Zoon (El Moondo)

Siedzą przy stole naprzeciwko siebie. Przed każdym dwa rzędy po 6 zakrytych kart. Pomiędzy tymi rzędami miejsca tyle, że można by położyć jeszcze dokładnie dwanaście kart w dokładnie dwóch rzędach. Jakaś dziwna rzecz, ale chyba gra: na zmianę zaglądają w swoje zakryte karty leżące na blacie i przemieszczają je po tym czymś, co wyglądałoby jak plansza, gdyby nie było po prostu stołem. Gdy karta wyląduje na pustym miejscu, nie dzieje się nic. Ale gdy któryś położy własną kartę na kartę przeciwnika, każdy z nich bierze swoją, kładzie z boku stołu wciąż zakrytą i obraca kilkakrotnie. Potem każdy z nich puka w któryś róg karty przeciwnika i wreszcie odwracają karty. Porównują jakieś cyferki. Ten kto ma wyższą liczbę na wskazanym rogu karty kładzie kartę z powrotem na coś co byłoby planszą (gdyby nie było po prostu stołem), tam gdzie leżała przed tym kręceniem i pukaniem, a ten kto miał niższą liczbę odrzuca kartę poza to coś, co byłoby planszą (gdyby nie było…)
Patrzysz na to, co wydaje się grą i się dziwisz. Pewnie jeszcze bardziej byś się zdziwił gdybyś usłyszał, że to co grają, to po prostu odmiana Stratego. To co kryją karty, to żołnierze danego plemienia. Przesuwasz je na wyimaginowanej „planszy” w kierunku jednostek wroga, a twoim celem jest zdobycie totemu przeciwnika. Kręcenie kartami i pukanie w ich rogi to sposób rozstrzygania bitew. Udało ci się podejrzeć walkę, którą rozstrzygają cyfry, ale nie zawsze tak jest. Są jeszcze bitwy, gdy na którejś karcie ktoś puknie w róg z gwiazdką. Wtedy rozstrzygający jest efekt przyporządkowany drużynie na jej karcie plemienia. Poza tym nie zauważyłeś, że grający maja na ręce jeszcze 3 inne karty. To karty specjalne, które pozwalają na przykład na wykonanie jakiegoś specjalnego manewru albo wyprowadzenie bardziej zaawansowanego ataku.

Schemat pola bitwy (ilustracja z instrukcji El Moondo)


Gdybyś się jeszcze trochę bardziej postarał i był trochę bardziej cierpliwy, mógłbyś zauważyć, że zlikwidowane jednostki spoza „planszy” trafiają czasem jako posiłki w pierwszy szereg „planszy” przed graczem. Jednak nie byłeś na tyle cierpliwy. Już po kilku chwilach przypatrywania się tej dziwnej grze chcesz znać jej nazwę. Ale słowo Zoon nic ci nie mówi. To zresztą nie dziwi.

Zoon to gra karciana wydana najpierw w 1999 roku przez West End Games oraz LéZéditions du Yéti, a potem m.in. przez Amigo pod nazwą El Moondo. Ta planszowa gra karciana bez planszy miała łączyć w sobie grywalność popularnego Stratego z urokiem karcianek kolekcjonerskich, ale nie spełniła nadziei swoich twórców. Mówiąc oględnie: była grą jednego sezonu.

Pungs vs Krokokos – Herosi (fot. BGG)

Zoon to w sumie 16 plemion upakowanych po dwa w talii i z przyporządkowanymi każdemu z 4 kontynentów dwoma taliami:

Europa: Boarix i Warus, Rhinogoths i Monkus
Asiatik: Mamoots i Krusers, Rapons i Pandes
Afrika: Zools i Zyons, Krokokos i Pungs
UZA: Zumanbeens i Sharkois, Koyotos i Turkys

Każda talia Zoon zawiera zatem dwie 12-osobowe drużyny wojowników z dwóch różnych plemion, po jednej karcie z opisem właściwości plemienia, po 3 karty specjalne (trumpfy) dla kazdego z graczy oraz instrukcję. Do gry 2 osobowej wystarczy w zasadzie jedna dowolna talia. Do gry 4-osobowej potrzeba już jednak dwu różnych talii. A ponieważ w Zoon wykorzystano właściwości karcianek kolekcjonerskich, to dysponując większą liczbą talii można samodzielnie złożyć swój własny oddział z kart różnych drużyn i/lub kontynentów. Instrukcja dla takich zapalonych kolekcjonerów podaje szczegółowe zasady budowania własnych decków, a powiem tu, że wydaje się to tak proste, że nawet ja, który nie miałem styczności z żadnymi CCG, potrafiłbym sobie z tym poradzić.

