Zooloretto (recenzja)

Tegoroczny zdobywca nagrody Spiel des Jahres zostawił w pobitym polu czterech innych konkurentów ze ścisłego grona finalistów. Większość graczy upatrywała zwycięzcy w Jenseits von Theben czy Der Dieb von Bagdad. Stało się jednak inaczej i prestiżową nagrodę Gry Roku 2007 zgarnęło Zooloretto.

Zooloretto jest grą stricte rodzinną, adresowaną do szerokiego grona odbiorcy. Liczba graczy od 2 do 5 sugeruje, że mechanizm rozgrywki pomyślano jako bardzo elastyczny. Dolną granicę wieku autorzy określili na 8 lat.
W grze każdy z graczy zostaje właścicielem ogrodu zoologicznego. Pomysł nie jest szczególnie nowy. Na naszym rynku zdobyły sobie już pewną popularność takie tytuły jak O Zoo le Mio (Zoch) czy Zoobilon (Trefl). Mechanika Zooloretto jest jednak zupełnie inna i nawiązuje wprost do karcianej gry Coloretto.W Zooloretto gracze zdobywają punkty za pozyskanie do swojego zoo określonych stad zwierząt. Przy czym zwierząt nie może być ani za dużo, ani za mało. Ot po prostu, każde stado musi pasować do przygotowanego dlań wybiegu. Ale po kolei…
Co w pudełku?
W pudełku z grą znajdziemy 5 plansz zoo i 5 plansz rozbudowujących. Wszystkie wykonane z dobrej jakości kartonu. Do tego dochodzi pięć drewnianych elementów, każdy z przegródkami na 3 żetony. Symbolizują one ciężarówki, które będą dowozić zwierzęta do naszego zoo. Poza tym otrzymujemy 30 drewnianych krążków monet, 1 drewniany dysk do oznaczenia stosu żetonów wykorzystywanych na końcu gry, 16 okrągłych, kartonowych żetonów młodych i 112 kwadratowych żetonów. Wśród tych ostatnich jest 88 żetonów zwierząt (po 11 w każdym z 8 gatunków), 12 budek z jedzeniem (po 3 w każdym z 4 rodzajów) oraz 12 żetonów monet. Całkiem sporo, chociaż zawartość nie rzuca jakoś wybitnie na kolana. Zwierząt w grze występuje jedynie 8 gatunków (flaming, wielbłąd, lampart, słoń, panda, szympans, zebra, kangur) – nie jest to liczba powalająca jak na zoo, ale do gry zupełnie wystarcza.
Pudełko nie zawiera wypraski, która byłaby pomocna w przechowywaniu poszczególnych komponentów, więc niezbędne staje się ich zapakowanie w strunowe woreczki. Jeżeli nie zrobimy tego od razu, w pudle w sekundę zapanuje chaos, a przygotowanie każdej nowej gry zabierze sporo czasu, ponieważ w zależności od liczby graczy wykorzystywana jest różna ilość poszczególnych elementów.
Jak grać?
Na samym początku, w zależności od liczby osób biorących udział w rozgrywce, usuwamy z gry niepotrzebne żetony i nadmiarową ilość ciężarówek. W grze bierze udział dokładnie tyle ciężarówek ilu graczy. Okrągłe żetony młodych (oseski zwierząt w poszczególnych gatunkach) należy umieścić z boku planszy. Pozostałe kwadratowe żetony potrzebne w grze mieszamy zakryte na stole. Spośród nich wydzielamy stos 15 żetonów, na którym układamy drewniany krążek (żetonów tych użyjemy na końcu gry, gdy braknie pozostałych).
Każdy gracz dostaje 2 monety i planszę zoo, obok której umieszcza zakrytą planszę rozbudowującą. Puste ciężarówki umieszcza się na środku stołu. Teraz pozostaje już tylko wybrać gracza rozpoczynającego i zacząć rozgrywkę.
Rozgrywka

