Topple, einem neuen Spiel von Keith Meyers, die wir hierzulande dem Verlag Egmont verdanken. Totem ähnelt ein bisschen einem früheren Spiel aus dem Programm von Egmont: Pędzące żółwie (Schildkrötenrennen). Beide Spiele sind deutlich glücksbetont, beide lassen die Spieler mittels Karten die Spielsteine auf dem Spielbrett schubsen, in beiden müssen die Spieler geheime Ziele erfüllen… Bei Totem geht es also darum, drei von insgesamt neun farbigen Totemteilen möglichst genau in die markierten Felder zu bringen. Welche Teile es sein sollen, wird dem Spieler auf einer Aufgabenkarte vorgegeben. Dort gibt es auch Infos über die mögliche Belohnung. Im besten Fall kann der Spieler sogar 16 Punkte pro Runde ergattern, meistens ist das aber fast unmöglich, denn auf dem Spielplan werden gleich die Ziele aller Spieler umgekämpft. Es ist also auch ein Grund zur Freude, wenn man nur einen oder höchstens zwei Totemteile unterbringen kann, wenn das auch grundsätzlich nicht so viele Punkte sind. Und das tut man, indem man eine Karte pro Zug ausspielt und eine Totemteil versetzt oder sogar von dem Plan entfernt.

Sehr schnell lassen sich die verschiedenen Stärken einzelner Karten und der Spielerhände betimmen. Für alle Spieler sind zwar die gleichen Kartensätze vorgesehen, aber am Anfang jeder Runde muss jeder zwei davon verdeckt von der Hand ablegen und aus dem Spiel nehmen. Je nachdem was dann einem auf der Hand geblieben ist, muss man sich damit arrangieren können. Besonders stark scheinen mir die Entferne- und Verstausche-Karten (in Tiki Topple heißen sie Tiki Toast und Tiki-Wiki). Die Vertausche-Karte erlaubt es, zwei beliebige Totemteile auf dem Spielplan zu vertauschen und gibt dem Spieler, der den letzten Zug einer Runde machen wird, einen großen Vorteil. Potenziell, denn – besonders bei drei oder vier Spielern, wo insgesamt entsprechend sogar sechs bis acht Entferne-Karten im Spiel vorkommen können – passiert es manchmal, dass schnell nur drei Totemteile auf dem Spielplan bleiben und die Runde endet, bevor die Spieler alle ihren Karten ausgespielt haben. Da gerade die Entferne-Karten so spielbeeinflußend sind, ist bei Totem auch die Fähigkeit zu Bluffen wichtig. Besonders die Zweier-Totem-Partien, die ansonsten nicht so chaotisch wie das Spiel in größeren Runden wirken, naja, sogar es in die Richtung Logikspiel rücken, verlangen von dem Spieler vorsichtiges Handeln. Die beiden Spieler werden sich bestimmt sehr genau beobachten, denn die Ziele des Anderen richtig zu erraten ist schon wie halb gewonnen.

Das gesamte Spiel besteht entsprechend aus drei oder vier Runden bei drei und vier Spielern und aus vier Runden bei zwei Spielern. Dadurch werden die oben erwähnten kleinen Unausgewogenheiten nivelliert, die aus der Kartenmechanik samt aller sie betreffenden Regeln resultieren.

Insgesamt ist Totem ein gelungenes, leichtes Spiel, das eine in Polen erfolgreiche Mechanik verwendet, dabei aber auch ein Stück mehr bietet als Pędzące żółwie, wodurch es schon ältere Kinder, Jugendlichen und Eltern anspricht. Eine Totem-Partie zu dritt oder viert in so einer Familie- oder Freundesrunde ist durchaus zu empfehlen, wenn auch hier ein bisschen aggressiv gespielt werden kann. Wer aber mehr Wert auf die Stimmung, Gespräche und Scherze als auf den Sieg legt, wird bestimmt nicht enttäuscht sein. Mehr Taktisches bietet Totem erst bei zwei Personen. Ich mag es besonders so spielen, aus eingeborenem Trotz erlaube ich aber die zwei Karten am Anfang der Runde nicht beliebig dem Los zu entfernen, sondern lege selber die Karten ab, mit denen ich nicht spielen will.

Résumé: pomimo

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…