Interpretacja możliwości ruchu jednostki wg ikony ruchu na karcie.

Dlaczego więc Zoon, a potem jej reedycja El Moondo nie zabłysły? Może dlatego, że twórcy gry Nicolas Pilartz i Robert Cepo po prostu przedobrzyli? Z eleganckiej prostoty Stratego nie zostało tutaj nic, poza samym konceptem i warunkiem zwycięstwa. O ile w Stratego gracze przemieszczali pionki wg jasno określonych zasad, w Zoon każda jednostka ma inny zasięg ruchu, oznaczony graficznie na karcie. Gdy w Stratego gracz w swojej turze wykonywał ruch pionkiem, to w Zoon do wyboru są trzy możliwe akcje: przemieszczenie jednostki, zagranie karty akcji albo zagrywanie posiłków. Rozstrzygane w Stratego dzięki rangom bitwy Zoon rozwija w całą ceremonię okręcania kart (aby zmylić przeciwnika, jakie wartości są w których rogach) i w dziwny pomysł z pukaniem palcem w wybrany róg.

W efekcie Zoon przypomina Stratego jedynie w bardzo odległy sposób. Ciężko tutaj coś zaplanować, bo przy specyficznym sposobie rozstrzygania bitew nie zawsze wygra mocniejsza karta. Dowodzenie armią jest dosyć uciążliwe. Niby można zaglądać we własne karty, ale i tak większą część gry jednostki leżą zakryte na stole i łatwo stracić orientację, gdzie co się teraz znajduje (własnego, nie mówiąc już o zidentyfikowanych jednostkach wroga). Brak planszy też nie ułatwia zabawy. To wszystko może od gry odstraszać. Szczególnie starszych i bardziej doświadczonych graczy, którzy już po pierwszej partii do Zoona więcej nie siądą.

Warus vs Boarix – Chiefs (fot. BGG)

A jednak w grze jest jakiś urok. Zachwyca oprawa graficzna. Już dla niej samej warto mieć ta grę w kolekcji. Rysunki jednostek utrzymane w cartoonowym klimacie, wyzierające z czarnego tła karty są naprawdę sympatyczne.

Poza tym w Zoon, może właśnie dzięki tak daleko posuniętej dekonstrukcji reguł Stratego, jest jednak jakaś lekkość i świeżość, która mogłaby przemówić do młodszych. Ta gra nie jest tak wymagająca, tak bezlitosna wobec błędów gracza. Inaczej rozkłada akcenty: mniej strategii, więcej przygody w fantastycznym świecie Zoonów. Poza tym po obyciu się z zawartością talii i przyzwyczajeniu do gry „w zakryte karty” zabawa w Zoon ma już jakiś potencjał. Możliwość skolekcjonowania wszystkich plemion i komponowania własnych decków byłaby dla młodszych graczy dodatkowym atutem. Poza tym Zoon nadawałby się doskonale do rozgrywek turniejowych.

Mogłaby, nadawałaby się, byłaby… gdyby. A jednak nic się takiego nie wydarzyło. Niektóre gry nie mają szczęścia.

Punktometr Spiellusta

ocena ogólna: 4/10

strategia / taktyka: 6/10
losowość: 4/10

interakcja: 10/10
wykonanie gry: 9/10 (minus 1 pkt za brak maty do gry)
stosunek cena do jakości: 10/10 (tym bardziej, że grę wyprzedają w zagranicznych sklepach)

moja ocena dla „Zoon” w serwisie BGG: 4


Podstawowe informacje o grze:

tytuł: Zoon (El Moondo)
Liczba graczy: 2, 4 osoby
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 30 min
Wydawca: West End Games , LéZéditions du Yéti, Amigo
Projektant: Nicolas Pilartz, Robert Cepo
Instrukcja: angielska, (El Moondo wydano równiez w Niemczech)

Zawartość 1 talii:
* karty dwóch plemion (2 x 12)
* 2 x 3 karty specjalne (po 3 dla plemienia)

*
2 karty plemion
* 2 jednostki z innych talii
* instrukcja (angielska)

Zoon na BGG

You may also like...

2 komentarze

  1. Paweł napisał(a):

    Super opis. Wszędzie czegoś takiego szukałem. Sprzedaję tą grę na Allegro i nie miałem do niej opisu. W aukcji umieszczę linka do tej strony. Mój email to wojpaw[małpka]gmail.com

Dodaj komentarz

Proszę, podziel się swoimi wrażeniami o przeczytanej recenzji.

Wypełnij krótką ankietę


Nie, dziękuję. Może zostawię komentarz…