Rozgrywka składa się z kilku rund i przebiega zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Gracz w swojej turze musi wykonać jedną z trzech akcji, to jest: albo dołożyć żeton na ciężarówkę, albo wziąć ciężarówkę i spasować do końca rundy, albo wykonać jedną z trzech akcji z pieniędzmi.
Na początku gracze odwracają jeden z kwadratowych żetonów umieszczonych na środku stołu i umieszczają go na wybranej przez siebie ciężarówce. Odkryty żeton może symbolizować zwierzę, budkę z jedzeniem lub monetę. Właściwa strategia przy zapełnianiu ciężarówek dobranymi żetonami to połowa sukcesu. Trzeba przy tym być czujnym i bacznie obserwować co robią nasi przeciwnicy, tj. jaki żetony umieszczają na jakich ciężarówkach. Gdy ładunek którejś z ciężarówek (1 do 3 żetonów) nam odpowiada,  możemy ją wziąć (o ile w swojej turze nie ubiegnie nas  któryś z przeciwników, któremu dana konfiguracja żetonów również bardzo pasuje) i natychmiast umieścić jej zawartość na planszy własnego zoo.

Plansza zoo przedstawia 3 wybiegi dla zwierząt, miejsca na budki z jedzeniem i schron. Wybiegi różnią się wielkością, a co za tym idzie, mieszczą różną ilość zwierząt. Na jednym wybiegu można trzymać, rzecz jasna, zwierzęta tylko jednego gatunku. Jeżeli w kolejnych rundach zapełnimy któryś z wybiegów zwierzętami, dostaniemy za to trochę grosza, ale musimy pamiętać, że następne pozyskane zwierzęta tego gatunku będziemy zmuszeni trzymać w schronie, a za to karani jesteśmy na końcu gry ujemnymi punktami. Idealnie jest więc, gdy mamy na wybiegu liczbę zwierząt równą pojemności wybiegu, bo za to dostaniemy najwięcej punktów. 
Gdy wśród żetonów wziętych z ciężarówki trafi nam się budka z jedzeniem, ustawiamy ją przy jednym z naszych wybiegów, co w przypadku niezapełnienia go do końca gry zwierzętami pozwoli nam otrzymać za niego kilka punktów.
Zwierzęta do naszego ogrodu można pozyskiwać na 3 sposoby. Pierwszym, wspomnianym już tutaj i najbardziej oczywistym jest wybór ciężarówek ze zwierzakami w interesującym nas gatunku(-ach). Drugą możliwością jest kupowanie zwierząt przebywających w schronach przeciwników (nie można odmówić sprzedaży), a trzecią jest naturalne rozmnażanie się zwierząt w naszym ogrodzie. Aby ostatni wariant mógł się zrealizować, musimy na terenie naszego wybiegu posiadać parę zwierząt oznaczonych odpowiednio żeńskim i męskim symbolem. Gdy taka sytuacja wystąpi, od razu dostajemy żeton młodego, który natychmiast musimy umieścić na wybiegu lub w schronie.
Oczywiście gra ma w znacznej mierze charakter losowy i aby częściowo uchronić graczy przed błędnymi decyzjami, wmontowano w nią pewien mechanizm zabezpieczający. Otóż, jak to wcześniej napisałem, każdy z graczy może w trakcie swojej tury zrezygnować z dociągania żetonów lub wzięcia ciężarówki, a w zamian wykonać jedną z akcji z pieniędzmi. Akcje te pozwalają na dokupienie dodatkowego wybiegu (plansza rozbudowująca), przemodelowanie zoo (przemieszczenie zwierząt między wybiegami) lub zakup/odrzucenie żetonu. Pozbycie się niepotrzebnego żetonu ze schronu może uchronić gracza przed stratą cennych punktów na końcu rozgrywki.
Końcowy etap gry rozpoczyna się, gdy jeden z graczy odkryje pierwszy żeton ze stosu przykrytego drewnianym dyskiem. Obecna runda jest rozgrywana do końca, po czym następuje podliczanie punktów.

Koniec gry

Punkty gracze dostają za całkowite i częściowe zapełnienie wybiegów zwierzętami. Przy czym, gdy wybieg jest zapełniony całkowicie, gracz otrzymuje pełną wartość z przypisanych do niego punktów. Gdy jedno miejsce pozostaje wolne, wartość przyznanych punktów jest mniejsza, a gdy brakuje mu więcej zwierząt do zapełnienia wybiegu, nie dostaje punktów wcale. (Chyba że udało mu się umieścić koło takiego wybiegu budkę z jedzeniem, w takim przypadku dostaje 1 punkt za każde zwierzę na tym wybiegu). Za każdy rodzaj budki z jedzeniem ustawiony na odpowiednim polu przed wybiegiem gracz otrzymuje 2 punkty. Za każdy gatunek zwierzęcia w schronie i każdy rodzaj budki z jedzeniem przyznawane są natomiast punkty ujemne. Zwycięzcą zostaje osoba mająca najwięcej punktów.
Wrażenia

Zooloretto jest solidnie wydane. Karton jest gruby, pudło wytrzymałe. Minusem jak dla mnie są grafiki. Mogłyby być ciekawsze. Nie zrozumcie mnie opacznie. Rysunki nie są złe, nie zaciemnieją obrazu gry, ale niestety nie pozostawiają w pamięci na dłużej. To trochę jak z niemieckim samochodem – solidny, ale bez polotu.
W Zooloretto rozegrałem kilkanaście partii. Najgorsza była oczywiście pierwsza, w której dopiero poznawaliśmy mechanizmy rządzące grą. Ta partia była szczególnie nudna i nie zostawiła po sobie dobrego wrażenia, ale też popełniliśmy w niej całą masę błędów taktycznych. Nie było w niej handlu i przeszkadzania, źle lokowaliśmy żetony na ciężarówkach i zbyt długo zwlekaliśmy z braniem ciężarówek. Akcje z pieniędzmi były zupełnie nieprzemyślane. Ale… „pierwsze koty za płoty”. Druga rozgrywka była już zupełnie inna. Przy trzeciej wreszcie gra pokazała cały swój potencjał. Handel i rozbudowę zoo prowadziliśmy już w bardziej przemyślany sposób. Okazało się przy okazji, że gra dobrze się skaluje, choć przy większej ilości graczy trzeba wykazać się nieporównanie większa czujnością przy rozkładaniu żetonów na ciężarówki i dobrze wybrać moment jej zabrania. 
Ogólnie, gdy zrozumieliśmy już o co chodzi, rozgrywka z nudnej i statycznej stała się bardziej drapieżna. Gracze umiejętnie i – co najważniejsze – w pełni świadomie rozdzielali żetony na ciężarówki, nie ułatwiając decyzji oponentom, co skutkowało często zabieraniem przez nas niepełnych ciężarówek, bo ryzyko, że przeciwnik podłoży nam na nie „świnie”, albo zgarnie co smakowitsze kąski, było zbyt duże. Każdy patrzył na rozwój konkurencyjnych ogrodów i szacował punkty przeciwników. Po tym podejmował decyzję, czy walczyć o swoje, czy też częściowo wbrew własnemu interesowi chapnąć przeciwnikowi z przed nosa ciężarówkę wyładowaną niepotrzebną nam zwierzyną. Jednym słowem gra „zaskoczyła”. Teraz szykuję się na rozgrywkę z dodatkami. Mam nadzieję, że będzie równie fajnie.

Obawiam się tylko, że Zooloretto pomimo faktu otrzymania prestiżowej nagrody, może nie zrobić oszałamiającej kariery. Nie jest to z pewnością gra przełomowa, ani wybitna. Ot solidna pozycja jakich wiele. Tytuł i owszem zdobył u mnie pewne uznanie i w rzeczy samej posiada swój urok, ale chwilkę trwało zanim się do niego przekonałem. Znacznie szybciej wpadłem w sidła Złodzieja Bagdadu. Czy to zauroczenie będzie trwalsze, to oczywiście czas pokaże. Bliżej tę świetną grę przedstawię Wam za kilka dni. Teraz wracam do Zooloretto z dodatkami…

Tytuł: Zooloretto

Autor: Michael Schacht
Liczba graczy: 2-5

Czas rozgrywki: 45 min
Wiek graczy: od 8 lat
Wydawca: Abacus Spiele, (Od 2008 roku polskim wydawcą gry jest G3 – przyp. redakcja)

Ocena ogólna: 4/5
Wykonanie: 4/5
Złożoność: 3/5

Autorem powyższej recenzji jest: Thomas Bittern. Tekst został pierwotnie opublikowany w niefunkcjonującym już serwisie Kraina Gier i – po uzgodnieniach z redakcją tamtego portalu – przeniesiony na łamy Spiellust.net.

You may also like...

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…